SCENA 8

ANIOŁ 4

z kaplicy Jagiellonów wiedzie Czas

Cóż stary? Oddaj kosę.

ANIOŁ 1

który wystąpił

Niech trzyma.

TEMPUS

Jest kto?

ANIOŁ 4

Nikogo nie ma.

Przeszli podal w świątynię.

TEMPUS

Cóż mam czynić?

ANIOŁ 4

Rzuć kosę!

TEMPUS

Jakoż ja to uczynię?

Dzierżyć mi ją kazano.

Dzierżyć muszę.

ANIOŁ 4

Złóż chwilę.

TEMPUS

Bieg się rzeczy zatrzyma.

ANIOŁ 4

Zatrzyma się.

TEMPUS

Co słyszę?

ANIOŁ 4

Zatrzyma się bieg rzeczy.

TEMPUS

Będzie chwila spokoju.

ANIOŁ 4

Chwila wiele uleczy.

Noc jedna, — noc jedyna.

Pierwsza płynie godzina.

Wstań i żyj. — Kosę złóż.

Zatrzymaj rzeczy bieg.

Spokojność — lek.

TEMPUS

kładzie kosę

Upływa wiek, przelata wiek,

tysiące lat, tysiące lat

Patrz, zatrzymałem świat.

ANIOŁ 4

Żyj. —

TEMPUS

Zbyłem trwogi, trudu.

Och, zbyłem z głowy lęku;

tak nuży, kosę dzierżyć w ręku,

wieczyście, wiecznie w dłoni, —

a krew bije do skroni.

Ach, — spokój w myśl wstępuje.

Ach lubość, lubość czuję.

Jeszczem rzeźki, — pogonię!

Pogonię, jeszczem jary;

zmogę starość, — żem stary.

Krew do ciała napływa,

żyw jestem, — krew porywa!

Słysz! — siądziemy na konie

i pogonim lotami na błonie

ku górom, — ponad rzeki.

ANIOŁ 4

Przed świtem trza tu być.

TEMPUS

Czas jest i świt daleki.

Noc jasna, jasna noc.

Polecim het, — het — w lot.

ANIOŁ 4

Jak wyjdziesz stąd?

TEMPUS

Jak? — Kto ma klucze wrot?

ANIOŁ 4

Żaden z nas.

TEMPUS

Więc gdzie są!?

ANIOŁ 4

Zewnątrz zamknięte bramy

a my kluczów nie mamy.

Pozostaniesz tu —

TEMPUS

Nie chcę!

Przełamię wrót tych siłę.

ANIOŁ 4

Czemże?

TEMPUS

Kosą.

ANIOŁ 4

Nie ruszaj!

TEMPUS

Ostać mnie nie przymuszaj.

ANIOŁ 1

Idę.

TEMPUS

Na świat.

ANIOŁ 1

Na koń.

Ja z tobą.

TEMPUS

Pierwszy goń!

Noc jasna, jasna noc

O patrz, rozwieram wrota.

rozciął wrota kosą

wpływa światło księżyca

Na świat! w mem ręku moc.

Teraz tę kosę rzucę. —

Żegnajcie mury! Wrócę!!!

rzuca kosę

wybiega z Aniołem 1.

ANIOŁ 4

ustępuje za kolumny