XIV

Na koniec jakoś zbiegło do Lidy,

Rycerskiej szlachty dziesięć tysięcy.

«Héj czas już rzucić jarzmo ohydy!

Czas do roboty wziąć się goręcéj!»

Krzyknął kniaź Gliński: i w jedną stronę

Wysłał pancernych zastęp niemały,

W drugą rajtary swe wyćwiczone,

W trzecię puszkarzów z dobremi działy44,

I w imię boże począł się taniec,

Szlachta się bardziéj, bardziéj ośmiela,

Odetchnął nieco wiejski mieszkaniec,

Bo już obrońcę, bo ma mściciela,

Co dzień przewagi nowe nad zgrają,

Polskiego męstwa nowe popisy,

Codziennie jeńców przyprowadzają,

Lub niosą głowy wbite na spisy.

Na koniec nocą, trzecią czy czwartą,

Chlubnym się plonem uwieńcza praca:

Machmed-Gereja z Lidy odparto.

Znów w nowogródzkie strony powraca.