SCENA 8

OJCIEC

W ręku jej harfa złota.

SYN

W włos jej wplątane węże.

Jej szata łachman lichy.

OJCIEC

Jej strun ze złotej arfy

głos czarodziejski i cichy.

Złociste stroją ją szarfy;

strój pychy. — Uciekaj synu:

ona z piekieł idąca.

SYN

Ojcze, łachmany ją kryją.

Jej struny się żalą i płaczą.

Sercem mnie k’sobie39 czuli.

We zgrzebnej jest koszuli.

OJCIEC

Duszę tobie zatrują.

O synu, patrz przed się, synu.

Nie słuchaj, kto ciebie zwodzi

w rozstajne, w błędne drogi.

Poganki, błędnice, bogi.

Idź mężem, idź siłą młodzi

naprzód, wciąż dalej patrzący,

dalej i dalej, i dalej,

aż znikną nędzni i mali.

Nie słuchaj muzyk zwodnicy,

uciekaj, — za myślą moją, —

niech tobie będzie ostoją,

za myślą, za moją duszą,

niech klątwy ciebie przymuszą

za prawdą słowa mojego.

Ustrzegę, ustrzegęć złego.

Idziemy ku przeczystej krynicy,

kędy ja młodość odzyszczę40,

ty w męża wzrośniesz z młodzieńca.

HARFIARKA

Przychodzę śpiewać na zgliszcze.

Przystanęła oto teraz tuż przed Ojcem i Synem.

OJCIEC

Hen, dalej, spieszaj do dzieła.

Nie słuchaj...

SYN

Serce mi wzięła.

HARFIARKA

Na tych strunach nanizanych

serce moje gram;

śmiej się do mych lic rumianych,

duszę twoją znam.

Dusza w tobie się żaliła,

spostrzegłam ją raz:

na rozstaju w źródle piła,

kędy ołtarz-głaz.

U ołtarzam służką była:

wróżyłam ci wiek.

Dusza twoja w źródle piła

zapomniany lek.

Hej, wy struny moje złote,

grajcie szumny gaj;

włosy moje w harfę splotę...

Harfo duszę graj.

SYN

Grasz mi mego serca nutę.

HARFIARKA

Duszę twoją gram.

OJCIEC

Synu, serce w niej zatrute.

Pójdź za mną...

SYN

Kocham ją.

OJCIEC

Miłość, synu, zabija.

Uciekaj od miłosnych lic.

SYN

Ty moja...

HARFIARKA

Ja niczyja...

OJCIEC

Uciekaj od różanych ust.

Miłość to czar i kłam.

SYN

Kocham...

HARFIARKA

Duszę twoją gram.

.................................

Tęskni w tobie żalem, śpiewem,

gdzie rodzimy kąt,

kędy dwór twój z wielkim drzewem

lip woniących słodką woń.

Tęsknisz doń — —?

Hej, pobiegłbyś stąd.

Gdyby tobie kwietne sady

dały chłód nad skroń.

Brzęczą... Słyszysz rój? — Patrz gady

pełzają śród traw.

To się tobie śni:

W kosodrzewy umajony

czarny — modry staw;

ty nad wodą pochylony,

patrzysz w toń.

Tęskno ci?

SYN

Tęskno mi.

HARFIARKA

Leć, polatuj w wichrach burz,

kędy walczy świat;

gdzie syn z ojcem stacza bój,

kędy z bratem walczy brat,

jeden car, a drugi kat.

Kędy z ojcem walczy syn,

kto ma w ręce ująć czyn?

Kto ma podjąć znój

i ciężar podjąć trosk?

Na bój, przez krew na bój!

W mrowisko hej,

za wichrem leć, za wichrem wiej,

za mną na rozstaje dróg,

kędy w borów zawierusze

dźwięczy błędny złoty róg.

Tęsknisz —?

SYN

Ach! Tęsknota Bóg.

HARFIARKA

Kochasz — pójdź, — za mną — słysz...

SYN

Mój ojcze!

OJCIEC

Synu drżysz?

SYN

Odchodzi — tam — za nimi — hen. —

Jej miłość...

HARFIARKA

Sen, — przelotny sen —

Do dalszych idę scen. —

Oto już przy innej gromadzie przystanęła.