SCENA VIII
Przez bramę w skrzydle zamku, wkracza Leszek zwycięski wyniosły, rozpromieniony — tuż za nim Zygwart i wojewoda Wyszomir, dalej Szaluta, Bolko z Mysłowic i burggraf.
HALSZKA
na widok Leszka mieni się radością i bólem i cofa parę kroków za księżnę Renatę, która stoi z wyciągniętymi rękoma, Leszek podchodzi do Renaty, klęka przed nią.
LESZEK
Błogosław, babko!
RENATA
kładzie ręce na jego czole — uroczysta chwila — wszyscy odsłaniają głowy.
Błogosławię cię za twoją świętą miłość do tego miasta, dla którego najcięższą oporę złożyć byś był gotów.
Błogosławię cię za siłę, męstwo i moc, z jaką wytrwałeś i miasto to z rąk niemocnego bękarta wydarłeś, a przy jego bramach postawiłeś straże, których moce piekielne nie przemogą... zrywa się, wyciąga w ekstatycznem natchnieniu ramiona swoje ku miastu i woła:
Bądź błogosławione ty miasto moje w bólu i udręce świętej i błogosławione w szczęściu, bogactwie i chwale — i błogosławione ty ginące w mrokach ciemnych przeznaczeń, których nie widzę, bo na oczy mej duszy noc zapadła i widzieć już nic nie mogę. — opada słania się, podbiega Halszka, podtrzymuje ją, skinęła na służebną, stojącą opodal. Teraz prowadź mnie do komnaty — mruczy dzięki ci Wiekuisty i Wszechmocny, żeś mi tej chwili dożyć pozwolił.
Wychodzi, podtrzymywana przez służebną. Wszyscy w skupieniu patrzą za nią.