8

Nie drzymie szyldwach, płomienie ocuca,

A wiatr jesienny gałęzie mu zrzuca —

I znów, jak usnął, śród drzewa umilka.

Gdzieś tam daleko śpiewa kur przed świtem;

Dalej i głuszej słychać wycie wilka;

Bliżej Roś pluska kręconym korytem,

Niby sen cichy tej strony kołysze.

Co za świst przykry budzi lasów ciszę?

Jak dziki wicher ocucony w borze,

Takim zakipiał cały obóz gwarem;

Jako gdy wicher zaiskrzy pożarem,

Tak zaiskrzyły w krąg piki i noże,

Kiedy na nagłe pogwizdnienie trwogi

Spłoszony obóz porwał się na nogi.

Jeszcze gwizdnienie: w oka mgnieniu po niem

Wszystkie kopyta z miejsca zatętniały

I ciasnym kołem stanął obóz cały,

Gdzie widmo jezdca89 mgli się karym koniem.