SCENA III
DAMIAN
Co rozkażecie, księżniczko?
KINGA
Idź, obudź księcia!
DAMIAN
Obudzić księcia, który zaledwie o północy w ciężkim zmęczeniu położył się do snu?!
KINGA
uporczywie.
Idź! obudź księcia, i powiedz mu, że Kinga na niego czeka.
DAMIAN
Jeżeli rozkazujecie, księżniczko.
KINGA
Rozkazuję! — co prawda wolałabym uprzejmie poprosić — nie łatwoć towarzyszowi zabaw dziecinnych rozkazywać — zwłaszcza takiemu, który mnie z głębokiej fosy wyciągnął.
DAMIAN
Słyszę w waszym głosie odcień szyderstwa — a przecież na to nie zasłużyłem.
KINGA
Mylisz się! — Skądżeby mnie, która na tym dworze jestem tylko panną dworską, mogłoby stać na szyderstwo? Z czego szydzić? Zapomniałam się przez chwilę — wiem, że tu nic rozkazywać nie mogę, a zatem proszę was, byście zechcieli obudzić czemprędzej księcia Mścisława, i powiedzieć mu, że Kinga czeka nań w bardzo ważnej sprawie — i raczże mu przypomnieć, że księżniczka Kinga po raz pierwszy do niego z prośbą przychodzi.
DAMIAN
Czy wolno uprzedzić księcia z jaką prośbą?
KINGA
z dumą.
Starczy, że przychodzę z prośbą — z jaką? o tem się sam książę dowie.
DAMIAN
zakłopotany.
Mam wyraźny nakaz, by budzić księcia pana tylko w najgwałtowniejszej potrzebie.
KINGA
niecierpliwie.
Ta najgwałtowniejsza potrzeba właśnie zaszła — idź! inaczej...
chce sama wejść do sypialni. Damian zastępuje jej drogę.
DAMIAN
Opamiętajcie się, księżniczko! Idę!
wychodzi.