LXXIX
Na jedną chwilę dla ciebie, — wyrzekłem:
dla ciebie, — bo ty młody, szczęście, kwiecie,
dziecię-synu, — a żyją z tobą strasznem piekłem,
że cię tak zżęli, jako kłosy lecie,
ci sami, — których zdradzie ja uległem,
a ciebie miażdży zbój, — mordem cię miecie.
O ptaszę! — jako kłos się chylisz spadły.....
O dziecię — w ustach krew! — oczęta zbladły! —