SCENA II

Romulus. Talassjusz nadchodzi z prawej strony, pomięszany74.

TALASSJUSZ

O! Romulusie, nie pytaj mnie o nię75!

ROMULUS

Co zaszło? Zgrozą cała ci twarz płonie.

Mów, na Hadesa! czy widziałeś ją?

TALASSJUSZ

wskazując na ziemię

Co zaszło, przebóg! zapisano tam.

Chcesz, to bez zgrozy odczytaj to sam!

ROMULUS

Krew?

TALASSJUSZ

Droga mordu wyznaczona krwią,

A krople śladem wpaliły się w skały.

Zobacz. Przeklęty to czyn!

ROMULUS

Moja żona?

Czyżby jej własne ręce śmierć zadały?...

TALASSJUSZ

O! gdyby krew ta z sabińskiego łona

Się wytoczyła, krew twojej Hersylii,

Jako przypuszczasz, tożby mnie w tej chwili

Dech się nie zaparł bezwładnie w gardzieli.

Tym krwawym kroplom nie byłoby trzeba

Niemym świadectwem wołać stąd do nieba.

Ja sam bym wołał, aż by wszyscy drżeli.

ROMULUS

Pójdź precz, gaduło! lub powiedz, jeżeli

Masz co powiedzieć. Cóżem ja, niewiasta,

Że dla mnie w czułość język twój obrasta?

Lecz co, o imię żebrać będę? Ścieżka

Mi tajemnicy wydać nie omieszka.

Zwraca się na lewo do wyjścia.

TALASSJUSZ

zatrzymując go

Nie idź tą ścieżką. Przerażenia brzemię,

Jakkolwiek silnyś, rzuci cię o ziemię.

Kochałeś tego, z kogo ta krew ciecze.

ROMULUS

Ankus?!... Ty kłamiesz, ty kłamiesz, człowiecze!...

Ten łotr śmie jeszcze potwierdzać.

TALASSJUSZ

O! królu,

Bądźże człowiekiem. Wbrew strasznego bólu

Krwi tej zaprzeczyć nie mogę.

ROMULUS

Ja przeczę.

To być nie może... nie powinno... nie...

Ja chyba marzę. O! przeklęty śnie!

Nieczemu76 też to w ciągu nocy całej

Dziwne postaci przy mnie zasiadały!...

TALASSJUSZ

Królu mój!...

ROMULUS

po pauzie

Mówże mi wszystko.

TALASSJUSZ

Niestety.

Wszystkom rzekł. Ankus zabity jak gromem.

ROMULUS

A któż go zabił?

TALASSJUSZ

Kto? Wasze kobiety.

Pomiędzy twoim i Ankusa domem

Wlokły się mordu stopy zakrwawione.

ROMULUS

On więc zabity? zbójczyniami one!

Spogląda na ziemię.

Tak; krew ofiary oznaczyła drogę.

Widzę, a jednak uwierzyć nie mogę!

Ja się za kłamstwo pomszczę na mym wzroku.

Pójdę, zawołam, dotknę jego boku,

A gdy nie wstanie, ha! to już daremno;

Ankus mój umarł. Chodź do niego ze mną!

TALASSJUSZ

Idź sam. Nie mogę znieść tego widoku.

Co za śmierć! Z ręki niewiasty. Jak żmija,

Gdy z wolna, cicho, śpiącego pastucha

Chyłkiem napada i w ciało się wpija!

Idę po czatach w spokojności ducha,

Po ślicznej nocy zbliżeniem poranka

Uradowany i do domu Anka

Podchodzę. Drzwi tam stoją półotworem.

A schody krwistym zalepły77 jeziorem.

Po ciele zgrozy przebiegły mi dreszcze,

Nogi przyrosły; głosem tedy radzę

Naprzód i wołam: — Anku! czyś żyw jeszcze?...

Milczy. — Drzwi mieczem do reszty odsadzę78,

Wszedłem, a za mną dzień szary po drodze

Zajrzał i pobladł, gdy pobojowisko

Zbrodni tej postrzegł. Ja podchodzę blisko:

Przez pół na łożu, przez pół na podłodze

Spoczywa Ankus, dłonią ciśnie usta

Czerwone rany; ale rana pusta,

Milcząca była. Dawno ona z ciała

Zagadkę życia już wypowiedziała!

ROMULUS

siadając na jednym z kamieni

Znowu dla grodu więc ofiara, który

Co mi najdroższe chwyta w swoje mury!

To drugi i ostatnim będzie. — Król,

Sam pozostanę odtąd.

TALASSJUSZ

Uśmierz ból,

Bo lud się zbliża, sądzić tobie czas!

ROMULUS

Sądzić... mą żonę!

TALASSJUSZ

Ja wybiegłem wraz

Z przybytku zgrozy, budzę w mieście całem79

Co jeno żyje i opowiedziałem

Zgorszonym tłumom tę straszną przygodę.

Z progów słuchały, drżąc, niewiasty młode;

U kolan mężów zawodziły chór

Łaski żebrzący dla królewskich cór;

Lecz odepchnięte; i myśmy tej chwili

Za zbójczyniami w miasto się puścili.

Były w świątyni. Tam młodsza siostrzyca

Z błędnemi oczy80 siedziała, a przy niej

Stała Hersylia, istnie jak orlica

Broniąca płodu81. Chociaż to w świątyni,

Lud byłby pewnie rozszarpał je obie.

Lecz wdał się kapłan i do twego zdania

Płonących zemstą odwołać się skłania.

Jam ruszył naprzód to obwieścić tobie,

Bo nikt z tą wieścią nie śmiał iść na dobie82

Przed twe oblicze. Czy słyszysz wołania?

Okrzyk ludu za sceną na prawo.

Śmierć! śmierć zbójczyniom!

ROMULUS

podnosząc się

Bogi, wielkie bogi!

Jak ją ratować, czym zasłonić?

TALASSJUSZ

z mocą

Niczym!