LXXXVI

Upodobałem tę powieść szeptaną

na wieczornicach, o mroku, tajemną,

z nabożną wiarą w jej moc powołaną,

która rozdziera prawd zasłonę ciemną. —

Gdy się odemnie króla odwracano

i teraz gdym już wiedział, co nademną, —

Tam! do nich! do tych grot mego pradziada!

tam wejść i krzyknąć: wstań! korona pada!!