A
Wskutek tego, co nazwałem nadymaniem się i watowaniem, następuje u nas coraz większa rozpiętość między frazesem a rzeczywistością. Wiara w magiczną wartość słowa pogłębia się: rzeczy powiedziane zdają się już być dokonanymi; magiczne formułki i zaklęcia zastępują czyny, jak za czasów totemicznych ludzkości, gdy nie było innych środków do walki z pewnymi rzeczami prócz magii. Nic do takiej pasji nie może doprowadzić, jak różne „apele” mężów stanu do społeczeństwa (przy nich znajduje się zwykle roześmiana twarz dygnitarza w reprodukcji — dość tych wyszczerzonych zębów, tego parszywego „keep smiling” — wiadomo, do czego doszła Ameryka rechocząc i wierząc w nieograniczony postęp „prosperity”), przy jednoczesnym tak złym wychowaniu tegoż społeczeństwa w kierunku wszelkiej inicjatywy, a natomiast pchaniu go w serwilizm przez strach i terror. To tak, jakby ktoś chłopczykowi mówił ciągle: bądź grzeczny! — a za każdą niestosowność popełnioną dawał mu cukierek.