Pielgrzymka do grobu cywilizacji

Tej samej nocy na zarządzenie prokuratury zostali zwolnieni, przeważnie za kaucją, wszyscy dancingowcy z wyjątkiem papieża, którego gończe listy ścigają. Jest oskarżony o liczne włamania, o zorganizowanie bandy kasiarzy, o zamach stanu dwukrotny w Estonii oraz o wywóz naiwnych chłopek z Rosji, Rumunii do domów rozpusty gdzieś tam w Hondurasie czy Gwatemali.

Yetmeyer natychmiast, wprost niemal z więzienia, wsiadł do „Fifaka” wraz z Ewarystą i jej małżonkiem. Życzliwość policji znacznie ułatwiła cichy, nocny odjazd. Poszybowali na swoją wyspę, skąd przyszły wieści radiofoniczne o strasznym wybuchu w Pałacu Lodowym, który pogrzebał pod swymi gruzami wszystkie zabytki, wzory, modele i księgozbiory cywilizacji mocno przejrzałej.

Znowu się wślizgnął do samolotu, znowu na pilota, nieszczęsny sadhus i znowu przebrany do niepoznania. Mina bramina jest jak... z komina. Stracił posadę, nie otrzymał pensji, nie mógł się zgłosić do żadnego banku po oszczędności, gdyż wiedział dobrze, że czyhają na to agenci śledczy, by go przycapić za liczne sprawki zamierzchłej przeszłości, której nie chciałby rozpamiętywać. Havemeyera również mu szkoda. Najbardziej jednak cierpi moralnie, gdyż katastrofa podczas Wesela zachwiała na zawsze jego reputacją jako detektywa. Trzeba będzie szukać innego zajęcia.

W przytulnej kabinie wyjmuje gazetę, wydanie wieczorne. Czyta — nie wierzy. Wrzaskliwe czcionki.

DAR YETMEYERA DLA „EXCELSIORA”

Sążnisty artykuł mistrza nad mistrze publicystycznego i koryfeja1151 politycznego o wpływie Dancingu na tegoroczne zbiory bawełny w nacjonalistycznie sklepionych głowach.

Po czym ohydnie ekspresjonistyczny na poły felieton:

Tygrys w redakcji

jako szef działu przeciw drożyźnie, przeciw zamachom, przeciw żebractwu oraz przeciw wszelkiej nieco głębszej myśli.

— Bodajby pożarł wszystkich gryzmołów — zaklął z cicha sadhus. — Bezpłodne, kąśliwe i głupie robactwo. Wiem teraz, co pocznę. Trzeba się zabrać do ratowania cywilizacji. Bez teleologii1152 i bez kosmosu. Moim systemem, by nikt nie zmiarkował, dla kieszeni własnej. Dobrze mi zrobi ta cicha pielgrzymka do lodowego grobowca kultury. Tam zmotam Dawida, by nabył dla mnie we Lwowie fabryczkę: „Wyrobów gumowych i ebonitowych”. Moje nowe hasło cywilizatorskie brzmieć będzie dwuznacznie: „Czy żądasz wałków wyżymaczkowych?”. Fortunkę wydrepcę w bardzo krótkim czasie. Dlaczego A-to-tso narwał się tak łatwo na to papiestwo wśród taoistów? Czy nie było lepiej wśród tajoistów1153 poszukać szczęścia jako przemysłowiec czy obrotny kupiec? Jadę do Polski, w pobliże Sowietów. Nie ma co gadać, jedyny interes i wysoka misja. Wy liżcie tymczasem tygrysa łapy. Lepiej on wam kurtę ode mnie skroi.