SCENA V

DAMIAN

Księżniczko...

Pauza.

DAMIAN

Księżniczko...

KINGA

Nie odwracając się.

Cóż mi powiesz?

DAMIAN

Książę nadejdzie w tej chwili...

KINGA

zamyślona.

Pomnę was teraz — mówiliście mi, chłopięciem jeszcze będąc — a — a... coście wy mi mówili? Aha! prawda! chcieliście mnie przed się na konia w poprzek na kulbakę położyć i pędzić — w szeroki świat...

DAMIAN

drgnął.

Nie pomnę, księżniczko...

KINGA

odwraca się ze śmiechem.

Nie pomnisz tak pięknych rzeczy? Nie pomnisz, żeś powiedział, że to miasto może być dla mnie albo błogosławionem szczęściem, albo przekleństwem, przed którem wy mnie ratować chcecie...

DAMIAN

głucho.

Nie pomnę!

KINGA

A ja wczoraj wasz głos słyszałam — patrzy na niego przenikliwie ja wasz głos słyszałam w ciężkiej pomroce.

DAMIAN

Mylicie się, księżniczko...

roztwiera się kotara — u wejścia staje Mścisław — patrzy niespokojnie na Kingę i Damiana.