SCENA CZWARTA

W parku odgłosy: Ho-hop... Ho-hop! Konrad! — głosy kobiece: Hanka! Do tańca! W salonie roi się od młodzieży, słychać tony walca.

JEDEN Z MŁODZIEŻY

wchodzi na werandę

Ciociu! Ciociu! Odbito mi wszystkie damy. Niech ciotuchna się nade mną zmiłuje, bo będę wyglądał jak ostatni niemrawiec. Ciotuchna taka młoda, taka piękna, że zaćmić może wszystkie dziewczęta.

WANDA

Ależ dziecko, mnie się tańczyć nie chce, ja taka zmęczona.

MŁODZIENIEC

ciągnie ją natarczywie

Moja droga, kochana ciociu!

WANDA

No, niech już i tak będzie, przypomnę sobie moje młode, młode lata.

MŁODZIENIEC

Co też ciocia mówi! Ciocia piękniejsza od tych panienek, co się w kółko kręcą. Zwraca się do Borowskiego. A pan, drogi panie, nie wejdzie pan z nami?

BOROWSKI

żartobliwie

Ho, bo, stare już nogi, podagra29... Szczęśliwy jestem, że się tak bawicie, ale mnie już do waszych zabaw nie wciągajcie.

MŁODZIENIEC

kłania się

Ej, pan żartuje. Ale ciotuchno, chodźmy już, chodźmy.

Wychodzą.