[XIV] NAD SKAMANDREM

ACHILLES

siedzi na urwistym brzegu

skalony I zapatrzony i zasłuchany w wodę

FALE

przepływające:

1. I dla kogoż ty będziesz siły twe marnował?

2. Bogini cię zrodziła, a Bóg cię wychował.

3. Maszże być sługą cudzym, na czyjej niewoli?

4. Jesteś z tych, co jak lemiesz przejść mają po roli.

5. Za cóż tobie ci ludzie, jeźlić urągają — — ?

6. Żeś synem Bożym jest, uznać cię mają.

7. Na tobie spełni się dola człowieka.

8. Czekaj, wytrwaj twą siłą, królestwo cię czeka.

9. Królestwo ponad wszystką ziem twego narodu.

10. U szczytów sławy polężesz za młodu.

11. Nie wrócisz do ojczyzny, iżeś śmiał odpłynąć.

12. Tutaj tobie znaczono zwyciężyć i zginąć.

zastój

FALE

znów płyną:

1. W sieć losów jesteś przez Bogów złowiony.

2. Strzeż się, bo przez najbliższych twych będziesz zdradzony.

3. Cokolwiek chciałbyś myśleć, ich wola wprzód bieży.

4. Czyhają, jako sępi, na swoich szermierzy.

5. Przyznają tobie sławę, lecz za cenę zgonu.

6. Sławę z śmiertelnym ciosem Bóg ześle ci z tronu.

7. W tobie jest objawiona potęga człowieka.

8. Człowiek przed losem swoim daremno ucieka.

9. Możesz czas twój ostatni na twą zemstę użyć.

10. Nikt nie ma mocy życia przykręcić lub zdłużyć.

11. Możesz przed zgonem w pożar zognić twego ducha.

12. Ciało pokrywa marna jest, skorupa krucha.

zastój

FALE

znów płyną:

1. Żywot twój nie na jednym zakończy się bycie.

2. Będziesz się błąkał duchem we gwiazd zawierusze.

3. Aż trud podejmiesz nowy, nowe zaczniesz życie.

4. W odległe wbiegniesz puszcze, nad jeziorne głusze.

5. Jako orzeł polecisz na skrzydłach niesiony.

6. W górnym locie zapomnisz, gdzie rodzinne strony.

7. Wyzwoleń będziesz duchem z ciała i pamięci.

8. Zginą wszyscy, co z tobą dziś walczą przeklęci.

9. Wzbudzisz nowe narody do siły i czynu.

10. I zginiesz jako teraz, gdy sięgniesz wawrzynu.

11. Skrzydła orle na kasku twoim się rozszerzą.

12. Przemóż Śmierć! — Ducha twego siłą zgonu mierzą!

CENTAUR

nadbiegł i przystanął nad urwiskiem

Eheu, Eheu, Pelido!

Jak wartko dnie twe płyną,

jak w przepaść noce idą.

Jak młodość, hej, ulata

na krańce kędyś świata.

Jak twoje myśli lecą

po wodzie, po tej fali;

ani ku tobie wrócą

z tej morskiej wielkiej dali.

Ino je porwie morze

na wały, hej, na wody —

Pelido, hej, Pelido,

chowańcu ty mój młody!

Pomnisz, jakoś z Centaurem

Wybiegał w las na harce;

jako się drzewa-starce

patrzyły na twe obroty — ?

A tyś się łukiem zmierzył

i wycisnął grotem, i uderzył — ?

Nie chybią twoje groty!

Pomnisz, jakoś spoczął pod laurem — ?

Pod laurem spocząłeś w cieniu

i słuchałeś jako Centaur dzwoni

na złotostrunnej lirze:

o Sławie, o bohatyrze,

o walce, mnogiej zdobyczy —

a twarz się twoja płoni

i twe siły rozważasz w sumieniu.

przebiega górą urwiskiem i przepada

FALE

niosą ciało Pentezilei

FALA

Kochankę twoją niosę,

patrz, dziewczę jasnowłose,

patrz, oczy ma otwarte,

patrz, usta ma w uśmiechu.

Jakiż okrutnik zabił tę urodę?

Patrz, szyja ściśnięta pętlicą,

patrz w jej lico.

czyli nie cudne?

czyli nie milsza niż Bryzejka,

która twoją była kochanką — ?

ACHILLES

przyjmuje z rąk Fal ciało Pentezylei

dzierży ją w objęciach martwą

Fala drwi ze mnie. Noc śle na mnie trwogi.

Któż jesteś, dziewczę niesione przez fale?

Śmierć cię spokojna ujęła.

Dziewczyno! Rzeko płyń, skończone żale.....

Umarła abo li zasnęła — ?

Czyli cię miłość okrutna uśpiła?

Omdlałe gnie się twoje ciało;

o luba, dałbym życie moje,

gdyby to życie tobie dało.

W dziwnym zdarzeniu, z Bogów woli

ku mnie spłynęło twoje ciało.

Przyszłaś u kresu mojej doli,

gdy serce kochać już przestało.

Wszystko, com kochał i polubił,

złość ludzka, zawiść mi wydziera.

Spłynęłaś, abym cię poślubił,

gdy cię spokojna śmierć ujęła.

O luba, dałbym moje życie,

gdyby to życie dało tobie.

Przyjm pocałunek, boskie dziecię.

Miłość zakwita na grobie.

całuje ją umarłą

całuje i pieści trupa

PENTEZILEA

Gdzieżem jest? — Patrzę. — Duch się mój obudził.

Tyżeś jest przy mnie, kochanku,

tyś całowaniem mię poślubił,

do miasta pójdziem o poranku,

gdy słońce błyśnie, o świcie —

Ktoś jest, coś mi powrócił życie — ?

Ktoś jest, co pieścisz mnie tak czule,

ty, co całujesz mnie umarłą — ?

O patrz, te rany, patrz me bóle —

ran moich tyle się otwarło.

O, lepsza śmierć i zapomnienie.

Sen wieczny — moc mię twoja budzi. —

Pocałuj — — nie chcę żyć śród ludzi.

Daleko jeszcze te promienie

Słońca? — Noc jeszcze głucha. — —

Jutrzejszy dzień da wyzwolenie

nocy twojego ducha.

Dobranoc.....

ACHILLES

Czyjeż słowa słyszę — ?

Mowa to duszy, moc upiorna.

Dobranoc, niech cię niosą fale.

To ja sam za nią mówię,

a fala szemrze przekorna:

dobranoc. — Już cię woda niesie.

Dobranoc — miłość moja płynie.

oddaje Falom ciało Pentezilei

FALE

płyną unosząc umarłą

ACHILLES

usiadł był tuż u skraju fal, wpatrzony i zasłuchany w wodę

O matko moja, rodzicielko,

Sławę roiłaś dla mnie wielką,

Sławę młodemu wiekopomną.

Czyliś już wróżby twej niepomną,

czy przepomniałaś o twym synie?

FALE

przepływające:

1. I dla kogóż ty będziesz siły twe marnował?

2. Bogini cię zrodziła, a Bóg cię wychował.

3. Maszże być sługą cudzym na czyjej niewoli?

4. Jesteś z tych, co jak lemiesz przejść mają po roli.

5. Za cóż tobie ci ludzie, jeźlić urągają?

6. Żeś synem Bożym jest, uznać cię mają.

7. Na tobie spełni się dola człowieka.

8. Czekaj, wytrwaj twą siłą, królestwo cię czeka.

9. Królestwo ponad wszystką ziem twego narodu.

10. U szczytów sławy polężesz za młodu.

11. Nie wrócisz do ojczyzny, iżeś śmiał odpłynąć.

12. Tutaj tobie znaczono zwyciężyć i zginąć.

zastój

FALE

znów płyną

I znów coś szemrzą, szepcą, gwarzą,

raz go pociechy słowem darzą;

to mącą słowem światło ducha.

On zadumany fal tych słucha.

jak szemrzą, szepcą, gwarzą, płyną

igrają, w oczach wstają, giną.