SCENA DRUGA
KUZYN
Ach, przepraszam! Napisałem nowy wiersz i chciałem go przeczytać dziewczynkom.
NIBEK
Daj pokój. Nie zawracaj im głowy. To może im zaszkodzić wszystko razem.
KUZYN
Ale! Panowie coś czytają? O! Zeszyty! (zbliża się) To jej pismo. Błagam was, pozwólcie. Ona sama mi pozwoliła.
NIBEK
do Kozdronia
No co? Możemy pozwolić. Niech spróbuje.
KOZDROŃ
Owszem. Ja nie mam nic przeciw temu. Nieboszczka kazała mi się pogodzić z panem Pasiukowskim.
KUZYN
Dawaj pan. Ja tylko zobaczę te miejsca, gdzie jest o mnie: (przerzuca zeszyty) Marzec, kwiecień, maj. O! (czyta) „2 maja. Przyjechał Jęzory. Jest jakimś kuzynem. Podoba mi się. Ale na nic sobie już nie pozwolę. Chociaż ostatni raz przed śmiercią mogłabym trochę użyć. Wiersze pisze marne, chociaż coś tam się w nim widać kołacze.” (mówi) A! psiakrew! To nie bardzo przyjemne.
NIBEK
zadowolony
No, no, czytaj dalej, Jeziu. Ja ci nic złego nie zrobię.
Słońce gaśnie i od tej chwili zaczyna się powoli mrok.
KUZYN
do Nibka
Czemu właściwie wuj mnie nie zabił?
NIBEK
Przyznam ci się: zabić cię znienacka nie mogłem. A bić się z tobą nie chciałem, bo cóż byłoby z dziećmi? Rozumiesz? Zabiłbyś mnie na pewno. Strzelałbyś pierwszy i co wtedy? No — czytaj dalej.
KUZYN
Zaraz, zaraz. Ten początek to nic, ale tam dalej, kiedy się to już zaczęło, (czyta) „13. V. Wczoraj późno w nocy był u mnie Jezio. Wzięłam ze 150 kropli laudanum i zasnęłam, kiedy mi czytał swój poemat. Wmawiał mi dzisiaj, że jestem jego kochanką. Śmieszni są ci poetnicy. Pewno mu się przyśniłam.” (mówi) To tak! Nie macie pojęcia, co było wtedy. Mało nie oszalałem.
NIBEK
Dosyć. Miej trochę więcej szacunku dla moich siwych włosów.
KUZYN
wczytując się w dziennik
Nic. Ani słowa. Ani jednej wzmianki. Ciągle ta sama teoria, że wszystko jest snem. (czyta) „15 czerwca. Dziś zawlókł mnie Ignacy prawie gwałtem do Maszejki. Tak boi się Dyapcia, że już nie przychodzi do mnie. Boi się też swego pokoju.” (do Kozdronia) A! To ona mnie jeszcze z tobą zdradzała, podły tchórzu! Odpowiesz mi za to!
KOZDROŃ
Przebaczam panu. Wola nieboszczki jest dla mnie święta. Ale czytaj pan dalej. Ja wiem, co było 15 czerwca. Ja ją dotąd kocham. Tylko strach zwycięża moją miłość. Jestem między dwiema mękami. Nie wiem, która jest gorsza.
KUZYN
czyta
„Uciekłam. Dosyć tych kłamstw. Chcę umrzeć czysta. Zostaje tylko opium. Nie będę kochanką Jezia. Dla niego samego i dla mnie.” (mówi) A widzicie! Ona mnie kochała, mnie jednego!
NIBEK
Ale ty jej nie kochałeś. Kochałem ją ja jeden. Ale to było dawno. Nie pisała wtedy dziennika. Nigdy nie dowiecie się, co to było.