8

(Własnor.)

Krzyczew40, il 24. de Marcio [1664]

Vi rispondo con questa mia sopra le lettere di 4., 13. et 15. di Febraro et il 2. di Marzo, assai a lungho per via di Trabuch. Vi dico solo che non dubito punto che vi sete meravigliata di non ricevere in tante setimane lettere di me; questo non e venuto di mancamento nessuno de corrieri, ne di quelli che scrivono, ma della inpossibilità di poter fare passare i corrieri, perche doppo quelle, che habiamo scritte a Gluchow (quali se vi sono capitate, non lo so ancora), non era piu modo nessuno di potere fare passare i corieri; essendo doppo la mia entrata nelli confini di Moscovia rivoltati loghi, per li quali era necessario di far passare le lettere, non era piu possibile di poterle mandare; ma adhora avanti riceverete per via di Vilna piu ordinatamente le lettere.

E inpossibile di potervi descrivere ne col penna, ne in voce, li patimenti, disaggi, intoppi et difilcoltà [sic] che habiamo patito nel passare da Staroduba41 in qua; gli boschi, selve et foreste che erano tanto folte et dense che non si puo esprimere; le strade strette, piene di fiumicelli, gonfi delle aque, della neve che si difaceva in questo equinoctio; in somma, bisognava combattere notte et il di conli freddi, giacci, qual ne tenevano bene, ne si rompevano, con la fame et mortalità di miliaia di cavalli per mancamento di foraggi, con una grandissima ruina d’homini ancora, quali per mancamento di viveri non si nutrivano d’altro che di cavalli morti, et questa cosa durò quindeci giorni intieri et dura ancora, perche il mio bagaglio resto ancora nelli boschi; solo io con li Conti de Giche et Louvini42 et alcuni pochi homini semo arivati qui da venerdi in qua; et [se]43 il bagaglio non ariva domani, senza aspettarlo piu, mercordi, si piace a Dio, partirò per Mohileva a drittura, et ivi aspettarò tanto l’ arivo di bagaglio, quanto il ritorno del mio envoye di Moscovia, per sentire un poco, si ci e qualche inclinatione di Moscoviti per li trattati di pace.

Dubitando che vi possa essere gia capitata la mia ultima, nella quale vi prego di venire, si non afatto a Vilna, almeno sino a Novodwor, apresso Grodna, per incontrarmi, renovo et replico questa mia instanza di novo, et vi prego di voler darvi questo incomodo et partire di Varsavia per venire o a Grodna, o a Vilna, come vi sarà piu comodo, il 21. o vero il 22. d’Aprile, et nel istesso termine partirò ancora io da Mohileva per venire per incontrarvi. Ma prima di partire, conferite col Arcivescovo et altri senatori che sono apresso di voi, et di-[mandate]44 il loro parere ancora, acio questa vostra partenza sia col loro assenso ancora, et vedete, si con la vostra absenza non darete ocasione al Gran Maresciallo di esequere le sue cattive intentioni piu arditamente; et in tal caso sarà forse meglio che mene aspettiate a Varsavia. Ma io rimetto tutto questo alla vostra somma prudenza et assoluta volontà, ct aspettando col somma inpatienza la vostra ultima resolutione in questa materia et categorica risposta, accio ancora io possa pigliare le mie ulteriori mire et intentioni, v’abraccio di tutto lo core.

(Przekład)

Krzyczew, d. 24. marca [1664]

Odpowiadam Ci przy tym liście na Twoje (listy) z 4., 13. i 15. lutego i z 2. marca bardzo obszernie za pośrednictwem Trabuc’a. Donoszę Ci tylko, że nie wątpię wcale, iż się dziwiłaś, nie otrzymując przez tyle tygodni listów odemnie; nie pochodziło to wcale z braku kuryerów, ani piszących, lecz z niemożliwości utorowania przejścia dla tych kuryerów; po liście bowiem, pisanym w Głuchowie, (o którym nie wiem, czy Cię doszedł), nie było sposobu przeprowadzenia kuryerów, ponieważ po mojem wkroczeniu w granice moskiewskie zbuntowały się niektóre miejscowości, przez które trzeba było przewozić listy, a tem samem nie można było ich wyprawiać; lecz odtąd na przyszłość otrzymywać będziesz listy przez Wilno bardziej regularnie.

Nie podobna opisać ani piórem, ani ustnie, tych cierpień, niewczasów, przeszkód i trudności, jakie mieliśmy do zniesienia w pochodzie ze Staroduba do tego tu miejsca: tych lasów, borów i kniei, gęstych i nabitych nad wszelki wyraz, tych dróg wąskich, pełnych strumyków, wezbranych wodą i śniegiem, który tajał przy tem zrównaniu dnia z nocą; słowem, trzeba było walczyć noc i dzień z zimnem i lodami, które ani nie trzymały się dobrze, ani załamywały, z głodem i śmiertelnością tysięcy koni, ginących z powodu braku paszy, — z najwyższem wreszcie wycieńczeniem samychże ludzi, którzy w niedostatku zapasów żywności nie posilali się niczem innem, jak zdechłymi końmi: i to wszystko trwało przez całych dni piętnaście i trwa do tej chwili, bo moje toboły zostały jeszcze w lasach. Ja sam tylko z hrabiami de Guiche i Louvini i małą garstką ludzi przybyłem tu ostatniego piątku; a jeżeli pakunki nie przyjdą do jutra, nie czekając dłużej, w środę, za wolą Bożą, pojadę wprost do Mohilewa i tam będę czekać tak przywiezienia rzeczy, jak i powrotu mego posła z Moskwy, aby wyrozumieć po trochę, czy jest u Moskali jaka skłonność do układów pokojowych.

Ponieważ wątpię, aby Cię mógł już dojść mój list ostatni, w którym proszę, abyś wyjechała naprzeciw mnie, jeśli nie do Wilna, to przynajmniej do Nowodworu pod Grodnem, przeto ponawiam i powtarzam tę moją prośbę i proszę Cię, abyś zechciała nie uchylać się od tego trudu i wyjechała z Warszawy, żeby się udać albo do Grodna albo do Wilna, jak Ci będzie dogodniej, 21go lub 22go kwietnia; a w tym samym czasie i ja także wyjadę z Mohilewa naprzeciw Tobie. Ale zanim wyjedziesz, porozumiej się z Arcybiskupem i innymi senatorami, którzy są przy Tobie, i zapytaj ich o zdanie, ażeby ta Twoja podróż przyszła do skutku za ich zgodą, i rozważ, czy Twoja nieobecność nie da sposobności Marszałkowi W. do wykonania złych zamiarów z większą zuchwałością; na ten wypadek będzie może lepiej, abyś mnie oczekiwała w Warszawie.

Lecz ja zdaję się z tem wszystkiem na Twój najwyższy rozsądek i bezwzględną wolę, a oczekując bardzo niecierpliwie Twej ostatecznej decyzyi w tym względzie, jakoteż kategorycznej odpowiedzi, do której mógłbym zastosować moje dalsze plany i zamiary, ściskam Cię z całego serca.