C

Puszenie się z jednej strony wywołuje płaszczenie się z drugiej. Dwie te właściwości są ze sobą w ścisłym związku funkcjonalnym. Na ile ktoś się napuszy, na tyle będzie żądał, aby się przed nim płaszczono, a o ile ma egzekutywę, będzie to faktycznie przeprowadzał. Serwilizm tak u nas rozwinięty nie jest tylko wynikiem niewoli, tylko dalszych epok szlacheckiej demokracji (pseudo). Płaszczący się szerepetkowie (mimo równości szlacheckiej „na niby” z wojewodą) musieli się potem odgrywać i zaprowadzali jeszcze gorsze puszenie się wobec „niższych” od siebie. Biedny przedstawiciel ostatniej warstwy nie miał się przed kim napuszyć „warstwowo” — mógł to robić tylko prywatnie, w stosunku do rodziny i zwierząt domowych. Na tym polega też osławiona w historii Polski (jak nigdzie chyba) tzw. „prywata”. Niemyta dusza wymyśla często na wszystko i wszystkich, wszystkich krytykuje (bezpłodnie) i poniża — jest to jej jedyny sposób wyniesienia się nad siebie i nad innych.

Może kto myśli, że za duży był wstęp, za dużo zgromadzonych było narzędzi, a za mało wartościowa rzecz właściwa: „dokonane dzieło”. Może dla wielu to, co mówię, to są banały. Wiemy o wielu rzeczach, ale ich nie przeprowadzamy. To jest też cechą napuszonych, że czyny ich są zawsze poniżej średniego standardu przedstawicieli normalnych społeczeństw, niemogących się poszczycić tak przykrą przeszłością, jak nasza w ostatnich wiekach.