[XVII] POD MURAMI

Przeciw siebie stoją na wozach:

HEKTOR

w pełnej zbroi

PATROKLOS

w pełnej zbroi

w prawej dłoni ma wzniesioną gałązkę zieloną

HEKTOR

Przynosisz pokój. — Gardzę twoim mirem!

PATROKLOS

Nie! W twarz tę gałąź chciałem rzucić tobie.

HEKTOR

Wiesz-li kto jestem?

PATROKLOS

Wiem, idziesz z Iljonu,

nadziałeś zbroję, gotuj się do boju.

HEKTOR

Twoi w obozie głoszą dzień pokoju.

PATROKLOS

Czyli uznajesz mir ten z Atrydami?

HEKTOR

Kimkolwiek jesteś, przybyłeś z łotrami.

Z tych idziesz grona, których nienawidzę.

PATROKLOS

Wiedz: jak ty równie, nienawiść mam dla nich,

Ale są moi i mścić chcę się za nich.

HEKTOR

Wiedz: równy tobie jestem w mojej woli;

walczę w obronie sprawców mej niedoli.

PATROKLOS

Widzę, że działasz przeciw tym, co w grodzie,

gdy inni wszystko sposobią ku zgodzie.

HEKTOR

Widzę, żeś wybiegł przeciw samowolny;

w tej zbroi, którą jeno Achill dźwignie.

PATROKLOS

Sądzisz, żem zbroi udźwignąć nie zdolny.

Zabij mnie, jeźli żądasz, bym zszedł z drogi.

HEKTOR

Poznać cię muszę wpierw, czyli nie kłamiesz,

ty, co Achilla bierzesz na się postać.

PATROKLOS

Więc strąć twym mieczem kask, gdy chcesz mnie dostać.

HEKTOR

Kask zejmij! — Patrzaj — oto kask zejmuję.

zdjął kask

AUTOMEDON

kierujący konie wozu Patroklosa

Hektor!!

PATROKLOS

O biada ci, gdy zgonu chwila

drugiego każe lękać się Achilla.

HEKTOR

Kłamiesz twą postać — i śmierć będzie karą,

żeś śmiał me oczy Pelidą zatrwożyć.

PATROKLOS

Zadrżałeś! — Możesz mnie zabić, gdy wola;

lecz strzeż się wtedy pojrzeć w twarz Pelidzie.

zdejmuje kask

HEKTOR

Kłamca! — rumienić się będzie we wstydzie,

żeś się zasłaniał, chłopcze, jego tarczą.

PATROKLOS

Strzeż się, Hektorze, bo ten za mną idzie,

którego moce mocy twojej starczą.

HEKTOR

Więc w proch, chłopaku! Gniesz się pod ciężarem..

PATROKLOS

Dzień mój ostatni tobie śmierć zwiastuje.

Szedłem tu do cię z Achillesa darem,

z gałęzią miru dla ciebie jedynie

i oto tak to poselstwo sprawuję,

byś mężem woli uznał mnie w mym czynie.

łamie gałąź

rzuca przed Hektora

nadziewa kask

HEKTOR

nadziewa kask

wozy ruszają przeciw sobie

[XVIII] W NAMIOCIE AGAMEMNONA

ODYS

wchodzi

Wracam — — lecz jeszcze nie skończone dzieło,

dzieło zniszczenia.

kładzie palec na ustach

Cyt. — Mówię za wiele.

Trzeba, by żadne serce nie pojęło

tego, co moja pomyślała głowa.

Spełniłem w noc tę dzieło, dziś reszta się stanie.

Ujrzysz mnie jeszcze w niejednej przemianie.

Przyjm wszystko jako rzecz znaną.

Niechaj ofiara krwi będzie gotowa.

Spieszno mi odejść. — Ty uświęcisz zgodę,

zgodę rzekomą.

AGAMEMNON

Kłamać?

ODYS

wskazując na niego

Tak w tej mierze.

Mnie teraz kłamiesz: — — że potrafisz, wierzę.

odchodzi

AGAMEMNON

uderza w tarcz

ZBROJNI

wchodzą

AGAMEMNON

wyprowadza Rezosa

REZOS

wchodzi

AGAMEMNON

do Rezosa

Otoś jest wolny. — — Oto twoje szaty.

Straż moja schwytała złoczyńce.

Pospieszysz w miasto dziś wieścią bogaty.

Witać cię będą jako dobroczyńcę.

Wieczysty sojusz zawieram z Iljonem

i żem śmiał z Bogiem mórz walczyć żelazem,

boć Ilion święte miasto Pozejdona,

więc siedmiu zbrojnych sojusz święcę zgonem;

straszliwą śmiercią siedmiu zbrojnych skona.

Pozejdonową dziś kąpią kobyłę

w fal morskich słonej topieli.

Oto Pozejdon swą objawia siłę:

i ci, co z sobą na bój stanąć mieli,

krzywdy i straty głoszą za niebyłe,

by w zapomnieniu mir wieczysty wzięli,

Ustrój się godnie. W niezadługim czasie

powiedziesz Boga Centaura do grodu.

Tam oczekuje was Święto narodu.

REZOS

oddala się

ZBROJNI

niosą za nim jego ubiory

DZIEWCZYNA

wbiega

AGAMEMNON

Skąd wracasz —?

DOZORCA DZIEWCZĄT

wbiegł za dziewczyną

AGAMEMNON

do dozorcy

Za nią ty odpowiesz.

DOZORCA DZIEWCZĄT

Myślę, że była u kochanka.

AGAMEMNON

Utopić.

DZIEWCZYNA

Wracam od Pelidy.

Byłam go przestrzedz — i zostałam.

AGAMEMNON

Kto cię posłał?

DZIEWCZYNA

Jego branka.

AGAMEMNON

Więc w zamian wzięłaś jej kochanka.

DZIEWCZYNA

Ogniami temi jeszcze pałam,

które mi dał w uścisku.

AGAMEMNON

I przed czem byłai go przestrzegać?

DZIEWCZYNA

By się nie ważył dziś wybiegać

ni wozem, ani pieszo z bronią,

bo śmierć królować ma w igrzysku,

i z tym orędziem sługi twoje

przez cały obóz ganią.

A żem została, chłostaj biczem,

Eros tu winę moją zmniejszy — —

młodszy od ciebie i ładniejszy.

HIPODAMIA

podsłuchiwała, naraz staje we drzwiach namiotu

To nie on!

DZIEWCZYNA

Wszystko mi to jedno.

Jeszcze ramiona jego czuję

i słowa, co mi szeptał.

HIPODAMIA

Myślisz, by Achill miłość moją

na pierwszym dniu rozstania deptał?

DZIEWCZYNA

A jednak cię trucizna truje

zazdrości; — nie dbam o złość twoją.

AGAMEMNON

Jeźli to Achill był ten miły,

co cię dziś gościł nocą,

i jeźli twoich słów posłucha —

powiodą cię doń sługowie.

O co rozumu przewagą

darmo się silą królowie:

żeś ty zdeptała jego ducha

powabem twego ciała.

HIPODAMIA

Jeźli to Achill był ten miły,

co cię dziś pieścił nocą

i tulił do piersi nagą —

to patrzeć ino, jak wybieży

we złotej swoich zbrój odzieży,

i tegom ino chciała!

AGAMEMNON

Czego?

HIPODAMIA

By szedł przeciw twej woli.

AGAMEMNON

Zginie!

HIPODAMIA

A czyliż mu to zginąć pozwoli

tylu tbrajnyeh królów i mężów!?

AGAMEMNON

Zginie — bo dziś żaden pomocą

nie wybieży i nie sięgnie orężów.

HIPODAMIA

Niewolników to masz na smyczy?

WRZASK

słychać

AGAMEMNON

Skąd ten wrzask?

DOZORCA DZIEWCZĄT

Gawiedź krzyczy.

AGAMEMNON

wychodzi do wrót

DOZORCA DZIEWCZĄT

za nim

HIPODAMIA

Byłaś u niego?

DZIEWCZYNA

Nie wiem u kogo.

HIPODAMIA

Czy zastałaś innego?

DZIEWCZYNA

Samego.

HIPODAMIA

Czy był smutny?

DZIEWCZYNA

Wielce zadumany.

HIPODAMIA

Czy me imię wymówił?

DZIEWCZYNA

Powtarzał.

Przez pierś, gdy się obnażał,

wyryte miał w promieniach słońce.

AGAMEMNON

wraca z pośpiechem

TŁUM

za nim się ciśnie

uchylono płócien namiotu

WRZASK

Hektor walczy!!

AGAMEMNON

do Hipodamii

Patrz, tam śmiertelni gońce!

Hektor pędzi złotego rycerza!!

HIPODAMIA

patrząc poza namiot

W słońcu zbroje się świecą.

AGAMEMNON

Trupy z wozu się walą!

HIPODAMIA

Achilles!! Zbroja jego!

biegnie

AGAMEMNON

Gdzie lecisz?

HIPODAMIA

Tam! do niego!

wskazuje Agamemnona

Radość z tych oczu bije.

Niedoczekanie, byś mnie miał kochanicą.

DZIEWKI

Konie jakieś pędzą rzucone.

HIPODAMIA

Ksantus! — Lecą w stronę namiotu!

Jak mnie wóz ten zabije,

niech mnie z tym trupem spalą!!

wybiega

ginie pod końmi przelatującego wozu

[XIX] W NAMIOCIE ACHILLESA

ACHILLES

zadumany

TETYS

wchodzi

otoczona chórem wodnic

CHÓR

1. O nie płacz dziecię rycerzu.

Cóż tobie jedna kochanka?

Zdobędziesz inną żołnierzu,

inna przytuli cię branka.

2. Najdzie cię inna kochanka,

dobędziesz inną żołnierzu,

inna przytuli cię branka —

o nie płacz dziecię rycerzu.

ACHILLES

O matko, idziesz strojna w wód dziwne obsłony.

O matko, jak okrutnie jestem poniżony.

TETYS

Zwiastujęć, synu, tobie dnie twoje najbliższe.

Będziesz sławą wyniesion nad męże najwyższe.

ACHILLES

Słowom twoim wierzyłem zawdy, matko miła.

TETYS

W bólu twoim najwyższa dla cię, synu, siła.

ACHILLES

Nie uwodzisz mnie chyba zwodną obietnicą?

TETYS

O dziecię, daj mi dłonie twe i przytul lico

ku moim piersiom.

ACHILLES

tuli się do matki

Bogini srebrzysta...

TETYS

Synu Peleusa, sława twoja wiekuista.

ACHILLES

Więc przez miecz będę sławny?

TETYS

Nadejdzie godzina,

gdy miecz się stanie żagwią w ręku mego syna.

ACHILLES

Więc przez miecz będę sławny, gdy w gniewie zwyciężę?

TETYS

Najpierwszy z mężów Trojej pod ciosem twym lęże.

ACHILLES

Ja mam zabić Hektora?! Nigdy!

TETYS

Przez cię zginie.

Ciebie jeno się lękać będzie w swoim czynie.

ACHILLES

Co mówisz? W jakim czynie Hektor mnie się strwoży?

TETYS

Gdy najmilszego z ludzi twych trupem położy.

ACHILLES

Kogo?

CHÓR WODNIC

Gdzie twoj druh?

Czyli poszedł poić konie?

Czyli źrebce paść na błonie?

Czyli bawi się z dziewczyną?

ACHILLES

Czegóż się lękam?

TETYS

Przyjaźni dotrzymaj.

ACHILLES

opędza się wodnicom

Precz przekląte widziadło! Zmora!

TETYS

Za miecz imaj!

ACHILLES

Zabrał mi moją zbroją i miecz! —

TETYS

Mścij się synu!!

ACHILLES

O matko, jakąż zemstą wołasz mnie do czynu?!

TETYS

znika

ACHILLES

Jako mgła się rozwiała. — Myśl to jeno moja.

Wybiegną. Tam z daleka zalśni jego zbroja.

tętent wozu

wybiega przed namiot

Konie same wracają — pobiegły do żłobu.

słychać go jak krzyczy:

...Któż się w bolu wije?

Padł, przybiegł z wieścią, —

AUTOMEDON

leży na ziemi u płócien namiotu

Włady,... Patroklos nie żyje.

ACHILLES

dźwigając go

Spadł? Konie go poniosły?

AUTOMEDON

Nie. — Zabit. — Powleczon.

ACHILLES

Kto go powlókł?

AUTOMEDON

Tam leży, we krwi w szczerym polu.

Pędziłem całą siłą — bo Hektor mnie goni,

Hektor, który go zabił.

ACHILLES

Do broni! do broni!!!

— Kto jest przy nim?

AUTOMEDON

Przy trupie nie było nikogo.

Nikt koło nas nie walczył, patrzono z oddali.

Nikt nie bieżał z pomocą.

ACHILLES

O nędzni i mali.

Myślano, że to jestem ja w tej mojej zbroi.

AUTOMEDON

Myśleli, że ty giniesz, przyjaciele twoi.

ACHILLES

Podli! — Co prędzej zawróć. — Pij tu z tego kruża.

Odzyskasz moc.

nawołuje do innych po za namiot

Przeprzążcie konie!

patrzy otworem w namiocie

Jakowyś mrok przesłania nadrzeczne wybrzeża.

AUTOMEDON

To Apollon, niechętny nam, Hektora strzeże

i okrywa go chmurą.

ACHILLES

Rozegnam te chmury.

Krwią Hektora opluję te Iljońskie mury,

ubiera się w zwykłą zbroję niepozorną

Trzymaj lejce. — Tarcz dajcie. Podajcie dziryty.

I lecieć za mną pędem, łup będzie obfity.

burza

ANTILOCHOS

zdyszany wbiega

ACHILLES

czego chcesz?

ANTILOCHOS

Wieść przynoszę.

ACHILLES

Już wprzódy przed wami

nieszczęścia wieść czarnymi przybiegła skrzydłami.

Precz.

ANTILOCHOS

Ajas odbił ciało i przegnał zwyciezcę.

ACHILLES

Niech Ajas weźmie zbroję. — Leć z wieścią o klęsce!

Ja Hektora zabiję! — Ziem Trojej zaorzę!!

Zamorduję!!! Hektorze, Hektorze, Hektorze!!!

wybiega

dosiada wozu, wóz rusza

[XX] POD MURAMI. U ŹRÓDEŁ

PALLAS

uzbrojona, biegnąc

Tam, tam, o widzisz go, biegnie w oddali!

ACHILLES

sądzi, że ściga kogoś przed sobą

uzbrojony biegnąc, krzyczy:

Zabiłeś przyjaciela, jedynego druha!!

przebiega

HEKTOR

uzbrojony wbiega

przystaje

Przystanę — krew w gardło mi bucha.

Owóż źródło. — Garść chwycę, ha, jak ukrop pali.

pije

Odetchnąłem. — Gdzież tygrys? Muszę go doścignąć;

niech nie sądzi, żem stchórzył?

PALLAS

przemyka się koło murów

HEKTOR

nie patrząc w tył, a pewny, że jest ktoś za nim

Pomóż tarcz mą dźwignąć.

I powiedz tam wrotnemu, by wrota odemknął.

PALLAS

zapada się

HEKTOR

Przepadł? Wszak był ktoś tutaj? Czy Deifob? Czy widmo?

Czyli mój to cień własny po murze się przemknął?

Słońce pali.

biegnie w stronę, gdzie pognał był Achilles

Apollu, zawlecz niebo mrokiem.

Czyimże to w śmierć jestem skazany wyrokiem?

grom

Znak mi dajesz. W tym znaku zwycięstwo się waży. —

z trwogą ciszej

Jeżelim kiedy twoich zaniedbał ołtarzy

o Pallas...

ACHILLES

wraca od strony, w którą pobiegł

HEKTOR

Czekam na cię. Chcesz się mścić. Dostoję!

ACHILLES

Zabójco dzieci, zbrój się, grabarzu, zabiłeś!

HEKTOR

Odrzuć włócznię! Na noże walcz, dostoję pola!

ACHILLES

Strzeż się, gdy nieopatrznie włócznię wyrzuciłeś.

Walczę włócznią, bo zabić jeno moja wola!

rzuca dziryt

HEKTOR

upadł na kolana, ugodzony w szyję

ACHILLES

patrzy

HEKTOR

gnie się ku ziemi, drżący

Ciało me oddaj ojcu, dzieciom i mej żonie.

ACHILLES

Wprzód ogniem cały Iljon zdobyty zapłonie!

wyrywa dziryt z rany Hektora

HEKTOR

omdlewa