LXXXIV

Byłem miłością i strachem oszalał,

iżem się widział zewsząd osaczony;

samotny w ciemni drżał, na świetle malał,

przez pychę moją własną pogardzony;

że się w mych oczach żar błękitny spalał,

co niegdy łyskał w kamieniach korony;

widywano je nad czołem, jak świce;

jużem był oczy miał: dwie błyskawice.