V

Z białą rzęsistą od pasa brodą,

Z obliczem piękném, suchém, schorzałém,

Siadł starzec w krześle. Czoło pogodą,

Oczy się jego iskrzą zapałem;

Habit świętego Franciszka gruby

Na zwiędłych członkach jak leży,

Bo Wojciech Tabor uczynił śluby,

Dać się pochować w mniszej odzieży.

Przy nim oprawna w dębowe deski,

W mosiężne klamry spoczywa księga.

To Pismo Święte — pokarm niebieski,

Wierzącéj duszy moc i potęga.

Na starcu znaczne cierpień ostatki,

Lecz się już dusza niebem nasyca,

Wyswobodzona z kościanej klatki,

Chciałaby lecieć jak gołębica,

W górę!... wysoko!... i wnet uleci,

Lecz jeszcze miłość ku ziemi zowie52:

Ojciec pożegnać musi swe dzieci,

Bo tu spłakani stoją synowie.