X

A tam, pod stosem świec pogruchotanych,

których trzask, łomot, wciąż trwa i przeraża,

korona, — na głos tych klątew śpiewanych...

korona! którą wziąłem u ołtarza!

w której zakułem pierścień ziem wyrwanych

memu dziadowi, ojcu! — do cmentarza

lecąca, w jakimś rozpędzie, fatalna,

pod stopy Ducha, co klnie, — — Królo-zwalna!!