XLIV

Japończycy — oto naród, który posiada przymioty subtelnego współczucia, wyrafinowanej delikatności, względności, uprzejmości, ciągłego dbania, żeby każdy czyn, gest, słowo, spojrzenie było uprzejme, łagodne, wiosenne, żeby człowiek robił wrażenie kwitnącego drzewa wiśniowego i wschodzącego w pogodny ranek słońca. — Oto ten naród, który nie stracił ani jednej władzy duszy, które człowieka czynią potężnym, nieustraszonym, wielkim w przejawach namiętności, bohaterskim, bezwzględnym, szalonym w czynie, w przejawach energji i w absolutnej pogardzie śmierci — nie życia, bo oni życie lubią i umieją się niem cieszyć.

Oto ten żołnierz, który stawia sobie kwiat w puszce od konserw na chwilowym biwaku, zanim po bitwie zacznie jeść, ten delikatny, uśmiechnięty, drobny człowiek jest jednocześnie tym strasznym zdobywcą Port-Artura, tym bohaterem, którego czyny są szczytem napięcia ludzkiej duszy, a którego słowa mają kamienną prostotę proroków i szczerość dziecka. Warto im się przyjrzeć, warto zrozumieć tę psychologię, i jeżeli człowiek chce siebie urabiać na wyższy typ ludzkiej istoty, warto tak właśnie swoją duszę giąć i kuć, jak kuły wieki tę duszę japońską.