III.
Stareć15 to czasy, które wam wygwarzę16.
Dawno już w próchno rozpadły się ręce
Owego ludu, co w szumnym rozgwarze
Dał Trojdenowi17 oznaki książęce,
Co mu zwierzając przyszłość swojej doli,
Przybrał młodzieńca w uroczyste szaty,
W szkarłatną szubę18 i kołpak19 soboli20,
Dał mu miecz kuty i pancerz bogaty.
Ten miecz i pancerz, i szubę z hatłasu21
Dawno już wilgoć przejadła z mogiły;
Trzy łokcie ziemi i sześć wieków czasu
Tamtejszych ludzi dawno już przykryły.
W stolicy Kniaziów, w odwiecznym Kiernowie,
Kurhany władców zaorane miedzą22;
Śpi stara Litwa — a jej potomkowie
Nawet podania swych ojców nie wiedzą23.
Zimnym toporem ścinają dąb wzniosły
Z piersi pradziada na grobie wyrosły;
A z niego drewka szczepiąc24 do komina,
W święto do ognia zaprosiwszy gości,
Naród cóś25 marzy, niby przypomina,
Majaczy powieść o starej przeszłości.
Wtedy cóś burzy jego krew zaskrzepłą,
Iskra zapału odżywa w nim jawna;
Czy to z powieści, czy z kominka ciepło?
Może ten ogień tlał w duszy od dawna?
Bóg raczy wiedzieć!