SCENA DRUGA

WANDA wchodzi na taras.

WANDA

A, dzień dobry panu, jak sję panu spało?

PRZYJACIEL

dotyka zimno jej ręki

My, ludzie pracy, zawsze dobrze śpimy. A dobry sen, to jak pani wie, bardzo ważna, ważna rzecz. A pani przyzna, że nie zawsze ludzie mają dobry sen.

WANDA

zdziwiona

A tak, nie zawsze.

PRZYJACIEL

Bo, przyzna pani — aby mieć dobry sen, trzeba się cieszyć albo silnymi nerwami, albo też dobrym sumieniem.

WANDA

patrzy wylękła na niego

A tak, tak, ma pan słuszność. Dobre nerwy i dobre sumienie...

PRZYJACIEL

z nienacka

Ja na przykład sądzę, że pan Borowski kręci papierosa ma dobre nerwy i dobrze śpi...

WANDA

przerażona

Co, co pan mówi!

PRZYJACIEL

Ja, ja nic nie powiedziałem. Znam pana Borowskiego zaledwo od dwunastu godzin, ale ośmielam się twierdzić, że pan Borowski ma dobre nerwy, a więc i dobry sen.

WANDA

opanowuje się

Dlaczegóż pan tak nagle wtrącił pana Borowskiego do naszej rozmowy?

PRZYJACIEL

Nie wiem. Ja go nie chciałem zupełnie do rozmowy wtrącać. Miałem tylko to wrażenie, że to człowiek, który umie dobrze jeść, pić i spać, choćby nawet jaką zbrodnię popełnił.

WANDA

Co? Co pan mówi?

PRZYJACIEL

To moje przeświadczenie, że są ludzie, którzy mogą siekierą zabić człowieka, a mimo tego do winy się nie poczuwają i dobrze jedzą, śpią i piją. A przepraszam panią jak najmocniej, że opiekun syna pani, pan Borowski, zrobił na mnie to wrażenie, iż mógłby najspokojniej człowieka do śmierci popchnąć i dobrze jeść, pić i spać. Niech mi pani zechce jak najłaskawiej przebaczyć, że to mówię, ale przywykłem być szczerym i zupełnie nie uznaję względów, które innych ludzi krępują... Zresztą, Konrad pani opowie, że takim a nie innym zawsze byłem, a na razie pani wybaczy, że obejrzę sobie fabryki Konrada, bo jak pani wiadomo, jestem mechanikiem z zawodu, i ulepszone urządzenia dokonane przez pana Borowskiego bardzo mnie interesują.

Kłania się i odchodzi.