II

Nad strzechy litewskimi słychać jęk puchacza:

Oto wojsko krzyżowe ponad Niemen wkracza.

Śmierć liczy pewne żniwo po niedługiej chwili:

Bo rzadko tyle siły Niemcy zgromadzili.

Dziesięć straszliwych hufców ciągnie się koleją,

Dziesięć wielkich proporców nad ich głową wieją,

O milę ich pancerze migocą się jaśnie,

A przy blasku ich włóczeń błyskawica gaśnie.

Gromem tętnią po błoni rumaków kopyta,

Jękiem piekieł ich trąba wojownicza zgrzyta,

A gdy trąby ucichną, z daleka ich wyda

To piosenka rozpusty, to psalmy Dawida:

Bo tu szatan rachuby i niewiary zimnej

Umie w jedno zespolić bluźnierstwa i hymny.

Wielki Mistrz z gronem wodzów i starszyzny samej,

W białej szacie jedwabnej ze złotymi lamy133

Przed nim niosą chorągiew wielką, znakomitą,

Na której w białym polu złoty krzyż wyszyto —

On na dzielnym rumaku przodkowanie134 bierze,

Przy nim jadą przybyli w gościnę rycerze.

Bo niemieckie książęta, hrabiowie, barony,

Jako błędni rycerze przychodzą w te strony;

Bo jedni pięknej chwały, drudzy przygód życzą,

Insi chcą się zapomóc135 pogańską zdobyczą,

Insi, czując za zbrodnie sumienia wyrzuty,

Spieszą dopełnić ślubów, lub jakiej pokuty:

Bo w krainie Germana, Brytana i Galla

Mnich rycerzy do walki z pogaństwem zapala,

I chętnie rozgrzeszenia każdemu udziela,

Kto idzie szczepić w Litwie wiarę Zbawiciela —

Przyrzeka, że kto zgasi Zniczowe ogniska,

Ten odpust całkowity i niebo pozyska,

Zjedna dla się Chrystusa i świętą Maryję,

Kto sto pogan nawróci albo ich zabije —

A więc każdy z bojaków te słowa pamięta

I w szeregach krzyżackich stawają książęta.

Dzisiaj belgijski Nernur z ich hufcem się wiąże,

I mężny Hannebergier, sponad Renu książę,

I Ludwik, pan udzielny brandeburskiej ziemi,

Stają do boju z Litwą z zastępy mocnemi.

Mistrz ochoczo przyjmuje chrześcijańskich gości,

Sprasza kruków do Litwy na żer jej wnętrzności,

Wkrótce z krwawymi dzioby do jej serca wpadną;

Tylko piersi skalistej rozwalić niesnadno.