SCENA DRUGA
ZDŻARSKI, MLICKI.
MLICKI
wchodzi wolno drzwiami z kurytarza i podchodzi do Zdżarskiego.
Coś jej powiedział? Co?
ZDŻARSKI
bębni palcami po stole i pije piwo. Obaj patrzą nienawistnie na siebie.
ZDŻARSKI
Nic jej nie powiedziałem. Tylko Hela mi wyłożyła jasno jak na stole, że kocham twoją narzeczoną, że chcę się mścić na niej i na tobie. A więc powiedziała to samo, co ty myślisz — nie prawda?...
MLICKI
A tak, mniej więcej to samo.
ZDŻARSKI
uśmiecha się złośliwie.
Wiem, wiem o tem od dawna.
MLICKI
Dlaczego jesteś moim wrogiem?
ZDŻARSKI
Nie jestem — ja nie uważam nikogo za wroga.
MLICKI
Zupełnie nie rozumiem, co ty sobie właściwie za pretensyę do niej rościsz? Cóż ona temu winna, że się nie mogła do tego przymusić, by cię pokochać. Widzisz, szanuję o tyle twoją inteligencyę, że szukam w innych przyczynach źródła twojej nienawiści.
ZDŻARSKI
Hm. Jesteś człowiek mądry i sprawiedliwy.
MLICKI
Więc idzie ci o Helenę!
ZDŻARSKI
Może być!
MLICKI
Ale przecież nie jesteś na tyle brutalny, na tyle parobkiem, żebyś sobie życzył, bym z Heleną dalej żył, nie kochając jej?...
ZDŻARSKI
Jestem nim na tyle, że nie życzyłbym sobie, byś Helenę w przepaść wtrącał.
MLICKI
Więc to będzie szczęściem dla niej, jeżeli pozostanę i będę ją nienawidził?...
ZDŻARSKI
Opamiętasz się. Pozatem Heli nie można nienawidzieć.
MLICKI
A ze mną całkiem się nie liczysz?
ZDŻARSKI
Właśnie, że się liczę. Jeżeli się ożenisz z panną Agrelli, to zmarniejesz. Kark skręcisz w tem szczęściu, do którego tak dążysz — To nie fraszka nazywać kobietę z jej przeszłością — swoją żoną.
MLICKI
gwałtownie.
Powiedz raz do djabła, dlaczego wciąż tę głupią przeszłość wywlekasz?
ZDŻARSKI
Byś się opamiętał.
MLICKI
Ale przecież ja wiem o wszystkiem.
ZDŻARSKI
He, he! o wszystkiem! Tu nie idzie o to, że się wie o jakimś gołym fakcie, n. p. należała do tego lub owego. Tu idzie o drobne szczegóły, o te maleńkie i drobne tajemnice sypialni... Te drobniutkie szczegóły he, he! jak mam je nazwać? te wszystkie tajemnicze pieszczoty, które trzeba przed światem kryć — ha, ha, ha — wiesz, te wszystkie pieszczoty, których małżeństwo nie zna. W małżeństwie nie ma tego drżącego strachu, tego nasłuchiwania, czy ktoś nie przeszkodzi, tego tajemniczego skradania się po ciemnych schodach do kapliczki miłości...
MLICKI
zbolało, jakby do siebie.
Wolę to, jak żyć bez niej... chodzi niespokojny, naraz śmieje się krótkim, urywanym śmiechem. Może jeszcze masz co na sercu?...
ZDŻARSKI
Owszem. Daj mi papierosa.
MLICKI
podaje mu etui z papierosami.
Masz jakie wiadomości z kraju?
ZDŻARSKI
Natrętny ci jestem?
MLICKI
Bynajmniej, ale jutro opuszczam to mieszkanie.
ZDŻARSKI
Tak? hm... sięga po pugilares. Załatwimy jeszcze rachunek. Tu masz pieniądze, któreś mi wczoraj pożyczył... Bardzo ci jestem zobowiązany wstaje, chwilę zamyślony. Jest mi niesłychanie przykro, że w takich warunkach się rozstajemy, pauza byłeś serdecznym i dobrym przyjacielem — spędziłem z tobą chwile, których się nie zapomina — żal mi cię...
Urywa.
Pauza.
MLICKI
siedzi na kanapie i patrzy ponuro przed siebie.
ZDŻARSKI
Więc jutro opuszczasz Helę, by żyć z kobietą, o której nawet nie wiesz, czy cię kocha?...
MLICKI
zdziwiony.
Nie wiem, czy mnie kocha?
ZDŻARSKI
To przecież sambyś sobie mógł powiedzieć, że siła miłości, jak każda inna siła, jest ograniczona. Kochała tego pierwszego. Ten pierwszy zużył wszystkie jej zasoby miłości... a to ją zniszczyło — szła od jednego do drugiego zmęczona, znudzona, może tylko dlatego, by zapomnieć o pustce swego serca. Ty sprawiłeś na niej względnie największe wrażenie — względnie — względnie...
MLICKI
przygląda mu się pogardliwie i śmieje się.
ZDŻARSKI
Śmiejesz się? naraz zimno. Poco grasz tę komedyę? Twój śmiech nie z serca. Ty się mnie boisz.
MLICKI
Ja, ciebie?
ZDŻARSKI
Tak!...
MLICKI
Czy sądzisz z tego, że cię dotychczas jeszcze nie wyrzuciłem!
ZDŻARSKI
Zgadłeś!...
MLICKI
To tylko dlatego, że chciałem w tobie szatana ubezwładnić!
ZDŻARSKI
I to ci się nie udało?
MLICKI
Zdaje się, że nie.
ZDŻARSKI
naraz bardzo poważnie.
Więc słuchaj. — Rób co chcesz, bądź szczęśliwy lub nieszczęśliwy, to mi wszystko jedno — ale jeżeli Helena w przystępie chwilowego szału położy koniec swemu biednemu życiu...
MLICKI
z tajoną wściekłością.
To będzie tylko twoją winą! twoją! twoją! tyś ją wepchnął w wir tego szalonego strachu... tyś w niej przepaść roztworzył... przez całe dwa dni działałeś na nią, bo ci potrzeba śmierci Heli, by się na Oldze zemścić!...
ZDŻARSKI
To głupstwo, co mówisz! Jesteś zbyt rozdrażniony. Ale pamiętaj, jeżeli Helena sobie życie odbierze, a zrobi to z pewnością...
MLICKI
wybuchając dziko.
Ty, ty wiesz to?...
ZDŻARSKI
Wiem... no! bądź zdrów, muszę iść!
MLICKI
Czekaj tylko — jeżeli więc — jeżeli — co potem?...
ZDŻARSKI
Potem? To już twoja rzecz.
MLICKI
A jeżeli i to przemogę...
ZDŻARSKI
Nie zdołasz.
MLICKI
z wściekłością.
Przemogę.
ZDŻARSKI
Otóż właśnie — że nie, w tem cała moja zemsta!
MLICKI
Twoja!
ZDŻARSKI
namiętnie.
Moja!... moja!...
MLICKI
patrzy nań osłupiałym wzrokiem.
Com ja ci zrobił złego?
ZDŻARSKI
Ty? Nic!
MLICKI
Zemsta twoja na mnie spada... tylko na mnie!
ZDŻARSKI
Bardzo mi przykro, że to cię pośrednio dotknie... pamiętaj... Nie porzucaj Heli!... Bądź zdrów!
Wychodzi.