SCENA XI
LESZEK
patrzy na niego surowo i z wyrzutem.
Jaki rozkaz ci dałem?
Halszka z głową lekko naprzód pochyloną cała w słuch i oczy zamieniona.
DAMIAN
Wasza książęca mość dała mi rozkaz, bym księżniczkę Kingę porwał i do odległego zamku księżnej Renaty ją zawiódł.
Halszka drgnęła.
LESZEK
Przysięgłeś rozkaz ten spełnić?
DAMIAN
Przysięgłem wobec księcia, księżnej Renaty, ojca mego i Zygwarta.
Halszka coraz więcej przerażona.
LESZEK
Dotrzymałeś przysięgi?
DAMIAN
złamany.
Nie zdzierżyłem.
Halszki oczy skierowują się z prośbą niemą o przebaczenie na Leszka — składa ręce w krzyż na piersiach i tak pozostaje.
LESZEK
surowo.
Więc dla czego przysięgę składałeś, jeżeliś wiedział, że jej dotrzymać nie możesz?
DAMIAN
Gdym przysięgę składał nie widziałem jeszcze, że dusza moja do tego czynu za słaba, jeszcze nie byłem ujrzał księżniczki Kingi — której tak dawno nie widziałem — nie wiedziałem, że piękność jej ubezwładni siłę mego ramienia — nie wiedziałem, że rzewna prośba jej stopi hart mego serca na wosk, ani wiedziałem, że władcze jej spojrzenia będzie dla mnie nakazem świętszym, jak przysięgi — i mnie rycerza przemieni na sługę.
LESZEK
z dzikiem szyderstwem.
Słabą masz duszę, jeśli ją krasa dziewki na ręku przewrócić zdołała — Czemuż te ramiona, których moc jedno spojrzenie podwiki skruszyć zdołało, nie chwyciły za lutnię, miast za miecz rycerski?
DAMIAN
spuszcza głowę.
Zasłużyłem na waszą obelgę.
LESZEK
z surową powagą.
Czy wiesz, że swoim czynem, mogłeś był zniweczyć wszystkie moje zamysły, cały trud — że Kinga mogła była wszystko zdradzić i w sam czas uprzedzić Mścisława?
DAMIAN
Przez łuczników mych kazałem rozgłosić w mieście na zamku, że księżniczka została porwana.
LESZEK
Gdzie ukryłeś księżniczkę?
DAMIAN
Na zamku, w baszcie!
LESZEK
Czy nie wiedziałeś, że księżniczka Kinga jest winną skrytobójczego zamachu na tę, która małżonką moją i panią tego miasta zostanie?
DAMIAN
milczy.
LESZEK
Czy wiesz, że ulegając swej słabości i niemocy, ulegając nakazom księżniczki Kingi, i wpuszczając ją tu na zamek, popełniłeś zdradę?
DAMIAN
przerażony.
LESZEK
Czy wiesz, co za to czeka?
DAMIAN
Stoję w obliczu śmierci...
LESZEK
odwraca się od niego z bolesną wzgardą — zimno do Herolda stojącego u bram do skrzydła zamku.
Zwołać mi tu wszystko rycerstwo, jakie na zamku mym gości.