SCENA III

Z prawej strony gromadnie wkraczają Rzymianie; w pośrodku83 nich Hersylia i Tullia. Przodem, między ludem kapłan Pinarius, którego chłopiec prowadzi za rękę. Romulus stoi zupełnie osobno na lewo z twarzą zakrytą rękami; za nim Talassjusz.

LUD

Śmierć! śmierć zbójczyniom! zemsta!

PINARIUS

O! dniu srogi!

Gdzie król?

CHŁOPIEC

Tu, ojcze, przed twoim obliczem.

LUD

Zemsta!

PINARIUS

Romulu! spraw, aby te szały

Winę na winę gromadzić przestały!

Zemsty wołacie: azaż84 wam niejasno,

Żeście ją winą wywołali własną?

Onać85 się przecie spełniła tej nocy.

Błagać wam raczej bogów z całej mocy,

By poprzestali na jednej obiacie86,

Choć w zbrodni wszyscy równy udział macie.

1-SZY RZYMIANIN

Broni zbójczynie87!...

2-GI RZYMIANIN

A nas tu o zbrodnię

Oskarża!

3-CI RZYMIANIN

Anka krew na jego głowę!

PINARIUS

Na tych, co wczoraj złamali niegodnie

Prawo gościnne, prawo pokojowe!...

1-SZY RZYMIANIN

Ślepcze zgrzybiały! za to wyzywanie

Niech ci na zawsze kołem język stanie!

PINARIUS

Lżysz88 mą ślepotę! A czyż wy nie wiecie

Że sprawiedliwość ślepą jest też przecie?

Bądź trupia bladość lica Ankowego,

Bądź kwiat młodości na dziewiczej twarzy —

Ślepego ciemnie89 od stronności90 strzegą;

On tylko winę i pokutę waży.

Wszak tu król stoi i słów moich słucha

I nie zaprzecza mojej słusznej mowie;

Bo zbyt widocznie tknęli go bogowie,

Których wyroki wydarły mu druha.

Ja milknę; teraz niech on sąd wypowie.

Jego jest władza, wykonać ją może;

Moją — bezwładność91 i przestrogi boże.

TALASSJUSZ

O, dwujęzyczny92! Ty grozisz bogami,

Błogosławieństwa których sam nad nami

Wzywałeś wczoraj.

PINARIUS

Boście mnie zgwałcili93,

Bo jestem słaby, więzień wasz. Lecz czyli

Wy też i niebian tak gwałcić myślicie,

Których jest silne a swobodne życie?

Jam błogosławił próżno wam, Rzymianie,

Duch mój przeczuwał, że tak się nie stanie;

Duch mnie nie zawiódł. To daremne rzeczy,

Aby bóg wojny spokój miał na pieczy,

A ten bóg tylko u was ma uznanie.

ROMULUS

Dosyć, mądrości bezrdzenna94! Te zwady,

Te twoje wróżby mroczne a zawiłe,

Tumanią umysł, wątlą ludu siłę.

Kto cię powołał do sądu i rady?

Jest — ty jej nie znasz — najwyższa bogini,

Konieczność!... która błogim nam uczyni

To, co poczęła. Przed nią, gdy zawoła,

Ludzie i bogi uchylają czoła.

Ta utrzymuje budowę wspaniałą

Nieba i ziemi i utrzyma cało

Ten Rzym w przyszłości. — Ja król — jej kapłanem!

To wiedz i odejdź!

Kapłan i chłopiec odchodzą.

Teraz ty, drużyno:

Stoisz tu z czołem jak chmura wezbranem

Zarzewiem zemsty. — Mówcież, kto przyczyną...

Niech o niewinną głowę się nie otrze

Grom kaźni. Kogóż oskarżacie?

1-SZY RZYMIANIN

Młodszę95!

Ten miecz trzymała, gdy ją pochwycono,

I z rąk jej ledwie wydarła go siła.

ROMULUS

Ty, Tullio?

TULLIA

Ja mu rozszarpałam łono.

HERSYLIA

spokojnie

Nie wierzcie! Zgroza umysł jej przyćmiła.

Nie dziw! Tak cicho życie jej płynęło...

Z gorączki bierze na siebie to dzieło!

Bo gdyśmy nocą szły, za nami krwawy

Cień zabitego kroczył Rzymianina,

Że aż w szał jakiś popadła dziewczyna

I miecz ten w rękę chwyciła z obawy.

A jak się gwoli chorym dzieciom czyni,

Tak i ja broń tę zostawiłam przy niej.

Moim czyn, moim; wasz gniew mnie nie straszy;

Z chlubą go głoszę w obecności waszej.

TULLIA

Dlaczego, siostro, szczędząc moje życie,

Ukrywasz prawdę, która na mym czole

Wyryta stoi?

HERSYLIA

Na czole! Słyszycie?

Czyż to nie szał? Niewinność i niedolę,

Nie mord na czole masz, o biedne dziecię!

Przy domu waszym stanęłam — toż przecie

Przypomnij sobie — wołam cię, podchodzę,

Ty z objęć jego wydarłaś się wraz,

Zawisłaś na mnie i jęknąwszy srodze,

„Ratuj mnie!” rzekłaś. — On wpadł między nas

I w ślepym gniewie szarpnąwszy się, razem

Przebity na wskróś tym właśnie żelazem,

Które dobyte jam w ręku trzymała,

I na posłanie zawlókł się zaledwie.

A myśmy w progu czekały obiedwie,

Póki duch z jego nie ustąpił ciała.

Przypomnij, nie przecz! Tyś wprawdzie pragnęła

Zemsty, ale ja dokonałam dzieła.

TULLIA

z wolna potrząsając głową

Powiedz mi, siostro, gdzie trafiła broń,

Którą, jak mówisz, wymierzyłaś doń?

W piersi, czy w szyję? Co? Milczeniem swem

Nie stwierdzasz prawdy: ja jedna ją wiem.

Zaledwie wprawdzie jam na jego ciało

Podniosła oczy, kiedy to się stało,

Ale wiem dobrze, i palec ten sam

Krwawego widma, co wciąż z nami kroczy,

Wskazuje ranę; a choć zamknę oczy,

Widzę ją ciągle, oto tam... o! tam...

LUD

To ona. Śmierć jej, śmierć!

HERSYLIA

Sprawiedliwości,

Królu! Niech innych pozór czynu złości,

Lecz prawy sędzia, ty, w obliczu gminu

Nie dasz się uwieść pozorami czynu.

Gdyby — choć bajką, co mówi zbłąkana —

Z jej nawet ręki ten cios padł w młodziana,

To ze słusznością czyliż zgodnym będzie,

Za czyn istotny ukarać narzędzie,

Co ślepym zemsty stało się obuchem?

Bom ja tę rękę uzbroiła duchem,

Jam na was wstępnym uderzyła bojem,

Wina jest moją, zwycięstwo jest moim.

Ona?... Toż wy jej przypatrzcie się przecie;

Toć od igraszek oderwane dziecię,

Rozswawolony z gniazdka ptaszek młody,

Co pierwszym lotem próbuje swobody;

I wy o czyn ten obwiniać ją chcecie?

Spojrzyjcie na mnie i na nią, a snadnie

Mścicielkę gwałtu każdy z was odgadnie!

ROMULUS

Próżno, Hersylio, miłość twa nas łudzi.

HERSYLIA

Czy tak? Wśród jakich znajdujęż się ludzi?

Prawda; mym sędzią ten, co przez kapłana

Sprawił, bym żoną była mu przyznana...

Sędziego musi być niewinną żona.

Och! biedna Tullio, więc jesteś zgubiona!

A twoję siostrę nie wiem jaka siła

Występków, zbrodni gdyby obarczyła,

Ona bezkarnie będzie uwolnioną,

Bo jest sędziego ukochaną żoną.

ROMULUS

Czyż jesteś żoną?... Milczysz, spuszczasz oczy;

Daremnie.

HERSYLIA

Kędyż to srogość nie zboczy!

O! z samolubstwem fałszu połączony!

Że nie zyskałeś jeszcze we mnie żony,

Więc chcesz przejednać, oszczędzając skrycie;

Aleś się zawiódł, bo nie dbam o życie.

Sprawiedliwości ja żądam, Rzymianie,

Tej, choć od wrogów niech się zadość stanie!

TALASSJUSZ

Będziesz ją miała, wyłożę ci krótko;

Jeśli do zbrodni stałaś się pobudką

Tej młodej Furii, zadość się uczyni

Tobie, gdy śmierć jej ujrzysz.

1-SZY RZYMIANIN

Śmierć zbójczyni!

2-GI RZYMIANIN

Ukamienować!

3-CI RZYMIANIN

Zrzucić ją ze skał!

HERSYLIA

Co słyszę! Toż to głodnych wilków wycie!

Ludzie! czyliż was nie wstydzi ten szał?

Słabej dziecinie by odebrać życie,

Gromada rwie się, szamocze i krzyczy,

Jakby bóg wojny do walnej zdobyczy

Krew wam zagrzewał. Wielkie, sławne dzieło

I niesłychane na dziejowej karcie!

Chytrze wziąć dziewczę i potem otwarcie

Na śmierć wystawić! Stu mężów stanęło

W tej zacnej sprawie. A jaka jej wina?

Że w pojedynku zmogła Rzymianina,

Co niezmożonym sądził się. — Nareszcie

Stwierdźcie, że kupą silniejsi jesteście

Niż pojedynkiem; niech zginie dziewczyna,

Której odwaga i nadludzka siła

Pewnie by przez was była ubóstwioną,

Gdyby krwi żądza was nie znikczemniła.

Lecz młode zwłoki gdy na stosie spłoną,

To zwalcie na nią tę Romę i sami

Też się zagrzebcie pod jej zwaliskami.

TALASSJUSZ

ironicznie

A cóż, Rzymianie? Coście stąd wysnuli?

Zbójczynię Anka ocalić wypada,

Bo gdy go pomścim, to nam będzie biada.

Królu, wyrokuj bezkarność!...

LUD

Śmierć Tullii!

HERSYLIA

Wstrzymajcie wyrok! Jam nie chciała przecie

Gniewać was, ale boleść... pojmujecie...

Przebaczcie mękę, która się bezmyślnie

Burzy w mej duszy i na usta ciśnie.

Patrzcie! ja klękam przed wami na ziemi,

Córa Tacjusza, dumna i znękana,

Tu, przed wrogami pada na kolana;

Jesteście silni, bądźcie wspaniałemi96.

Ja wam jak dziewka97 służyć-em98 gotowa,

A czcić jak bogi.

TULLIA

Siostro!

HERSYLIA

Nie powstanę,

Póki nie rzekną przebaczenia słowa.

Zostawcie dziecię moje ukochane.

Czyż jedna łaska w Rzymie jest tak drogą,

Że się stu ludzi nań zdobyć nie mogą99?

Wyście pod bronią, my porozbrajane;

Wyście gród dumny, my dusze ubogie;

Wyście zabrali wszystko, co nam drogie:

Ojczyznę, wolność, dumę; jedno życie

Nam pozostało i toż wytrącicie?

A zemście waszej gdy zadość się stanie,

Czy przez to zmarły wasz zmartwychpowstanie?

Sądzicież, jako córy naszej ziemi

Do zgody z wami będą łatwiejszemi100,

Kiedy krew Tullii ręce wasze zbroczy?

Nie patrzcie na nią tak srogiemi oczy!

Co uczyniła, stało się jedynie

W mroku umysłu, w nieszczęścia godzinie.

A wy, przytomni, szczęśni, na swój dzień

Jasny, — śmiertelny chcecież rzucić cień?

Nie! nie możecie; lub jeśli musicie,

Oto jest moje u nóg waszych życie;

Topcie w mej piersi mieczów, ile chcecie,

Tylko mi moje zachowajcie dziecię!

ROMULUS

Powstań, Hersylio!...

TALASSJUSZ

podchodząc do niego, z cicha

Miej niezłomne zdanie.

LUD

Wyrokuj, królu!

ROMULUS

Słuchajcie, Rzymianie!

1-SZY RZYMIANIN

Ona podstępem zabiła go...

2-GI RZYMIANIN

We śnie...

HERSYLIA

Uklęknij siostro! Pomnij, jak boleśnie

Ojciec tam jęczy.

TULLIA

A żem jego córą,

Chcę umrzeć prosto, czoło moje górą!

ROMULUS

wychodząc z zamyślenia

Powstań, Sabinko! Daremne twe łkania.

Proch, w którym klęczysz, krwią szlachetną lśni,

I żadna łaska nie zatrze tej krwi.

Rzymianie!...

LUD

Słuchać królewskiego zdania!

ROMULUS

Na jutro rano bitwa naznaczona,

Nim się rozpocznie i zanim noc skona,

Mężnego zwłoki ziemią przysypiecie.

Dotąd zbójczyni ma siedzieć w więzieniu,

A gdy stos z rana zaświeci w płomieniu,

Topór ofiarny, zmarłemu w obiecie101,

Zuchwałe czoło dziewicy uderzy.

Lecz biada ręce, która się zamierzy

Przedwcześnie na nią! Ten, kto to uczyni,

To jakby kradzież popełnił w świątyni,

Bezwarunkowo spłaci śmiercią swą.

Gdy dzień zaświta, zejdziem się pospołu

I zamiast wina zalejemy krwią

Resztki płomienia na stosie popiołu,

Co skryje Anka. Zabójczyni ciało

Niepogrzebione102 w popiele zostanie,

By w wirze bitwy w ćwierci popadało.

Teraz ją weźcie. Takie moje zdanie.

Lud odprowadza Tullię.

HERSYLIA

przeciskając się przez tłum

Nie rozłączycie mnie z siostrą!

TALASSJUSZ

chwytając ją za ramię

Nie szalej!

Idź stąd, nieszczęsna, ani kroku dalej!

HERSYLIA

Pójdę do wieży za nią.

TALASSJUSZ

odpychając

Ani kroku!

HERSYLIA

Puśćcie mnie! Ja chcę umrzeć przy jej boku!

Stoisz i patrzysz na tę moję mękę,

O! Romulusie, i usuwasz rękę.

Dowód, jak silne jest twoje kochanie,

Któreś ty dla mnie udawał, tyranie!

ROMULUS

smutno na nią spoglądając

Hersylio, tam twój dom!

Do Talassjusza

Talassjusz! zważ,

By uwięzionej względną103 była straż.

Ja do Ankusa — sam — na pożegnanie.

Wychodzą wszyscy prócz Hersylii.