SCENA PIERWSZA

PRZYJACIEL I KONRAD

PRZYJACIEL

I rzeczywiście nigdy nie nasunęła ci się ta myśl, dlaczego twój ojciec tak nagłą zginął śmiercią?

KONRAD

Nie rozumiem cię.

PRZYJACIEL

Jak to? Nie rozumiesz mnie? Przecież człowiek może umrzeć wskutek najprostszego udaru serca, ale praktyka sądowa wymaga, aby ciało zmarłego poddane było sekcji. A śmierć twego ojca nastąpiła w tak nagły niespodziewanie i w taki dziwnie tajemniczy sposób.

KONRAD

patrzy na niego badawczo.

PRZYJACIEL

zamyślony

Nigdy nad tym nie myślałeś, dlaczego cię chowano przez tak długi czas z dala od domu?

KONRAD

Poczekaj chwilkę, jam już sobie nieraz głowę łamał, dlaczego z dala od domu wakacje musiałem spędzać.

PRZYJACIEL

A czyż kiedyś pomyślałeś o przyczynie? Matka cię kocha. Byłeś chowany w najgłębszej miłości dla ojca i czym tłumaczysz to dziwne zachowanie się opiekuna i matki wobec ciebie?

KONRAD

przestraszony

Matki i opiekuna?

PRZYJACIEL

No tak, matki i opiekuna. Przecież twoja matka nic bez opiekuna nie zrobi i zrobić nie może.

KONRAD

Coś ty powiedział? Matki i opiekuna. Więc matka moja?

PRZYJACIEL

Nic nic wiem. Tylko to wszystko takie tajemnicze. To na przykład, że wciąż ci mówiono o twoim ojcu, że nigdy ci jasno przyczyny śmierci twego ojca nie wyjaśniono. To rzeczywiście ciekawe, bo jeżeli ktoś jakąś zbrodnię popełni, albo jest powodem do samobójstwa, to wtedy jest wiedzion jakimś dziwnym instynktem, by otoczyć zmarłego aureolą świętości i piękności. Takiemu zbrodniarzowi, który zbrodnię pośrednio czy bezpośrednio popełnił, zdaje się, że w ten sposób winę swoją zmaże. Widzisz, bywają takie wypadki, że, dajmy na to, żona w ten lub ów sposób pcha swego męża w śmierć, a po jego śmierci przedstawia dzieciom zmarłego ojca jako ideał dobroci, piękna i cnoty.

KONRAD

osłupiały

Coraz mniej cię rozmiem.

PRZYJACIEL

Nie przestraszaj się zbytnio, to tylko przykład z życia codziennego. Bo widzisz, ja dużo katastrof i tragedii w życiu moim przeżyłem. Na przykład: mój stryj poszedł na wojnę ot, he, he, zachciało mu się bawić w taką małą wojenkę, a moja najukochańsza stryjenka, która już od dawna rzucała pożądliwym okiem na włodarza, nawiązała po odjeździe stryja z panem włodarzem bardzo bliskie stosunki. No i cóż się dzieje — mój ukochany stryj wraca pewnej nocy z owej wojenki, która mu się sprzykrzyła, wchodzi po kryjomu do domu, bo lęka się pościgu, zastaje swoją żonę w wcale niedwuznacznym uścisku z włodarzem swoim, i w oczach drżącej i struchlałej pary kochanków dobywa korda i kładzie koniec swemu nędznemu życiu. A w trzy miesiące później nazywało się, że stryj mój poległ chwałą walecznych na polu bitwy.

KONRAD

A w jaki sposób prawda się wykryła?

PRZYJACIEL

Wcale się nie wykryła. Popatrz tylko troszkę ciekawiej i z większą uwagą na twojego opiekuna.

KONRAD

Co, co ty mówisz?

PRZYJACIEL

Ależ nic, no więc dajmy spokój opiekunowi. Ale może zauważyłeś niepokój twojej matki?

KONRAD

Co, co, opiekun i moja matka? W jakim to związku pozostaje?

PRZYJACIEL

No, w żadnym, w żadnym... Tylko przypadkowo zauważyłem, że matka twoja i opiekun stali tam wskazując na salon niespokojni z chwilą, gdy wszedłem do tego domu.

KONRAD

nagle

Powiedz szczerze. Ty znasz tajemnicę śmierci mego ojca?

PRZYJACIEL

Cóż znowu, ale wracam do mojego stryja. Starszy syn tego włodarza miał właśnie zostać pełnoletnim i objąć ten, w trójnasób powiększony majątek. Nagle ni stąd ni zowąd powstaje mu myśl, czy ten ojciec, który nie był wypisany na liście poległych, przypadkowo nie dostał się do niewoli i jeszcze żyje. Rozpytuje się na wszystkie strony i tak powoli dochodzi po nitce do kłębka. Wtedy go widział ten, na drugi dzień ów i tak węszył jak pies ślady zbrodniarza, aż w końcu nie miał już żadnej wątpliwości, a ponieważ był wychowany w najgłębszej miłości ku swemu ojcu i nie chciał, aby majątek zdobyty ręką, która jego ojca w grób wtrąciła, przeszedł w jego ręce, w dniu pełnolecia spalił doszczętnie cały swój dobytek.

KONRAD

Spalił?

PRZYJACIEL

Tak! Spalił!

Milczenie.

KONRAD

A potem?

PRZYJACIEL

Poszedł w świat i nic już o nim nie wiem. Ale prawda — zapomniałem to jeszcze dodać: ojczym jego, ten włodarz, miał bardzo piękną córkę; rozkochał się chłopak w niej — wprawdzie stały tu na przeszkodzie rozmaite prawa kościelne i cywilne, by się ta para węzłem małżeńskim związać mogła, ale to dałoby się wreszcie usunąć...

KONRAD

Zlituj się, nie mów już więcej, zimny pot na czoło występuje.

PRZYJACIEL

I cóż ci takiego? Nie bądź dzieciakiem. Czegoś się tak przeraził? Przecież to bardzo prosta rzecz. Jedno ci jeszcze powiem: są ludzie, którzy nigdy nie byliby w stanie połączyć się z córką zbrodniarza.

KONRAD

Dziwne podejrzenia budzą się w moim sercu. Czekaj tylko... gdym tu przyjechał, matka moja była bardzo niespokojna... opiekun mój przyjął mnie z wyraźną niechęcią... Ten opiekun przysporzył swymi zabiegami i pracą trzecią część dawnego majątku, ten opiekun ma córkę, którą kocham, a znowu ten pasierb twojego włodarza dowiaduje się w przypadkowy sposób o prawdziwej śmierci swego ojca... Pozwól tylko, pozwól... Aha!

patrzy prawie z przerażeniem na swego przyjaciela.