VI.

Trojden dał hasło o rannej jutrzence:

Pokorne echo z gór, lasów i rzeki

Poniosło pilnie rozkazy książęce —

Przez dzień obiegło po Litwie dalekiej,

Że każda strona, każdy Litwy przedział

Już się wieczorem o haśle dowiedział.

I z gór, i z lasów wychyliły głowę

Srogie postaci wojowniczej dziatwy.

Śpieszą pod Kiernów wojska Trojdenowe,

Że ich rachunek zaprawdę niełatwy,

A wszystko krzepka gdyby30 dęby młodzież,

Chrobre31 jej twarze, a straszliwa odzież.

W niedźwiedzich szubach, kudłami do góry,

Przy bokach trąba i siekiera wisi,

W rękach oszczepy, korbacze32, kostury,

A zamiast czapki łeb wilczy lub rysi,

A jeszcze inszy uczepił na czole

Długie kły dzika lub rogi bawole;

A konie Litwy oszyte w rogoże33

Parskają spięte tręzlą34 wojownika, —

Zdumione oko rozeznać nie może:

Jaki to potwór z lasu się wymyka?

Bo ludzkich kształtów dojrzeć tu niesnadnie35,

Chyba je serce lękliwe odgadnie.