SCENA CZWARTA
Wchodzi gość niespodzianie.
GOŚĆ
uprzejmie
Ależ państwo, goście was szukają... Chcą twoje zdrowie pić, Adamie, cóż ty taki nieswój — a pani jakoś przygnębiona.
ADAM
nerwowo, do Beli
Idźcie do sali, powiedzcie, że zaraz przyjdę. Głowa mnie boli, chwilę jeszcze pochodzę po parku...
POLA
nieprzyjaźnie do Gościa
To zostawmy go tu chwilę samego — chodź pan...
GOŚĆ
uprzejmie
O nie, ja z nim pogadam, ja go zwykle uspokajam.
BELA
Chodź Pola, chodź — słyszysz? Taniec, taniec...
Odchodzą.