SCENA XVII
KINGA
patrzy chwilę jak nieprzytomna za odchodzącym — przeciera oczy.
Kto to był? Czyżby Leszek? Ten Leszek, za którym tak tęskniłam, do którego tak rwało się moje serce, gdy tu przybył i miłość mi kłamał?
Słania się, idąc zwolna krok za krokiem ku drugiej ławce, i tam opada ciężko.