SCENA TRZECIA
Z werandy schodzi Bela.
BELA
Adam! Adam!
ADAM
Co? Tu jestem.
BELA
podchodzi
Jesteś niedobry. Czemu gości spraszasz, jeżeli wciąż uciekasz? Co chwilę trzeba cię szukać po wszystkich kątach rozdrażniona, a dziwnych, dziwnych gości sprosiłeś.
ADAM
zamyślony
Tak, straszni goście gnieżdżą się w naszym domu.
BELA
Czemuś ich sprosił?
ADAM
znacząco
Myśmy ich przecież oboje, tak! oboje w dom sprowadzili.
BELA
Co? Oboje? Co?
ADAM
Nic, nic — tylko Pola mi mówi, że odjeżdża do domu.
BELA
Co? odjeżdżasz do domu? Adam zatrzymaj ją! co z nami będzie — Pola zmiłuj się, czy wiesz jaką ty pustkę pozostawisz?
POLA
Wiem niestety, ale muszę już jechać, muszę — tu, tu w waszym domu mi niedobrze, a u mnie tak cicho, tak smutno, ale spokój, spokój...