SCENA 9

KLIO Z MONUMENTU SOŁTYKA

Nad księgą czuwam lat dziesiątki.

PANNA Z MONUMENTU SOŁTYKA

I cóż ci księga daje?

Czy daje księga wiarę?

KLIO

Wspomina biegi dziejów stare,

pamiątki

i coraz starsze, dalsze dzieje.

PANNA

A wiara?

KLIO

Ta się raczej chwieje.

PANNA

Rzuć księgę.

KLIO

Księgę rzucić?

PANNA

To się przestaniesz smucić!

Rzuć księgę, ujmij mnie w pół,

uściskiem weź siostrzanym.

Bądź ty duchem kochanym,

z którym ja noc tę żyję!

Cóż tobie trudy cudze?

I cóż tobie łzy czyje?

Cóż tobie, ta co była, męka?

Próżno się dusza nęka.

Nie siostro, nie myśl o tem.

Ja sama, zadumana

byłam nade mną i nad tobą;

i myślę: po cóż my żałobą

kajamy się, zadumą — ?

Pójdź siostro, kumo,

rzuć księgę, księgę rzuć;

zobaczysz, — co będziem same czuć

za siebie, przez się, — żywe,

nie pamiętne, szczęśliwe! —

KLIO

Mogęż ja być szczęśliwą?

PANNA

Będziesz, tę jedną noc

Rzuć księgę, zyskasz moc,

moc świętą zapomnienia.

KLIO

Siostro, jesteś z kamienia.

PANNA

Krew płynie, będę żywa!!

Ty ze mną chodź — w świątynię;

jako druchny, boginie

oddychać, chwilę żyć,

Nie smucić się! — być!!! być!!!!

KLIO

Precz księgo, — myśli katownio,

zabijałaś moje porywy,

trułaś serca —

PANNA

Zapomnij!

KLIO

Obłok się nad widownią

unosi, — oczy mgleją,

znikają myśli z oczu

Światło w źrenic przeźroczu!

Oczy mam nieprzytomne.

Zapominam —

PANNA

Nie pomnę.

chwilę milczą

patrzące ku kaplicy na grobowiec Sołtyka

KLIO

A ona?

PANNA

Ani drgnęła.

Wieko oburącz dzierży, skrzydlata,

odwrócona od nas i od świata;

w świat inny patrzy: w oczy orła,

z tych oczu orlich oczyma

czyta i orła duchem trzyma

w zaklętym ruchu.

Dłoń ptaka z mieczem wzniesiona. —

Trzeba ją zbudzić. —

KLIO

Nie trzeba.

Wieko by nad ptakiem zapadło.

PANNA

Cóż ty smutna! Do lic znów się zakradło

coś jakby cień dawnej tęsknoty.

Ty znów dumasz?

KLIO

Dumać będę poty,

dopóki mojego życia.

PANNA

Zgoń myśli.

KLIO

Ty sama w zadumie.

Jeno przede mną się pogodzisz.

Ty mnie zwodzisz.

PANNA

Nie zwodzę.

Smutkom, żalom przeszkodzę.

Śmiej się, uśmiechnij ino.

Słuchaj, jestem dziewczyną!

Chcę się kochać.

KLIO

Pustoto!

PANNA

Miłość jest szczerozłotą.

Czy to prawda?

KLIO

Jak dusza,

prawda inna każdemu.

Są, co kłamią.

PANNA

Są? — Czemu?

KLIO

Opętani przez żądze.

PANNA

pochyla głowę w zadumie

KLIO

Patrz, rozwarli wrzeciądze.

PANNA

Powietrza świeży wiew,

gdy wionie na grobowce,

na trupy, czyli wstaną?

KLIO

Nie powstają umarli.

Gdy ginie jedno życie,

już drugie nowe zakwita;

upada, ziarna sieje;

tak z życiem ich się dzieje.

Umarli, — nie powstaną.

Ciała się skruszą w prochy.

Pełne tych ciał te lochy.

Dziś z ciał tych mnogich pył,

żadnych już nie ma sił,

by wstał i znowu był.

My jedno nieśmiertelne

duchem. —

PANNA

Ich dusze żyją?

KLIO

Żyją.

PANNA

Gdzież są?

KLIO

Te z win się myją,

zanim wstąpią do Raju,

PANNA

Cóż dla nich Rajem jest?

KLIO

Rajem powrót do kraju,

gdy na wyższe się duchy przetworzą.

Inne wśród żywych idą

odrodzone, ród mnożą,

skazane w powrót służby

i te są, jako drużby,

które naród prowadzą człowieczy.

Dusza taka się leczy.

PANNA

A te które zwolone?

KLIO

Te świecą wywyższone

tam, hen na innych światach.

PANNA

Wrócą kiedy?

KLIO

Po latach.

Po mnogich, mnogich latach.

Gdy się wszystko odmieni

i z tych silnych kamieni

będą gruzy.

PANNA

My w gruzach!

KLIO

Wtedy, siostro, nad gruzy

straszne przyjdą Meduzy.

PANNA

Drżę. Nie mów o Meduzach.

KLIO

Upłyną jeszcze wieki,

jeszcze czas ten daleki,

wrócą duchy z powrotem.

PANNA

Wiem. — Nie mów więcej o tem.

KLIO

Wiesz?! — Złączmy dłoń w uścisku

i idźmy w blasku

przypatrzyć się zjawisku.

PANNA

Jakiemuż to zjawieniu?

KLIO

Gdy Bóg przyjdzie w odzieniu

króla.

Złota Jego koszula,

chorągiew w Jego dłoni

Ten dusze w odkupieniu

przez swą koronę u skroni

sprowadzi wybawione

w tę świątynię!

PANNA

Wskrzeszone!?!

KLIO

Duchy wskrzeszone!

PANNA

Wiem. — Duchy pośle żywe!

Między żywe; —

KLIO

Wskrzeszenie!

On pośle je na walkę!

Podejmie złotą szalkę

i każdemu odważy

osobne przeznaczenie.

U tych stanie ołtarzy.

PANNA

Cyt, siostro, — kto to?

KLIO

Cienie!

To wiatr pędzi obłoki,

poza któremi gwiazda.

Wstąp ze mną na promienie

ukąpiemy się w blasku.

PANNA

Któż to ten piękny w kasku?

KLIO

Rycerz —

PANNA

Zbudź mi rycerza!

Pokocham — zakochana.

KLIO

Zastukaj do pancerza.

Żegnaj, siostro, — odchodzę.

PANNA

Ja ostanę z rycerzem.

Tak tem powietrzem świeżem

jestem oprzytomniona,

że czuję, jak mi bije

krew i serce u łona

i kocham, — kocham jego.

Któż oni?

KLIO

Oni strzegą

skarbów wielkiego ducha.

PANNA

Siostro, widzisz, — on słucha!

KLIO

Zastukaj do pancerza,

aż się ocknie, — poruszy.

PANNA

Kocham, o kocham z duszy.

KLIO

odchodzi poza wrota