ODSŁONA 5
Saint-Honoré 398. Wieczorem szesnastego germinala. Robespierre sam, na wznak na łóżku. Hałas konwoju, głosy Camille’a i Dantona. Jeden krzyczy z rozpaczy, drugi ryczy przekleństwa. Robespierre nie reaguje ani na to, ani na pukanie chwilę później. Dopiero za drugim razem, lecz po interwalu, odpowiada.
ROBESPIERRE
zupełnie normalnym głosem
Proszę.
ELÉONORE
wchodzi i wbrew woli zachowuje się jak wobec umierającego. Szeptem
Poczta wieczorna, Maxime. Nic ważnego.
ROBESPIERRE
bez drgnienia, głośno
Dziękuję.
Eléonore nie śmie podejść ani się odezwać; czeka na jakiś znak; obejrzała się nieśmiało — po czym wychodzi szybko, na palcach. Tymczasem przechodnie pobiegli za konwojem; ulice puste, stąd cisza nienaturalna aż do końca odsłony.
Znów pukanie — rytm Saint-Justa. Odpowiedź znowu zwleka.
ROBESPIERRE
Wejdź.
Podnosi się niechętnie na łokciu, podaje gościowi rękę i kładzie się z powrotem.
SAINT-JUST
W biały dzień siedzisz w domu i to bezczynnie?! Wszędzie cię szukałem. Jeszcześ nie odpoczął?
ROBESPIERRE
Nie. — Więc cóż?
SAINT-JUST
Definitywne zwycięstwo. Ani śladu oporu, tłum zachowuje się nawet — obojętnie. Namiętne wezwania Camille’a wywołują tylko pomruk.
ROBESPIERRE
Tak. I śmiech. uniósł się, prostując ramię, i w zamyśleniu patrzy ponad przyczółek ku oknu Słyszałem go stąd... the poor little thing134... króciutka pauza; Saint-Just bębni paznokciami po płycie. Robespierre składa poduszkę we dwoje i kładzie się znów jak najwygodniej — Co do postawy tłumu nie miałem najlżejszej obawy.
SAINT-JUST
No — Trybunał i Komuna135 obradowały przez godzinę nad formą transportu. Pache był tak niespokojny, jak przy straceniu króla.
ROBESPIERRE
Mój Boże! Więc jeszcze nie znacie paryskiego tłumu?! O, jakże wam zazdroszczę! — Ten tłum, co się bawił na procesie jak na walce kogutów, szczując i rycząc — on by stanął w obronie pokonanych?!
SAINT-JUST
Hola, Maxime. Paryż wydał także i ten tłum, co zdobył Bastylię. Ten tłum, co wtargnął trzy razy do Tuileries, podrapał trochę posadzki, a nie zabrał ani jednej łyżeczki na pamiątkę. Ten tłum, który patrzył na sromotny powrót przyłapanego króla-zbiega — w milczeniu.
Robespierre podniósł się z wolna i usiadł na brzegu.
ROBESPIERRE
głęboko zdziwiony
Tak — naturalnie. Przecież to prawda. pauza I ja potrafiłem o tym zapomnieć!...
SAINT-JUST
nachyla się ku niemu
Słuchaj, Robespierre: zbierz no ty się cokolwiek. Nie pytam, co ci jest, boś to niestety aż nazbyt wyraźnie powiedział, parę godzin temu. — Zdajesz sobie chyba sprawę, że teraz musisz objąć dyktaturę nad Francją?
ROBESPIERRE
wstaje i zaczyna się błąkać po pokoju
Męczysz mnie.
SAINT-JUST
śledzi go
I będę cię męczyć, póki cię z tej haniebnej prostracji136 nie wyrwę!
Jesteś dyktatorem, człowieku! Jakeś ty śmiał krzyknąć w Komitecie, że rewolucja przepadła?! Przecie po to jesteś na ziemi, żeby osiągnąć jej cele mimo wszystko! — Teraz naród dał ci pełnomocnictwo...
ROBESPIERRE
zatrzymuje się nad nim, oparty o stół na dłoniach
Słuchaj, Saint-Just, czemu ty mi ulegasz? Czemu nie uważasz, że tobie, a nie mnie należy się władza dyktatorialna?
SAINT-JUST
To ostatnie pytanie jest niezłe. Mój drogi: dyktatury nie zazdrości się nikomu. To nie korona królewska, z przepychem, z wygodami, z wszystkim, do czego wzdycha nędzna ludzka próżność. To stanowisko straszne. Komu innemu nie brałbym za złe, że przed nim drży.
A czemu ci ulegam? Przecie to jasne, Maxime. Tyś genialny, ja nie — a cel mamy wspólny. Wobec tego rozumie się, że ci oddałem swój talent do rozporządzenia.
ROBESPIERRE
Więc nie uważasz, abyś mi był równy?
SAINT-JUST
Nie. w ciągu następnych słów Robespierre odchodzi do okna, zatrzymuje się tam, wraca, wreszcie pada na krzesło, mętnymi oczami wpatrzony w ścianę Jeśliś do tego stopnia zmiękł, że szukasz, na kogo by zwalić swą godność — to dajże na miłość boską spokój. Wiesz przecie sam, że nikt poza tobą nie dorósł do sytuacji. Ponadto nikt nie dojrzał do władzy: najczystszy rewolucjonista zdziecinnieje natychmiast, upojony swą śmieszną osobistą wielkością. Ty jeden nie zapomnisz, nigdy, że jesteś tylko psem łańcuchowym narodu...
...ale tyś zdaje się chory — po prostu. Jeśli tak — to chwała Bogu.
ROBESPIERRE
bezwładnym ruchem przechyla się naprzód i opiera się na rękach
Nie... nie jestem chory. ciszej Straciłem grunt.
SAINT-JUST
zdumiony
Grunt?!! Masz przed sobą zadanie ponad miarę ludzką — wiesz najdokładniej, co masz robić — i...
ROBESPIERRE
krzyczy szeptem
Chłopcze, ja nie wiem, co mam robić! — Nie wiem już nic... dosłownie nic...
SAINT-JUST
po chwili
Robespierre: odpowiadasz sam jeden za życie i przyszłość dwudziestu pięciu milionów ludzi. Rewolucja przepadnie, jeśli ty jej nie uratujesz. Pyta cię kto, czy ufasz sobie, czy nie? Albo czy chcesz przyjąć władzę? Co myślisz osobiście, jak się czujesz — to — w ogóle w grę nie wchodzi. Wątp w swoje siły, męcz się, drżyj — tym gorzej dla ciebie. W każdym razie zwyciężyć musisz.
ROBESPIERRE
opuszcza ręce, opiera się wstecz o poręcz
Dziecko, gdybym tylko w siebie wątpił — a wiedział, czego dobro powszechne wymaga... to bym cię nie gorszył widokiem swej r... bezradności.
Tymczasem ja nie wiem już nic... wszystko, w co wierzę, czym żyję, rozpadło się nagle na kawałki... dotąd pojąć nie mogę, jak się to stało... jak się to stać mogło. — Wystarczyła jedna śmiertelna myśl.
SAINT-JUST
Nie rozumiem.
ROBESPIERRE
Starałem się odzyskać równowagę po tym złowrogim przebłysku przyszłości. Powtarzałem sobie, że choć katastrofa wydaje się nieunikniona, muszę jej zapobiec. Że po to — jak ty mówisz — jestem na świecie. Naraz — jakby się kto za mną odezwał — jedno proste pytanie: czy to, co się nam, wodzom rewolucji, wydaje klęską, nie byłoby dla ludzi w rzeczywistości... wybawieniem?...
Saint-Just podnosi się z wolna
A to pytanie, na które odpowiedzi nie ma...
pauza. Zaczerpnął oddechu
Od tego się zaczęło... potem cios za ciosem. Sądziłem chwilami, że to początek obłędu... czego się uczepiłem, każda myśl, każdy fakt rozsypywał mi się w palcach. Nic nie zostało... każdy punkt w programie rewolucji, każdy postulat Praw Człowieka — leży przede mną, przekreślony znakiem zapytania.
Tonę.
SAINT-JUST
po długiej chwili, twardym tonem
Jakim prawem mówisz o tym mnie? Czyś zapomniał, że przeze mnie możesz zarazić setki tysięcy?
ROBESPIERRE
podnosi głowę
Więc twoja wiara, apostole Wolności, chwieje się za lada tchnieniem cudzego zwątpienia?
SAINT-JUST
Umysł ludzki jest mało odporny. A twoja myśl zawsze ponosi moją. Milcz zatem, póki ten... ten atak nie minie.
ROBESPIERRE
Ten atak...
wstaje naraz i zatrzymuje się, jedną ręką oparty o stół
SAINT-JUST
mimo woli
Wara od tej myśli!
ROBESPIERRE
obraca się gwałtownie
Więc co? — Na ślepo dalej?! Choć może za zakrętem przepaść? nagle, z przyczajonym spokojem Sam uznajesz, prawda, że teraz dyktatura jest koniecznością?
SAINT-JUST
bacznie
Tak.
ROBESPIERRE
A skoro tak, to znaczy, że naród nie może rządzić się sam — że demokracja, podstawa obywatelskiego ustroju, jest iluzją!
SAINT-JUST
spokojnie
Nie, przyjacielu. Co innego warunki normalne, co innego kryzys. Ale to już zwykły chorobliwy skrupuł. przesuwając się o krok, staje tuż za przyjacielem. Kładzie mu ręce na barki; w miarę jak mówi, nachyla się i przybliża coraz ciaśniej; wreszcie obejmuje go jednym ramieniem i prawie przyciska się do niego, bokiem Do kata, człowieku, dźwignijże się! Dla tych milionów ludzi bezradnych i bezbronnych — ty jeden!! Wobec tego zadania, Robespierre — abstrakcje, które cię o szał przyprawiają — są dziecinne!
Tak jest — na ślepo! Na ślepo, skoro nie można inaczej — byle naprzód, Robespierre! Byle nie zastój, bo zastój to rozkład!
Jeśli nasz program błędny — to go zmienimy. Do korzeni. — Demokracja czy jedynowładztwo? — Maxime, przecie to w gruncie rzeczy — drobnostka! Choćby się grunt doktryny pod tobą załamał, nędza ludu jest faktem! Ludowi wszystko jedno, na podstawie jakich teorii wywalczysz mu prawo do człowieczeństwa. Albo jaki będzie ustrój państwa, jeśli tylko wszyscy będą w nim nareszcie mogli żyć po ludzku! Nie ma się co przejmować atakami zwątpienia, pókiśmy nie zaspokoili niewątpliwych potrzeb ludu.
ROBESPIERRE
w ciasnym uścisku, z wolna obraca głowę ku głowie przyjaciela
Co to jest lud, Saint-Just?
SAINT-JUST
opuszcza go, prostuje się
Cóż to znowu za pytanie? — Lud to osiemdziesiąt pięć procent ludzkości, ciemiężone i wyzyskiwane dla bezpłodnych celów egoizmu. To ci, którzy się wskutek nędzy i pracy zbyt ciężkiej na ludzi rozwinąć nie mogą.
ROBESPIERRE
Tak. — A teraz przypatrz się ludzkości w przekroju pionowym: to tysiącstopniowa drabina, od wielkich bankierów do Murzynów–niewolników na San Domingo.
Na każdym z tych szczebli, Antoine — stoi ciemiężyciel i wyzyskiwacz niższych, sam ciemiężony i wyzyskiwany przez wyższych.
Oddziel więc, proszę, jednych od drugich.
długa przerwa
wpatrzony w płytę
Czym jest człowiek? Jakie prawa natury kierują życiem społeczeństw? Czego ludziom potrzeba? Czy są naprawdę stworzeni do wolności? — Nuż okrutne warunki obecne... są najodpowiedniejsze?... z nagłym, bolesnym uśmiechem Danton zawyłby z radości w swej fosie, gdyby wiedział, jak dobrze się pomścił!...
SAINT-JUST
Człowieku! Ależ to absurd! Przecie pragnienie tej wolności i wiara w nią przebudziły naród po dziesięciu wiekach bierności! Przecie utrzymują go od przeszło czterech lat w nadludzkim napięciu bohaterstwa!
ROBESPIERRE
ponury, oparty plecami o przyczółek łóżka
Cóż stąd, moje dziecko? To pragnienie, ta wiara — mogą być złudzeniem. Mogą prowadzić w chaos.
SAINT-JUST
siada. Po długim milczeniu
Jeśli ma być tak... To trzeba iść dalej. Niech się stanie, co musi. Nawet wówczas warto zginąć dla tej wiary, warto ściągnąć na siebie ostatnią klęskę... bo wyższej wartości — nie ma na ziemi..
ROBESPIERRE
patrzy na niego sfascynowany
Warto zginąć... dla kłamstwa!... Kłamstwo najwyższą wartością na ziemi!!... nogi się pod nim uginają. Siada na brzegu łóżka O, wiesz — toś mnie dobił.
SAINT-JUST
odchodzi od stołu, błąka się
A tyś mi złamał kręgosłup. Podziękujmy sobie. Rewolucja traci nas obu.
ROBESPIERRE
błędnie podnosi głowę
Przecie to niemożliwe... godzinę temu... prostuje się nagłym szarpnięciem, ujmuje twarz w wyciągnięte dłonie, silnie ściąga brwi Może to jednak obłęd.
SAINT-JUST
przez ramię
To nie obłęd, to rozpacz. obraca się. Niedbale, lecz wyraźnie Strzel sobie w łeb.
Zatrzymuje się u okna, bezmyślnie patrząc na podwórze. Robespierre stopniowo opada na łóżko, wyciąga się.
ROBESPIERRE
nagle bardzo spokojny i rozsądny
Słusznie. Co komu po mnie teraz? wypowiada następstwo tej myśli, starając się je zrozumieć To znaczy, że jestem... wolny... pauza. Nagle, z westchnieniem tęsknoty Raz przynajmniej wyśpię się jak zwierzę... Antoine!
SAINT-JUST
przy oknie, zachrypnięty
Co?
ROBESPIERRE
Nie budź mnie, gdy odejdziesz — zasypiam. Bądź zdrów.
SAINT-JUST
obraca się nagle, podejrzliwie — potem wraca do poprzedniej pozycji
Dobrze.
Przez chwilę nikt się nie rusza. Nagle Saint-Just drgnął na widok czegoś na dworze. Cofa się cicho na pokój, patrzy na śpiącego przyjaciela, wybiega.
GŁOS BARÈRE’A
zbliża się, podniecony
To mnie nic nie obchodzi, mówię ci przecie, że...
Wpada do pokoju. Przebudzony brutalnie Robespierre unosi się na ramieniu z lekkim syknięciem przestrachu. W następnej sekundzie mierzy intruza zabójczym spojrzeniem, pod którym Barère doszczętnie traci kontenans.
BARÈRE
Och... przepraszam. Czy można?...
ROBESPIERRE
bez ruchu, siedzi na łóżku
Stawia pan to pytanie trochę późno...
Saint-Just wchodzi z bezradnym wzruszeniem ramion.
BARÈRE
Przepraszam najusilniej — ale muszę z panem mówić...
ROBESPIERRE
mroźnie
Niech pan siądzie.
Siadają naprzeciw siebie. Saint-Just odchodzi do okna, opiera się o krzyż.
BARÈRE
Otóż u nas... widzi z bliska twarz swego kolegi Och... czy pan chory?
ROBESPIERRE
z kredowym uśmiechem, tak wymuszonym, że działa kurczowo
Ja? Cóż znowu!
bardzo roztargniony, co chwila ziewa kurczowo
SAINT-JUST
On cztery doby nie spał, Barère. Tyś się nie zamęczał; spiesz się przynajmniej i daj mu spokój.
BARÈRE
U nas toczy się zaciekły spór. A w ostatnich czasach takeśmy się... przyzwyczaili do tego, że pan rozstrzyga wszelkie ważne kwestie — więc koledzy przysłali mnie po pana.
ROBESPIERRE
przygryzł mocno wargę
Bardzo mi to pochlebia, ale dziś stanowczo nie zdołam wam pomóc. Od czasów Konstytuanty137 nie byłem tak zmęczony.
BARÈRE
Hm... to fatalne. — Niechże mi pan przynajmniej powie swoje zdanie!
SAINT-JUST
Nie bądźże natrętny, Barère!
ROBESPIERRE
Czy by się to nie dało do jutra odłożyć?
BARÈRE
Niestety — to nie ode mnie zależy...
ROBESPIERRE
z ciężkim westchnieniem
À la bonne heure138. Mów pan. — Zresztą Saint Just mnie zastąpi, jeśli będzie koniecznie trzeba.
Saint-Just podchodzi i siada między nimi. Robespierre ziewa ponownie i ukrywa twarz w ręce, podpierając ją.
BARÈRE
Chodzi o ten spisek więzień...
ROBESPIERRE
podnosi głowę, nagle ocucony
Co... już?!
BARÈRE
Tak...
ROBESPIERRE
Ależ nic o nim jeszcze nie wiemy pewnego! Może to wszystko fantazja tego donosiciela...
BARÈRE
z gestem
Cóż począć? Komitet Bezpieczeństwa rzucił się na to jak zgłodniały zwierz. Rzecz ważna, więc przyłączyliśmy się do dyskusji. Teraz jedni z nas — wśród tych Carnot i ja — są zdania, że należy sprawę potraktować jak najlżej, stosownie do pańskich słów, że to odruch rozpaczy. Więc Lucile Desmoulins, kilku dawniej już podejrzanych bankierów, kilku tak czy owak straconych więźniów odpokutuje — i koniec.
ROBESPIERRE
bardzo uważnie
Słusznie — jeśli będzie w ogóle za co.
BARÈRE
Widzi pan. — Tymczasem Comsur uwziął się zaaranżować istny Sąd Ostateczny. Robespierre podnosi się Mówią, że trzeba zgnieść bunt w zarodku, Saint-Just uśmiecha się i potrząsa wolno głową. Robespierre, słuchając uważnie, poprawia przed lustrem swój strój że należy dać przykład odstraszający a sensacyjny — operują dziesiątkami nazwisk.
SAINT-JUST
na wpół do siebie
Słowem, zraziliśmy sobie połowę ludności — zraźmy więc czym prędzej i resztę też.
ROBESPIERRE
odświeża fryzurę
O której pan wyszedł? Czy mnie pan długo szukał?
Saint-Just śledzi go płonącymi oczami.
BARÈRE
obraca się z krzesłem
O, więc pan przyjdzie?!
ROBESPIERRE
I should hope so139... Kiedy pan wyszedł stamtąd?
BARÈRE
Proszę się nie spieszyć — zarządzono godzinę przerwy. Schodzimy się ponownie o pół do dziewiątej, patrzy na zegarek czyli za dwadzieścia minut. wstaje
Barère kłania się i wychodzi.
ROBESPIERRE
gotów
Jestem panu bardzo wdzięczny. Przyjdę punktualnie.
Obaj gens de la haute main140 patrzą na siebie, jakby wzajemnie zahipnotyzowani swym widokiem. Mija długa chwila doskonałej nieruchomości.
ROBESPIERRE
nareszcie
My — God.
SAINT-JUST
by go wypróbować
Zostań, wyśpij się — od tak głupiego pomysłu odwiodę ich z łatwością sam.
ROBESPIERRE
roztargniony
Dziękuję... Wiesz co, Antoine, byłbym człowiekiem szczęśliwym, gdybym mógł uwierzyć, że to naprawdę głupota.
SAINT-JUST
podnosi oczy z anielskim wejrzeniem
Ostatecznie... to nawet jest przecie możliwe...
ROBESPIERRE
z cierpkim śmiechem
Miałem nadzieję, że się przynajmniej zdziwisz...
zaczyna chodzić
zatrzymuje się
Oni chcą sprowadzić katastrofę.
Tak, rewolucja przybiera obrót tragiczny. Przestała dogadzać tym panom. Więc chcą ją przerwać — za jaką bądź cenę. Cóż znaczy dobro państwa, gdy chodzi o komfort jego władców?!
Najpierwotniejszych podstaw Republice brak. Straciliśmy dwa lata przez te fakcje; teraz nie wiadomo literalnie, od czego zacząć — praca narasta w kwadratowej proporcji do liczby dni... a im już się znudziło! zmęczyli się!
Utulę ja was do snu, wierni towarzysze. Odstraszający, sensacyjny przykład wam się marzy? — Spełnię wam to życzenie. W sposób, który was gruntownie zaspokoi... Terror ma jednak swoje dobre strony, panowie koledzy!
znów chodzi
SAINT-JUST
Hm... wiesz...
ROBESPIERRE
jak przymrożona brzytwa
Co?...
SAINT-JUST
z podkreślającym uśmiechem
Tyranie krwawy, oszczędź mnie: pojadę.
ROBESPIERRE
ustawia się przed nim; intensywnie
Jednolita celowość poruszeń, Saint-Just! — Przeciw tym, co zamiast zwycięstwa narodu szukają własnej sławy — masz terror. Lecz od samego zwycięstwa ważniejsza moralna postawa naszej akcji. Od wojny o byt państwowy do wojny zaborczej jest jeden krok. Robiąc go przekreślamy rewolucję. Gdyby zwycięstwo miało doprowadzić Francję do tego — to lepiej będzie, jeśli wojnę przegra. Zapisz to sobie odchodzi; przez ramię. I pilnuj no pana Pichegru, niech mi ten młodzieniec nie zbiera indywidualnych laurów.
SAINT-JUST
Musisz się zatem postarać, by mi Komitet już na jutro tę misję powierzył. No...
ROBESPIERRE
A w dodatku nie śmie przeczuwać, że pomysł ode mnie pochodzi...
zamyśla się z wolna
Sprawować władzę dyktatorialną, lecz tak — aby się nikt nie spostrzegł!...
Ulega komizmowi sytuacji i wybucha śmiechem, serdecznym i zrozpaczonym równocześnie.
SAINT-JUST
ożywiony
Widzisz, Maxime, dlatego tak niechętnie cię opuszczam. Przecie twoja obecna sytuacja nie da się utrzymać. Dłużej jak przez parę dni nie zdołasz ukrywać swych funkcji absolutnego monarchy. — Tymczasem kara śmierci za samą propozycję nadania władzy naczelnej — to nie żarty. Pomyśl tylko, jak tych twoich znużonych siedmiuset kolegów, których teraz przyciśniesz terrorem — będzie czyhać na lada pretekst, by cisnąć w ciebie bombą oskarżenia o uzuparcję władzy. A to broń niezawodnie śmiertelna.
ROBESPIERRE
I can’t help smiling141. Śmiertelną tę broń wyszczerbili sobie na mnie w ciągu dwu lat tak gruntownie, że już się tylko do muzeum nadaje jako osobliwość.
SAINT-JUST
Potwarz była nieszkodliwa. — Od dziś to już nie potwarz; i pierwszy, kto się waży rzucić oskarżenie — zmiecie cię jednym ruchem ręki.
ROBESPIERRE
Musi się naprzód ważyć.
SAINT-JUST
zniecierpliwiony
Nie bądźże lekkomyślny, Maxime! Słuchaj: zostaw mnie tu. Zabiorę się do pracy nad opinią publiczną. Za trzy tygodnie, Maxime, będziesz mógł oficjalnie objąć dyktaturę na jednogłośne żądanie Paryża. — Zważ tylko, ile czasu w ten sposób oszczędzisz — nie mówiąc już o bezpieczeństwie!
ROBESPIERRE
zamyślony
Chłopcze, nie mogę: front ważniejszy.
SAINT-JUST
Chwili spokoju nie znajdę. Przecie razem z tobą przepadnie wszystko!
ROBESPIERRE
To będziesz o mnie drżał. — Nie uwierzysz, jak słodko wiedzieć, że jest przecież ktoś, kto o mnie drży, a nie przede mną... Nie miałbyś jednak powodu. Nic mi się nie stanie. Nad tyranami czuwa osobna Opatrzność... Jakoś się utrzymam. Niechby mi dano tylko dwa lata...
Muszę przeistoczyć rząd od wnętrza, nie naruszając go nominalnie. Duch Dantona zdemoralizował Konwencję w straszliwy sposób. Trzeba ją zsubordynować — nawiązać z powrotem przerwany kontakt z narodem — i dać jej taki nawał pracy, by nie miała czasu na kłótnie osobiste. — Za to Komitet musi wytrwać na wyżynach, czy chce, czy nie chce; coś przecie musi pozostać, czemu by ogół mógł ufać bezwzględnie. — Komunę trzeba odnowić. Brak nam teraz czasu na znoszenie sabotażu.
krótka pauza; żartobliwie:
Duchowe zjednoczenie Francji!... Nim ją bodaj myśl rewolucji na wskroś przeniknie — miną dziesiątki lat wytężonej pracy. Po wsiach ludność dotąd nie wie, o co nam chodzi. Większość rozruchów i buntów wynika jedynie z tej straszliwej ciemnoty moralnej. Wychowywać ludzi na ludzi — oto nasz pierwszy, najważniejszy cel. To specjalne zadanie jakobinów: tymczasem kluby filialne śpią lub zbijają bąki. Trzeba je zaprząc na serio...
Administrację trzeba odchwaścić. Strach, co się po prowincjach dzieje. Te stowarzyszenia ludowe, te komuny lokalne i komitety rewolucyjne bez kierunku, bez nadzoru...
Francję trzeba by zasypać tysiącami energicznych komisarzy, inteligentnych i moralnie dojrzałych. Tymczasem ludzi, którym by można powierzyć materialny i duchowy dobrobyt jednego choćby departamentu — jest kilku zaledwie. Głupota na stanowiskach odpowiedzialnych wyrządza wszędzie katastrofalne szkody: emisariusze samej Konwencji grasowali po zbuntowanych prowincjach jak dżuma; zamiast zaradzać złemu i zjednywać ludność — utwierdzali ją w zaciekłym oporze. Lyon, Bordeaux, Nantes są spustoszone...
Och, móc być sprawiedliwym... raz jeden pozwolić sobie na ten luksus, i wysłać Fouchégo z Collotem na szafot, za Lyon!!142 — Wiem, że nie mogę... lecz na myśl o tym skatowanym mieście — tracę chwilami kontrolę nad sobą. Złośliwe kretyny, jeden z drugim... a takich wszędzie najwięcej!
Klęski gospodarczej uniknęliśmy dotąd — ale to nie dobrobyt. zatrzymuje się przy oknie. Zmienionym głosem — A czasu tak straszliwie mało...
SAINT-JUST
uderzony, odwraca się nagle. Cicho, bez nacisku
Czemu? — Jesteś przecie młody...
ROBESPIERRE
znów roztargniony i zmęczony
Czemu? — Tego nie wiem. Ale wiem, że tak jest.
SAINT-JUST
Za to możesz przybrać nareszcie właściwe tempo. Fakcje zgładzone; masz wolną drogę.
ROBESPIERRE
odwraca się ze znużonym uśmiechem
No... w gruncie rzeczy masz rację. Istotnie mogę teraz ruszyć naprzód... inna rzecz, że od dziś — zamiast dotychczasowych barykad na poprzek gościńca — armie całe czają się niewidzialne po rowach i zza płotów — z tysiącami pocisków w pogotowiu...
wraca na pokój
Nie zabiliśmy Dantona. Rozmnożyliśmy — rozsialiśmy go. Krew jego już zaczęła wydawać swój plon. Jak krew mitycznego herosa — z każdej kropli rodzi mu się mściciel.
opiera się o stół. Sarkazm retoryki ledwo zaznaczony:
Jak my padniemy, Antoine — ty i ja — to nas wapno połknie i strawi, myśl nasza rozwieje się jak oddech — tylko nazwiska zostaną i pójdą na pastwę historyków. podnosi się Ale Dantona zabić nie można. Bo Danton, to kolos życia — to pierworodny syn Natury — to nieśmiertelna Bestia w człowieku.
podnieca się coraz bardziej
Póki człowiek nie przerośnie tej bestii w sobie — póty będzie się raz po raz buntować i krwawić — daremnie. Rewolucja nie dotrwa do celu ani za tym, ani za drugim, ani za piątym razem. Dantonowa korupcja, Dantonowe kłamstwo zawsze przeważą z czasem siłę rozpędu ku górze...
Chryste... co ja znowu mówię!...
SAINT-JUST
prawie z uśmiechem
Na szczęście wiem już, że można nie brać na serio tych twoich proroczych ataków... ale ty się nerwowo rozklejasz, przyjacielu. A w twoim położeniu... chwila wyczerpania może mieć katastrofę za skutek... wstaje wzburzony; namiętnie Maxime: odpocznij przez jeden tydzień. Sześć dni tylko! — I zostaw mnie w Paryżu!
ROBESPIERRE
Och, przestańże nareszcie. — Ileż razy mam ci powtarzać, że to wykluczone...
SAINT-JUST
Kiedyż mi przynajmniej pozwolisz wrócić?
ROBESPIERRE
Po przełomie. Ale natychmiast pojedziesz na prowincję. Jesteś potrzebny wszędzie...
Och, gdybym cię miał w choćby piętnastu egzemplarzach, Saint-Just! — Ciebie, coś uspokoił zbuntowaną Alzację i zjednał ją — bez przelewu krwi!
Ten brak talentów to podstawa wszystkich naszych nieszczęść.
SAINT-JUST
No — generałów mamy dobrych. Tyle musisz przyznać.
ROBESPIERRE
Tak jest, muszę. — Mam tylko nadzieję, że żaden z nich nie jest tak dobry jak Dumouriez.
SAINT-JUST
zirytowany
Nie bądźże maniakiem, Maxime! Zamiast dziękować Bogu, że przynajmniej zewnątrz kraj ma zdolnych obrońców — ty...
ROBESPIERRE
...ja się ich boję. — I nienawidzę ich... Nienawidzę ich...
Nazywasz mnie maniakiem? — A czyż ty nie znasz ich sam? Dusza wojskowego z powołania nie jest dojrzałą duszą ludzką. To na wpół zwierzęca dusza złośliwego dziecka. To umysł skarłowaciały, przerażająco ciasny — a wybujały patologicznie w kierunku jednej jedynej, zwierzęcej funkcji zdobywania. — Jak każda niedorazwinięta duchowo istota uznaje na świecie tylko siebie samego. Niechże jego kraj poniesie klęskę epokową — byleby on w niej znalazł odwet za jakieś błahe pominięcie; niech się Europa zamieni w kupę gruzów — jeśli on przez to zyska potęgę i sławę.
Gdy Dumourieza na rękach noszono, drżałem o przyszłość... wiedząc, że jako geniusz wojskowy musi być łotrem bez czci i wiary. Tam, gdzie pragnę się mylić — mam zawsze co do joty słuszność. Toteż boję się teraz jak zarazy tych młodych... taki Hoche... Jourdan...
SAINT-JUST
Ech. Najwybujalsze temperamenty wśród tych panów noszą na szyi solidną obrożę. Kontrola rządu nie opuszcza ich na krok.
ROBESPIERRE
intensywnie
Póki jest rząd, przyjacielu... Ale niech no mi korupcja łeb ukręci; niech no zgniła kanalia dantonidów, ci spekulanci polityczni, paskarze i prowokatorzy, zagarną władzę...
Ożywczy wstrząs Rewolucji wytworzył w narodzie francuskim niebywały nadmiar energii aktywnej. Zasób jest tak znaczny, że dzięki niemu rozwój nowego państwa mógłby się dokonać w kilkanaście, zamiast kilkaset lat, i dopiąć nie osiągniętego dotąd stopnia społecznej doskonałości.
Ale — w tym celu następcą moim musiałby być geniusz. — Tymczasem mnie zluzują prawdopodobnie tacy Tallien, Barras i Fouché. A wówczas pierwszy lepszy przedsiębiorczy synek Marsa skupi dokoła siebie tę potęgę; bezcenne narzędzie życia zmarnuje się w rękach idioty na niszczycielskie orgie żołdackie; bydlęcy atleta roztrwoni dla swej tępej uciechy energie twórcze, jakich kraj nie zdoła już wyprodukować...
Francja jest tak naładowana żywotnością, że może się rozpuchnąć po Ural — na parę piekielnych lat — jeśli wpadnie w szpony takiego drapieżnika bez mózgu. — Ha, ha! Ładna realizacja Republiki Uniwersalnej: Europa, spustoszona jak po trzęsieniu ziemi, dygocąca z głodu i strachu u stóp boskiego Caesara...
Takiemu to nadadzą dyktaturę all right, jeszcze go będą prosić, żeby ich raczył poprowadzić na zatracenie...
pada na krzesło
Instynkt! — O tak, niezawodny instynkt u mas, ten sam, co pcha owady prosto w płomień...
po chwili — szybko, cicho, niemal histerycznie
Och, jakże mnie ta myśl zamęcza! Wszędzie nade mną wisi. We wszystkim słyszę jej groźbę. Jakby mi coś powoli czaszkę przepalało, ciągle i ciągle w ten jeden rozogniony punkt... — Wiesz, miewam chwile wręcz obłędnego pragnienia: wytępić, wyrżnąć w pień wszystkie talenta wojskowe w kraju. Zabić — utłuc — nawet dzieci w szkole kadetów. — Niechby naród miał spokój bodaj na lat parę... bodaj póki się Republika z zalążka nie rozwinie...
Któż będzie po mnie chronić bezbronnych głupich ludzi przed żarłocznością tych ludożerców?!! przechyla się wstecz z kurczowym przerywanym westchnieniem — Oooch... uspokójmy się. chwyta go krótki atak nerwowego kaszlu. Przemógłszy go szczerzy zęby w niemiłym śmiechu Jeszcze trochę, a byłbym dostał krwotoku... suchoty w dodatku! opuszcza głowę na ręce; szeptem, z przerażeniem Wielki Boże... jakżem ja bezsilny...
SAINT-JUST
spokojnie
Masz gorączkę; nie spałeś cztery doby, wskutek tego popadasz w histerię. — Za to wobec przyszłości, mój miły — wobec piekielnej wszechmocy przypadku — jesteś bezsilny, bo jesteś człowiekiem. Trwonisz zatem życie, gdy się tym zadręczasz. — Zamuruj się w chwili obecnej; nałóż sobie klapy na oczy, jak koniowi.
Co po tobie nastąpi — tego nie możesz zmienić; tymczasem nie wolno ci się płoszyć, bo wieziesz państwo.
ROBESPIERRE
prostuje się powoli
Tego — nie mogę — zmienić... gorączkowym szeptem A przecież muszę, do stu katów! Muszę!!
Masz rację. Robię z siebie błazna. znienacka wybucha śmiechem, który przeraża Saint-Justa Już miałem wygłosić odkrycie, że nie można przezwyciężyć śmierci!
SAINT-JUST
silnie ściąga brwi
Www... wiesz, nie śmiej się lepiej.
ROBESPIERRE
tężeje nagle. Martwa cisza w pokoju
Słyszysz?...
SAINT-JUST
ponury
Co?
ROBESPIERRE
Tłum wraca.
SAINT-JUST
Requiescant in pace143. — Nie podnoś lewej ręki, manszet144 się zaczepił.
ROBESPIERRE
starannie odczepia koronkę i znów obraca głowę ku oknu
Nie można przezwyciężyć śmierci! Mylisz się, Antoine. To tylko ja nie mogę. Ja tylko jestem wobec przyszłości bezsilny. Przyszłość jest pod znakiem dzisiaj zmarłego Dantona.
patrzy na zegarek
Czas na nas, Antoine. Chodźmy.
19 ventóse, An CXXXVII, 13 h.145
Przypisy:
1. Wielki Sędzia — rzekomy przyszły dyktator; według oskarżeń wysuwanych przeciw grupie działaczy politycznych, których nazwano hebertystami (od nazwiska publicysty Jacquesa Bené Héberta), zamierzało ono wprowadzić we Francji dyktaturę. Pierwszym Wielkim Sędzią wg tych oskarżeń miał zostać mer Paryża, Jean-Nicolas Pache (1746–1823). [przypis edytorski]
2. Tydzień jak Wielki Sędzia poszedł z dymem — akcja dramatu rozgrywa się na przełomie marca i kwietnia 1794 r. — pomiędzy aresztowaniem hebertystów 14 marca, oskarżonych o spisek i zdradę i po trzech dniach skazanych na śmierć, a aresztowaniem Dantona 5 kwietnia. [przypis edytorski]
3. Pache, Jean-Nicolas (1746–1823) — w okresie rewolucji francuskiej mer Paryża. [przypis edytorski]
4. pudziesz (gw.) — właśc.: pójdziesz; w znaczeniu: odejdź. [przypis edytorski]
5. Konwencja (fr. Convention Nationale) — Konwent Narodowy, zgromadzenie prawodawcze z okresu rewolucji francuskiej, rządziło Francją od 21 września 1792 r. do 26 października 1795 r. Powołane zostało wkrótce po aresztowaniu króla Ludwika XVI w celu przygotowania konstytucji nowej republiki. W Konwencie zasiadało 784 przedstawicieli wybranych w wyborach bezpośrednich, w których po raz pierwszy mogli wziąć udział przedstawiciele wszystkich klas (mężczyźni w wieku od 21 lat). W Konwencie funkcjonowały dwie grupy politycznie zorientowane, jakobini (tzw. Górale) i żyrondyści, często zajmujące skrajnie odmienne stanowiska w dyskutowanych sprawach. Trzecią, i momentami największą, grupę stanowili niezdecydowani z tzw. Równiny (zwanej też Bagnem ), którzy w różnych kwestiach głosowali za propozycjami lewicy bądź prawicy. [przypis edytorski]
6. Góra — tu: radykalne stronnictwo polityczne w rewolucyjnym Konwencie Narodowym, złożone przede wszystkim z jakobinów, którzy zajmowali górne ławy na sali obrad (stąd nazwa stronnictwa, fr. Montagnards). Góralami byli przede wszystkim przedstawiciele inteligencji i burżuazji, w tym tej paryskiej. Ich poglądy i postulaty kształtowały się pod wpływem najbardziej radykalnie nastawionej części francuskiego społeczeństwa, tzw. sankiulotów, czyli miejskich robotników, rzemieślników i drobnej burżuazji. [przypis edytorski]
7. sankiulota (z fr. sans-culotte) — najbardziej radykalnie nastawiona grupa społeczna z okresu rewolucji francuskiej, składająca się z miejskich robotnic i robotników, drobnych rzemieślników, bezrobotnych i drobnej burżuazji. Sankiuloci domagali się najdalej idących zmian w systemie politycznym i społecznym Francji. Grupa ta była szczególnie dotknięta przerwami w dostawach żywności i innych artykułów, stąd też wielu sankiulotów było zwolennikami terroru jako metody zwalczania spekulacji, korupcji oraz kontrrewolucyjnych spisków rojalistów. Niejednokrotnie zmieniła przebieg rewolucji, stosując tzw. insurekcje, tj. wymuszając groźbą użycia przemocy na członkach Konwentu podejmowanie decyzji, na które ci nie byli gotowi. Nazwa grupy wywodzi się od pogardliwego określenia żołnierzy Armii Rewolucyjnej, którzy pochodzili z klas niższych noszących tzw. culottes, długie luźne spodnie, w przeciwieństwie do noszonych przez profesjonalne armie obcisłych, sięgających kolan bryczesów (sans-culotte oznaczało zatem „bez bryczesów”). [przypis edytorski]
8. hebertyści — grupa działaczy politycznych i urzędników skupionych woków Jacquesa Héberta. Hébert redagował pismo pt. Le Père Duchesne (fr. Ojczulek Duchesne), które w l. 1793–1794 reprezentowało radykalne poglądy wyrażane językiem ludowym, zyskując w ten sposób spore zainteresowanie sankiulotów. W pierwszym okresie skupione było na zwalczaniu będących wówczas u władzy żyrondystów, co poskutkowało aresztowaniem Héberta w maju 1793 r. W odpowiedzi sankiuloci zagrozili przemocą członkom Konwentu, otoczyli obrady, domagając się m.in. uwolnienia lidera i usunięcia żyrondystów z obrad. Do sankiulotów przyłączyła się gwardia narodowa, co zapewniło uwolnienie Héberta, usunięcie części posłów prawicy a w efekcie przyczyniło się do politycznego zmarginalizowania żyrondystów. Hebertyści domagali się zaostrzenia polityki dechrystianizacyjnej (co szczególnie nie podobało się Robespierre’owi), większej regulacji rynku, rekwizycji upraw. Byli też zwolennikami stosowania terroru jako narzędzie walki z nadużyciami i wrogami republiki. Po sukcesie w zwalczaniu żyrondystów, ostrze publicystyki Héberta skierowało się przeciw jakobinom, co doprowadziło do wysunięcia oskarżeń przeciw dziennikarzowi i jego współpracownikom o spisek przeciw republice. Rolę w zwalczaniu hebertystów odegrali m.in. Fabre d’Églantine i Camille Desmoulins, który na łamach swojej gazety „Le Vieux Cordelier” oskarżał ich o niszczenie reputacji młodej republiki. Mimo zabiegów Héberta nie udało się mu ponownie zmobilizować ludowej insurekcji przeciw mniej radykalnie nastawionej części Konwentu. W marcu 1794 r. czołowi przedstawiciele grupy zostali aresztowani i skazani na śmierć w trzydniowym procesie. [przypis edytorski]
9. Biura Wojenne (fr. Commissaire des guerres) — jednostki odpowiedzialne za organizację armii francuskiej, istniejące w czasach monarchii, a następnie republiki. Po obaleniu ancien régime organizacja armii była jednym z największych wyzwań twórców nowego państwa, m.in. ze względu na zagrożenie atakiem obcych armii oraz niepewność co do lojalności dawnych dowódców (z których znaczną część stanowiła niechętna demokracji arystokracja) i jednocześnie brak przeszkolonej i doświadczonej kadry wiernej ideom rewolucji. [przypis edytorski]
10. Vincent, François Nicolas (1767–1794) — przywódca sankiulotów, sekretarz generalny w ministerstwie wojny, jeden z liderów hebertystów, aresztowany i stracony w marcu 1794 r. [przypis edytorski]
11. Wielki Komitet — Wielkim Komitetem nazywano Komitet Ocalenia Publicznego (fr. Comité de salut public) w okresie władzy Robespierre’a. Komitet sprawował władzę wykonawczą, jego zadaniem było opanowanie kryzysu wywołanego wojną z Austrią i Prusami oraz zapaścią gospodarki. [przypis edytorski]
12. młodziutki generalik — Przybyszewska mylnie przypisała Vincentowi dowództwo złożonej z sankiulotów Armii Rewolucyjnej, w rzeczywistości rolę tę pełnił bliski współpracownik Vincenta, Charles-Philippe Ronsin (1751–1794). Vincent był faktycznie jednym z najmłodszych hebertystów. [przypis edytorski]
13. Pitt, William Młodszy (1759–1806) — premier Wielkiej Brytanii w latach 1783–1801 oraz Zjednoczonego Królestwa w latach 1801 i 1804–1806, przewodził antyrewolucyjnym koalicjom, w których brały udział także inne europejskie monarchie. [przypis edytorski]
14. crescendo accelerando molto — termin muzyczny, z wł. crescendo: coraz głośniej, accelerando: coraz szybciej i molto: bardzo. [przypis edytorski]
15. jak we wrześniu — w pierwszych dniach września 1792 r. wojska republiki ponosiła kolejne klęski a do Paryża zbliżała się armia pruska. Sankiuloci zaatakowali wówczas więzienia i wymordowali 1100–1400 osób, głównie więźniów politycznych, w obawie, że gdy sami opuszczą Paryż, by dołączyć do armii, monarchiści zorganizują kontrrewolucyjne powstanie. [przypis edytorski]
16. dziesiątego sierpnia — 10 sierpnia 1792 r. lud paryski zdobył pałac królewski Tuileries i osadził króla Ludwika XVI wraz z rodziną w więzieniu. [przypis edytorski]
17. Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela — uchwalona 26 sierpnia 1789 r. przez Konstytuantę jako wstęp do opracowywanej konstytucji. [przypis edytorski]
18. Robespierre, Maximilien (1758–1794) — prawnik, polityk okresu rewolucji francuskiej, członek Stanów Generalnych i Konstytuanty, przywódca klubu jakobinów. Z powodu swojej nieskazitelnej uczciwości zwany Nieprzekupnym (fr. l’Incorruptible); zgilotynowany 28 lipca 1794 r. [przypis edytorski]
19. odkąd on chory — Robespierre cierpiał na malarię. [przypis edytorski]
20. Człowiek Dziesiątego Sierpnia — chodzi o Georges’a Dantona, który odegrał znaczącą rolę w obaleniu francuskiej monarchii 10 sierpnia 1792 r. [przypis edytorski]
21. Danton, Georges (1759–1794) — prawnik, mówca, jeden z przywódców rewolucji francuskiej, członek Konwentu, Komuny Paryskiej, jeden z liderów klubu kordelierów; od stycznia 1791 administrator departamentu paryskiego, od grudnia 1791 zastępca prokuratora Komuny Paryża. W 1792 został mianowany ministrem sprawiedliwości i de facto szefem rewolucyjnego rządu, następnie kierował Komitetem Ocalenia Publicznego. Zgilotynowany 5 kwietnia 1794 r. [przypis edytorski]
22. exit (łac.) — wychodzi. [przypis edytorski]
23. ex machina — od łac. deus ex machina: bóg z maszyny (o zakończeniu sztuki); tu w znaczeniu: nieoczekiwanie. [przypis edytorski]
24. Duplay, Eléonore (1768–1832) — malarka, córka stolarza Maurice’a Duplaya, w którego domu mieszkał Robespierre od połowy 1791 r. aż do śmierci, prawdopodobnie jego partnerka życiowa. Po przewrocie 9 Thermidora aresztowana. [przypis edytorski]
25. dearest (ang.) — najdroższa. [przypis edytorski]
26. Great God (ang.) — Dobry Boże. [przypis edytorski]
27. carino (wł.) — drogi, kochany; uroczy. [przypis edytorski]
28. chéri (fr.) — najdroższy. [przypis edytorski]
29. Komitet Bezpieczeństwa Powszechnego — drugi obok Komitetu Ocalenia Publicznego organ wykonawczy w okresie rewolucji francuskiej. Od 2 października 1792 r. pełnił funkcję urzędu ds. policji, zajmując się walką z kontrrewolucją, rozwiązany w 1795 r. [przypis edytorski]
30. Saint-Just, Antoine (1767–1794) — jeden przywódców rewolucji francuskiej, bliski współpracownik Robespierre’a, członek Komitetu Ocalenia Publicznego. [przypis edytorski]
31. Haindel, Charles — oficer 11. regimentu huzarów armii rewolucyjnej, który złożył zeznania na temat przygotowywanego rzekomo przez hebertystów zamachu stanu, prawdopodobnie w nadziei, że pomoże mu to w odzyskaniu stanowiska, które utracił decyzją Komitetu Bezpieczeństwa Powszechnego, który w tym okresie przeprowadzał czystki w armii. [przypis edytorski]
32. Voilà tout (fr.) — to wszystko. [przypis edytorski]
33. Desmoulins, Camille (1760–1794) — polityk i publicysta rewolucyjny, szkolny kolega Robespierre’a, jego odezwy zmobilizowały lud Paryża do szturmu na Bastylię w 1789 r., przypisuje mu się też pomysł oznaczania rewolucjonistów rozetami, z których wyewoluowała z czasem dzisiejsza niebiesko-biało-czerwona flaga Francji; od grudnia 1793 r. wydawał pismo „Le Vieux Cordelier” (fr. Stary Kordelier), w którym występował przeciwko rządom terroru i samemu Robespierre’owi. [przypis edytorski]
34. sapienti sat (łac.) — sentencja łac. mądremu wystarczy, w znaczeniu: „mądrej głowie dość dwie słowie”. [przypis edytorski]
35. Utalentowane niemowlę — w rzeczywistości Desmoulins był młodszy od Robespierre’a tylko o dwa lata. [przypis edytorski]
36. deltoidy — z fr. mięśnie naramienne. [przypis edytorski]
37. „Vieux Cordelier” — pismo prowadzone przez Camille’a Desmoulinsa od 5 grudnia 1793 r. do 3 lutego 1794 r. Ukazało się sześć numerów pisma, w którym krytykowano rządy terroru. Po ukazaniu się ostatniego numeru Desmoulins został usunięty z klubu jakobinów. Numer siódmy został wstrzymany przez wydawcę w obawie przed dalszymi represjami. [przypis edytorski]
38. Plac Rewolucji — jeden z głównych placów Paryża, obecnie Place de la Concorde (plac Zgody), w okresie rewolucji były tam wykonywane publiczne egzekucje, m. in. 21 stycznia 1793 r. został tam zgilotynowany Ludwik XVI. [przypis edytorski]
39. szlachtuz (daw.) — rzeźnia. [przypis edytorski]
40. ineptus esse diceris (łac.) — powiedzą o tobie, że się nie nadajesz. [przypis edytorski]
41. Westermann, François Joseph (1751–1794) — generał francuski związany z Dantonem. [przypis edytorski]
42. C Three (ang.) — C Trzy, tu jako kryptonim szpiegowski. [przypis edytorski]
43. Pi Two alias Twelve (ang.) — P Dwa alias Dwanaście; tu jako kryptonim Williama Pitta. [przypis edytorski]
44. dekret 18 nivôse’a — chodzi o dekret Konwentu przyjęty z inicjatywy dantonisty Bourdona de l’Oise, pozbawiający ministrów prawa do dysponowania funduszami bez każdorazowego upoważnienia przez jeden z Komitetów. Nivôse to według kalendarza republikańskiego miesiąc na przełomie grudnia i stycznia. [przypis edytorski]
45. Central Office (ang.) — centralne biuro, prawdopodobnie fikcyjna agencja wywiadowcza. [przypis edytorski]
46. dom d’Orleans — boczna, orleańska linia francuskiej dynastii Burbonów. Ludwik Filip, książę Orleanu i pretendent do tronu po śmierci Ludwika XVI (1747–1793), jako Philippe Égalité (fr. Równość) brał udział w rewolucji. [przypis edytorski]
47. Danton, Louise Sébastienne (1776–1856) — druga żona Dantona, wcześniej pracowała jako opiekunka jego dzieci z pierwszego małżeństwa; związek małżeński zawarli 4 miesiące po śmierci pierwszej żony Dantona. Louise miała wówczas 17 lat. Jej ojciec, Marc-Antoine Gély, był członkiem Klubu Kordelierów. Louise Danton owdowiała po 10 miesiącach małżeństwa. Wyszła ponownie za mąż za Claude-François-Étienne Dupina, z którym miała dwoje dzieci. [przypis edytorski]
48. avec fougue (fr.) — z pasją. [przypis edytorski]
49. całe towarzystwo... — przywódcy hebertystów, w tym Vincent, Ronsin i Hébert, zostali aresztowani 13 marca 1794 r. [przypis edytorski]
50. mamy też już serdecznie dość tego rządu adwokatów — adwokatami z zawodu byli i Robespierre, i Danton, i wielu innych przywódców rewolucji francuskiej. [przypis edytorski]
51. out of all patience (ang.) — straciwszy całkowicie cierpliwość. [przypis edytorski]
52. Comsal — stosowany przez Przybyszewską skrót od fr. Comité de Salut Public, Komitet Ocalenia Publicznego. [przypis edytorski]
53. Comsur — stosowany przez Przybyszewską skrót od fr. Comité de Sûreté Générale, Komitet Bezpieczeństwa Powszechnego. [przypis edytorski]
54. fakcja — stronnictwo. [przypis edytorski]
55. Camille zacznie wydawać „Młodego Jakobina” — gra słów z tytułem pisma wydawanego przez Camille’a Desmoulinsa pt. „Stary Kordelier”. [przypis edytorski]
56. never fear (ang.) — nie bój się. [przypis edytorski]
57. Nieskazitelny — tak nazywano Robespierre’a ze względu na jego bezinteresowność i uczciwość. [przypis edytorski]
58. La Force — więzienie w Paryżu, w którym osadzano więźniów politycznych. [przypis edytorski]
59. prestissimo (wł.) — jak najszybciej. [przypis edytorski]
60. À bon entendeur, salut (fr.) — pozdrowienia dla uważnego słuchacza; w znaczeniu: mądrej głowie dość dwie słowie. [przypis edytorski]
61. tiré à quatre épingles (fr.) — wymuskany. [przypis edytorski]
62. banderilla — włócznia używana w walce z bykami. [przypis edytorski]
63. mob (ang.) — tłum, tłuszcza. [przypis edytorski]
64. I wonder (ang.) — zastanawiam się, tu: no ciekaw jestem. [przypis edytorski]
65. Iryjczyk (daw.) — Irlandczyk. [przypis edytorski]
66. Car tel est mon bon plaisir (fr.) — bo tak mi się podoba. [przypis edytorski]
67. en détresse (fr.) — zaniepokojona. [przypis edytorski]
68. Cayenne — stolica Gujany Francuskiej, zamorskiego terytorium Francji, leżąca w Ameryce Południowej; od czasów rewolucji miejsce zsyłania przeciwników politycznych. [przypis edytorski]
69. de front (fr.) — równocześnie. [przypis edytorski]
70. Lindet, Jean Baptiste Robert (1746–1825) — polityk fr., w czasie rewolucji francuskiej, w marcu 1793 r. współtworzył Trybunał Rewolucyjny, 11 czerwca wyjechał do Normandii, by walczyć z powstaniem wznieconym przez obalonych dziewięć dni wcześniej; jego charakterystyczną cechą było wyważone, umiarkowane stanowisko; w marcu 1794 r. jako jedyny nie podpisał dekretu o aresztowaniu dantonistów; działał w Komitecie Ocalenia Publicznego do 20 września 1794, ogłosiwszy oficjalnie nieinterwencję państwa w gospodarkę francuską, zmuszony do odejścia; w końcu maja 1795 aresztowany, pozostawał w więzieniu do lipca; w czasach Dyrektoriatu konsekwentnie odmawiał przyjmowania stanowisk państwowych; brał udział w Sprzysiężeniu Równych, po czym przez jakiś czas musiał się ukrywać; w lipcu 1799 r. na krótko wrócił do rządu jako minister finansów; wycofał się z życia politycznego po zamachu stanu Napoleona Bonapartego, który uznał za ostateczne przekreślenie osiągnięć rewolucji; w 1816 r. skazany na banicję jako „królobójca”, pozostał jednak w kraju aż do śmierci. [przypis edytorski]
71. Billaud-Varenne, Jacques Nicolas (1756–1819) — ultraradykalny polityk czasów rewolucji francuskiej, jakobin; deputowany Paryża do Konwentu Narodowego, jeden z najżarliwszych zwolenników osądzenia i stracenia Ludwika XVI, a następnie Marii Antoniny; atakował stanowisko żyrondystów, do 1794 r. popierał linię polityczną Robepierre’a. [przypis edytorski]
72. fusilliady lyońskie (z fr. la fusillade: rozstrzelanie) — w październiku 1793 r., po odbiciu Lyonu z rąk rojalistów, władze rewolucyjne przeprowadziły krwawą masakrę mieszkańców tego miasta. [przypis edytorski]
73. Collot, Jean-Marie (1749–1796) — aktor, dramaturg, eseista i rewolucjonista. Był członkiem Komitetu Bezpieczeństwa Powszechnego podczas rządów terroru, zarządzał egzekucją ponad 2000 osób w Lyonie. [przypis edytorski]
74. w ciągu tej dekady — w kalendarzu republikańskim każdy miesiąc podzielony był na trzy dekady trwające dziesięć dni. [przypis edytorski]
75. ogromny ciężar Niziny przesypie się na prawo — tu oznacza to, że tzw. Nizina, czyli niezdecydowane centrum Konwentu, poprze prawicę, czyli Dantona [przypis edytorski]
76. look out (ang.) — strzeżcie się. [przypis edytorski]
77. Eure-et-Loire — departament położony w środkowej części Francji, w Regionie Centralnym–Dolina Loary (fr. Centre-Val de Loire), utworzony 4 marca 1790 r. [przypis edytorski]
78. Czyż ja cię kiedykolwiek brałem na serio, osesku? — w rzeczywistości Desmoulins (ur. 2 marca 1760) był młodszy od Dantona (ur. 26 października 1759) tylko o kilka miesięcy; osesek: niemowlę karmione piersią. [przypis edytorski]
79. za cenę kupna mojej osoby podreperował swój sklep — Przybyszewska sugeruje, że małżeństwo Dantonów było wymuszone przez Georges’a i zaaranżowane wspólnie z ojcem Louise, który w zamian otrzymał wsparcie finansowe, jednak obecnie znane źródła historyczne nie wskazują na to. Louise Sébastienne Gély pracowała jako niania dzieci Dantonów w czasie trwania pierwszego małżeństwa Georges’a. Po śmierci pierwszej żony Dantona, Antoinette Gabrielle Danton z domu Charpentier, Louise wyszła za mąż za swojego pracodawcę. Historycy wskazują, że to ona prawdopodobnie nakłoniła go do wycofania się na jakiś czas z polityki. [przypis edytorski]
80. Gély, Marc-Antoine — ojciec Louise Danton, członek Klubu Kordelierów [przypis edytorski]
81. megera a. megiera — tu: złośliwa, swarliwa osoba płci żeńskiej. [przypis edytorski]
82. aghast (ang.) — przerażony. [przypis edytorski]
83. d’Espagnac, Marc René (1752–1794) — nieuczciwy dostawca wojskowy związany z Dantonem. [przypis edytorski]
84. marchons (fr.) — chodźmy. [przypis edytorski]
85. Panis, Étienne-Jean (1757–1832) — członek Komitetu Bezpieczeństwa Powszechnego, głosował za śmiercią króla podczas procesu Ludwika XVI. Został oskarżony przez Hérona o nadużycie swoich funkcji i ostatecznie został wydalony z Komitetu. [przypis edytorski]
86. wysłuchanie u poręczy — wysłuchanie deputowanego postawionego w stan oskarżenia odbywało się przy poręczy otaczającej stół Trybunału Rewolucyjnego. [przypis edytorski]
87. Allons, enfants de la [patrie] (fr.) — Naprzód, dzieci ojczyzny (początkowe słowa Marsylianki, pieśni rewolucyjnej, która z czasem stała się oficjalnym hymnem Francji). [przypis edytorski]
88. Tallien, Jean-Lambert (1767–1820) — polityk z okresu rewolucji francuskiej, jakobin, odegrał znaczącą rolę podczas Dziesiątego Sierpnia, następnie zasłynął z wprowadzania rządów terroru w regionie Bordeaux. Od 24 marca 1794 r. przewodniczący Konwentu Narodowego. [przypis edytorski]
89. citoyen (fr.) — tu: obywatelu. [przypis edytorski]
90. ressentiment (fr.) — gniew, niechęć, pretensja. [przypis edytorski]
91. sheepish (fr.) — nieśmiałe, pełne zakłopotania. [przypis edytorski]
92. Filip Égalité — Ludwik Filip II Orleański, książę Orleanu, polityk z czasów rewolucji francuskiej, ojciec przyszłego króla Ludwika Filipa. Wspierał idee rewolucji, po obaleniu monarchii zrezygnował z arystokratycznego tytułu i przyjął nazwisko Égalité, czyli Równość. [przypis edytorski]
93. kalendarz republikański — kalendarz stworzony i wprowadzony w życie podczas rewolucji francuskiej, używany przez okres 12 lat od końca 1793 do 1805 roku i przez 18 dni przez Komunę Paryską w 1871 roku. Nazwy miesięcy zostały zmienione tak, by usunąć odniesienia religijne czy imperialne — w nowej wersji odnosiły się do cyklu wegetacyjnego i kalendarza rolniczego, np. zaczynający się 20 lub 21 marca Germinal wywodzi się od fr. germination, czyli kiełkowanie a rozpoczynający się 20 lub 21 maja Prairial od fr. prairie, czyli łąka. Natomiast podział miesięcy na trzy dekady (tj. trzy części dziesięciodniowe) był częścią szerszego planu mającego na celu konsekwentne wprowadzenie w republice systemu dziesiętnego. Dzień w kalendarzu republikańskim został podzielony na dziesięć godzin, każda godzina na 100 minut, a każda minuta na 100 sekund. [przypis edytorski]
94. Święta Wdowa, Wielka Wdowa — tak w okresie rewolucji nazywano gilotynę, a wcześniej szubienicę. [przypis edytorski]
95. Prokurator Latarni — Camille Desmoulins; aluzja do tytułu jednego z jego pamfletów. [przypis edytorski]
96. kalendarz republikański — kalendarz stworzony i wprowadzony w życie podczas rewolucji francuskiej, używany przez okres 12 lat od końca 1793 do 1805 roku i przez 18 dni przez Komunę Paryską w 1871 roku. Nazwy miesięcy zostały zmienione tak, by usunąć odniesienia religijne czy imperialne — w nowej wersji odnosiły się do cyklu wegetacyjnego i kalendarza rolniczego, np. zaczynający się 20 lub 21 marca Germinal wywodzi się od fr. germination, czyli kiełkowanie a rozpoczynający się 20 lub 21 maja Prairial od fr. prairie, czyli łąka. Natomiast podział miesięcy na trzy dekady (tj. trzy części dziesięciodniowe) był częścią szerszego planu mającego na celu konsekwentne wprowadzenie w republice systemu dziesiętnego. Dzień w kalendarzu republikańskim został podzielony na dziesięć godzin, każda godzina na 100 minut, a każda minuta na 100 sekund. [przypis edytorski]
97. baranki — fr. słowo le mouton oznacza barana i (w języku potocznym) szpiega, prowokatora. [przypis edytorski]
98. Conciergerie — średniowieczna część paryskiego Pałacu Sprawiedliwości, w której mieściło się więzienie polityczne. [przypis edytorski]
99. Laflotte, były przedstawiciel rządu w Wenecji — w rzeczywistości Laflotte pełnił tę funkcję we Florencji. [przypis edytorski]
100. accelerando (wł.) — termin muzyczny, oznaczający „przyspieszając”. [przypis edytorski]
101. haut-le-corps (fr.) — drgnięcie. [przypis edytorski]
102. Fouquier-Tinville, Antoine Quentin (1746–1795) — prawnik, oskarżyciel publiczny Trybunału Rewolucyjnego. [przypis edytorski]
103. Herman, Martial (1759–1795) — przewodniczący Trybunału Rewolucyjnego, prowadzący m.in. sprawy dot. Dantona i Marii Antoniny. [przypis edytorski]
104. Dumas, René-François (1753–1794) — prawnik, polityk, wiceprzewodniczący Trybunału Rewolucyjnego. [przypis edytorski]
105. Miączyński, Józef (1743–1793) — generał francuski związany z Charlesem François Dumouriezem, po jego zdradzie oskarżony o udział w próbie przywrócenia monarchii, został skazany na śmierć. [przypis edytorski]
106. grandes journées (fr.) — wielkie dni. [przypis edytorski]
107. exeunt omnes (łac.) — wszyscy wychodzą. [przypis edytorski]
108. Rue St. Honoré 398 — adres, pod którym mieszkał Maximilien Robespierre od 1791 r. do śmierci w 1794. [przypis edytorski]
109. dressing-table (ang.) — toaletka. [przypis edytorski]
110. bol (fr.) — naczynie w kształcie czarki, zwykle wykonane z porcelany, używane do picia np. herbaty. [przypis edytorski]
111. comfortably (ang.) — wygodnie, dogodnie. [przypis edytorski]
112. bother (ang.) — kłopot, udręka. [przypis edytorski]
113. That’s the style (ang.) — tu: oto zachowanie w dobrym stylu. [przypis edytorski]
114. livres (fr.) — tu: liwrów; liwr to daw. francuska monetarna jednostka obrachunkowa lub moneta. [przypis edytorski]
115. Boyd, Walter (ok. 1754–1837) — angielski bankier zamieszkały w Paryżu, bliski współpracownik Pitta Młodszego. [przypis edytorski]
116. horrified (ang.) — przerażony. [przypis edytorski]
117. 16 germinala — czyli 5 kwietnia; podczas rewolucji francuskiej został stworzony i wprowadzony w życie nowy kalendarz. Nazwy miesięcy zostały zmienione tak, by usunąć odniesienia religijne czy imperialne. W nowej wersji odnosiły się do cyklu wegetacyjnego i kalendarza rolniczego, np. zaczynający się 20 lub 21 marca Germinal wywodzi się od fr. germination, czyli kiełkowanie. Natomiast podział miesięcy na trzy dekady (dziesięciodniowe równe części) stanowił element szerszego planu mającego na celu konsekwentne wprowadzenie w republice systemu dziesiętnego. Dzień w kalendarzu republikańskim został podzielony na dziesięć godzin, każda godzina na 100 minut, a każda minuta na 100 sekund. [przypis edytorski]
118. redivivus (łac.) — zmartwychwstały, odrodzony. [przypis edytorski]
119. death and damnation (ang.) — dosł. śmierć i potępienie; wyrażenie, które ma wyrażać złość i frustrację. [przypis edytorski]
120. you blubbering idiot (ang.) — ty beczący idioto. [przypis edytorski]
121. conspiration de l’étranger (fr.) — spisek cudzoziemców. [przypis edytorski]
122. saillie (fr.) — tu: dowcipny, błyskotliwy komentarz, żart. [przypis edytorski]
123. marny pisarczyku z Châtelet... — Fouquier-Tinville przed rewolucją był prokuratorem sądu Paryż-Châtelet. [przypis edytorski]
124. Nie damy wam powtórzyć drugiego września... — w pierwszych dniach września 1792 r. wojska republiki ponosiły kolejne klęski, a do Paryża zbliżała się armia pruska. 2 września sankiuloci zaatakowali więzienia i wymordowali 1100–1400 osób, głównie więźniów politycznych, w obawie, że gdy sami opuszczą Paryż, by dołączyć do armii, rojaliści zorganizują kontrrewolucyjne powstanie. [przypis edytorski]
125. CAMILLE — W tym miejscu w wydaniu źródłowym rozpoczyna się kolejna czerwona klamra, w efekcie wypowiedzi Camille’a i Dantona znajdują się w dwóch klamrach jednocześnie. [przypis edytorski]
126. Ça ira (fr.) — tu: powiedzie się; tytuł i początkowe słowa popularnej pieśni rewolucyjnej powstałej w 1790 r., która do czasu Marsylianki pełniła funkcję nieoficjalnego hymnu republiki. Słowa te, jak się przyjmuje, zostały zainspirowane przez Benjamina Franklina, który zapytany o wojnę o niepodległość Stanów Zjednoczonych podobno odpowiadał łamaną francuszczyzną „Ça ira, ça ira” („Będzie dobrze, będzie dobrze”). [przypis edytorski]
127. DANTON — w tym miejscu w wydaniu źródłowym rozpoczyna się kolejna czerwona klamra, w efekcie wypowiedź Dantona znajduje się w dwóch klamrach jednocześnie. [przypis edytorski]
128. Tyberiusz, właśc. Tiberius Claudius Nero (42 p.n.e.–37 n.e.) — cesarz rzymski od 14 r. n.e., następca Oktawiana Augusta, wybitny wódz; w historiografii rzym. zyskał opinię tyrana i rozpustnika; ostatnie lata życia spędził w posiadłości na wyspie Capri w Zatoce Neapolitańskiej. [przypis edytorski]
129. gaudium (łac.) — radość, wesołość. [przypis edytorski]
130. Appel des dernières victimes de la Terreur (fr.) — Apel ostatnich ofiar terroru; tytuł namalowanego w 1850 r. obrazu Charlesa Louisa Müllera (zw. Müller de Paris, tj. Müllerem z Paryża; 1815–1892). [przypis edytorski]
131. Faza pańska minęła dziesiątego lipca... — 10 lipca 1793 r. Danton został usunięty z Komitetu Ocalenia Publicznego, którego kierownictwo przeszło w ręce Robespierre’a. [przypis edytorski]
132. Guillotin, Joseph Ignace (1738–1814) — lekarz, wynalazca gilotyny używanej we Francji od 1792 r. [przypis edytorski]
133. Po mnie zostaną nazwy miesięcy — i parę komedii... — wypowiadający te słowa Fabre d’Eglantine był poetą i dramaturgiem oraz twórcą nazw miesięcy kalendarza rolniczego. [przypis edytorski]
134. the poor little thing (ang.) — tu: biedactwo. [przypis edytorski]
135. Komuna, właśc. Komuna Paryża (fr. la commune de Paris) — nazwa miasta Paryża przyjęta przez rewolucyjny rząd powstały po zwycięskim ataku na Bastylię w dniu 14 lipca 1789; po 10 sierpnia 1792 Komuna uległa radykalizacji, stając się pośrednikiem między parlamentem a paryskim ruchem sankiulockim zorganizowanym w 48 sekcjach; 2 czerwca 1793 współorganizowała zbrojne obalenie żyrondystów; w czasie przewrotu 9 thermidora stanęła w obronie Robespierre’a i jego zwolenników. [przypis edytorski]
136. prostracja — wyczerpanie, słabość, upadek ducha. [przypis edytorski]
137. Konstytuanta — francuskie Zgromadzenie Narodowe, obradujące w latach 1789–1791, którego dziełem było uchwalenie „Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela” oraz konstytucji z 1791 r. [przypis edytorski]
138. À la bonne heure (fr.) — tu: w samą porę. [przypis edytorski]
139. I should hope so (ang.) — tu: mam nadzieję. [przypis edytorski]
140. gens de la haute main (fr.) — ludzie sprawujący władzę. [przypis edytorski]
141. I can’t help smiling (ang.) — nie mogę się powstrzymać od uśmiechu. [przypis edytorski]
142. na szafot, za Lyon... —- Joseph Fouché i Collot d’Herbois kierowali krwawymi represjami wobec mieszkańców Lyonu, odbitego w październiku 1793 r. z rąk rojalistów. [przypis edytorski]
143. requiescant in pace (łac.) — niech spoczywają w pokoju. [przypis edytorski]
144. manszet (daw.) — mankiet. [przypis edytorski]
145. 19 ventóse, An CXXXVII, 13 h. — Przybyszewska podała datę ukończenia czwartej redakcji Sprawy Dantona według francuskiego kalendarza republikańskiego, obowiązującego we Francji w latach 1793–1806, a obliczającego czas od proklamowania republiki 22 września 1792 r.: 19 ventôse’a, 137 roku to 9 marca 1929 r. [przypis edytorski]