Samochód pijaka

Nie będę upierał się przy autentyczności mojej opowieści, jednak inteligentny czytelnik zgodzi się, że przedmioty martwe nabierają cech swoich właścicieli. Co ja zrobię, kiedy rzeczywiście nabierają. Inaczej na przykład wygląda krawat pedanta, a zupełnie inaczej krawat pijaka. Ubranie człowieka roztargnionego — przyznacie — jest zupełnie inne jak ubranie faceta, który lubi rozwiązywać krzyżówki, choćby były wykonane (ubrania) z tego samego materiału i u tego samego krawca.

Ale żeby samochody dziedziczyły skłonność swych właścicieli, to już jest przesada.

Niestety. Z obowiązku po prostu muszę przytoczyć fakt może banalny, ale groźny.

Pod wpływem ogólnego zapału do motoryzacji pewna mieszczańska rodzina (sześć osób w formacie gabinetowym) postanowiła nabyć sobie auto.

Była to solidna, trawożerna rodzina i ponieważ jej głowa — pan domu — chciał uniknąć wydatków na szofera, a sam nie był jeszcze dostatecznie wyrobionym kierowcą, kupili na początek używane auto. Biedacy nic nie wiedzieli, że przedmioty martwe zarażają się skłonnościami swych właścicieli, a jeszcze mniej orientowali się w tym, że poprzedni właściciel samochodu był zdeklarowanym, dobrze znanym w naszym mieście pijakiem.

Kiedy mieli już auto, cała famuła3 uplasowała się w jego wnętrzu. Pan domu zasiadł przy kierownicy.

Pojechano do Braci Jabłkowskich4 po jakieś zakupy.

Wszyscy wysiedli z auta. Udano się po zakupy. Jakież było zdziwienie, kiedy wychodząc ze sklepu, skonstatowano5, że auta nie ma.

Zniknęło.

Rozpoczęto poszukiwania.

Okazało się, że stoi przed najbliższą knajpą. Przed Nową Gospodą6.

Ten niewytłumaczalny fakt bardzo wszystkich zdenerwował. Mieli jednak zakupy. Musieli jechać na ulicę Moniuszki. Wsiedli. Pojechali.

Zostawili auto przed sklepem i znowu, kiedy wyszli po załatwieniu sprawunku, przekonali się, że auta nie ma.

Niepomiernie rozgoryczeni rozpoczęli znów poszukiwania.

Auto stało przed Adrią7.

Więc co właściwie?

Ustawia się z przyzwyczajenia? Okropne!!!

Przekonano się wreszcie, że auto zostawiane gdziekolwiek, zawsze stawało przed najbliższą knajpą. Postanowiono jechać do Colombiny8. Żeby nie uciekło.

Ustawiono je przed owym dancingiem i wszyscy weszli do środka, ufni, że tym razem kiedy wyjdą, zastaną je na tym samym miejscu.

Jakież było zdziwienie, gdy opuszczając lokal, nie zastano samochodu tam, gdzie go pozostawiono.

Niestety. Auto stało, owszem, ale przed najbliższym komisariatem.

Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, że nie wolno kupować maszyn u pijaków.