SCENA PIĄTA
Ciż bez Anety i dziewczynek. Po chwili z dworku słychać ćwiczenia na fortepianie: „Schule der Gelaufigkeit” Czernego.
NIBEK
Czyż to nie jest wzruszające? Te moje dwa aniołki? Jakież cudowne będą z nich kobiety! Muszę pracować jak wół, aby dać im to, na co zasługują. Takich dzieci nie ma w całej okolicy. Aż po samą Warszawę nic pan podobnego nie znajdzie. To są czyste duszyczki, zamknięte w jakichś mgiełkach z eteru, panie Kozdroń. Ja czasem dziwię się, że one jedzą, piją, śpią i budzą się. Prawda, że Zosia to jest elf? A Amelka znowu przypomina mi sylfa. — No, odpowiadaj pan, panie Kozdroń.
KOZDROŃ
nerwowo nalewając sobie kawy
Śliczne dzieci. Ja sam to zawsze mówiłem.
NIBEK
A kto je urodził? Anastazja, panie Kozdroń, Anastazja. W nich powinniśmy czcić duszę, a nawet ciało naszej ukochanej zmarłej. Rozumie pan? A nie wyprawiać histeryczne ataki od lada głupstwa.
Ciągle, aż do odwołania, słychać wprawki na fortepianie.
KOZDROŃ
Znowu pan zaczyna. Ledwo trochę doszedłem do równowagi, a pan znowu swoje. Czyżby pan naprawdę mnie podejrzewał?
NIBEK
Ja nic nie podejrzewam. Ale powiedz pan sam: czyż wszystko nie jest możliwym? Może moja nieboszczka żona miała dwóch kochanków: jednego dawniej, drugiego teraz. (z nagłym niepokojem) Powiedz pan, może Zosia nie jest moją córką? Ma oczy tak niepodobne do naszych: Anastazji i moich. Ma ten sam głupi fiolet w oczach co pan. Ten sam idiotyczny uśmiech.
KOZDROŃ
wstając
Pan mnie obraża. Wypraszam sobie podobne rzeczy.
NIBEK
sadzając go gwałtem
Panie, niech pan pamięta, że bez pana jestem niczym. Los moich córek jest w pańskich rękach. (z nagłym niepokojem) A może pan ma ukryte zobowiązania? Może pan naprawdę... O, Boże! Po cóż u diabła starego siedzi pan w tych przeklętych Kozłowicach? Ma pan wolną drogę przed sobą, a siedzi pan tu jak grzyb. A może mnoży się pan tu także jak grzyb po deszczu? Panie Kozdroń, zaklinam pana...
KOZDROŃ
uroczyście
Daję panu najświętsze słowo honoru, że nie. Ale teraz wolałbym zmienić posadę.
NIBEK
padając przed nim na kolana
Błagam pana. Ja potem wszystko dla pana zrobię. Ja będę miał stosunki. Moje córki wyjdą za hrabiów, za książąt. Ja zrobię z pana cudownego człowieka, tylko mnie pan nie opuszczaj.
Na prawo ukazuje się Widmo i wolno idzie po ścieżce. Lekka chmurka zakrywa słońce. Trochę się ściemnia.
KOZDROŃ
Dobrze. Ja to zrobię przez wzgląd na pana. Ja pana czasem kocham jak ojca.
Całuje Nibka w głowę.