III

Co ojciec począł, to syn dokona,

Uzacnia Wilno nad insze grody,

Książę Kazimierz, syn Jagiellona,

Dał przywileje nowe, swobody.

A kiedy ludzie zewsząd się garną,

Kiedy ład w mieście rodzi się nowy,

Książę napisał ustawę karną,

Aby bezpieczne były ich głowy.

Dzieło ojcowskie umocnił jeszcze

Kniaź Aleksander prawy nowemi14,

Tylko postrachy jakieś złowieszcze

Krążyć poczęły w litewskiéj ziemi:

Że się odgraża kniaź Michał Gliński

Na Illiniczów cóś15 w sercu knowa16,

Że ma ich bronić pan Zabrzeziński

I buchnie w kraju wojna domowa.

A z drugiéj strony, tam od Podola,

Tam z tatarszczyzny strach wieje wszędzie,

Rycerz w zbroicy dostoi pola,

Ale z bezbronném miastém co będzie?

Póki mieszkańców było w niém mało

Za mur starczyły piersi waleczne,

Dziś już ceglane mury konieczne,

Baszty i bramy mieć już przystało.

By nieprzyjaciel nie wszedł tak łatwo,

Opasać murem konieczność zmusza:

Świątynie pańskie, ściany ratusza,

Kapłanów, starców, niewiasty z dziatwą,

To co najświętsze dla duszy człeka,

Gdzie z jego piersi modlitwa płynie,

Gdzie go otacza prawa opieka,

Gdzie ma wytchnienie przy swej rodzinie,

Może wróg przypaść niespodziewany,

Spali, zbezcześci i pozarzyna;

Więc rada w radę pany, mieszczany17,

Opasać murem gród Giedymina.

I z pięciu krańców, z pięciu stron świata,

Gdzie pięć dróg wielkich w mieście się schodzi,

Niech z baszty sterczy groźna armata

By wstrzymać wylew wrogów powodzi.