VI

Na ziemi poszarzało, na niebie już świta.

Ransdof jak martwy posąg, jak kolumna wryta

Stał nad trupem Lutasa — co myśli? co marzy?

Szatan mu dziką rozpacz napisał na twarzy,

Jego czoło zmarszczkami najeża zgryzota,

Jako wicher wśród burzy kiedy fale miota,

A w głowie kipią myśli szalone i chore,

A całe ciepło cierpień w jego piersiach gore.

„Ha! prawdę powiedziałeś, o starcze złowrogi!

Nie pora zbrodniarzowi cofa: się w pół drogi

Kto raz wirem występku został uniesiony,

Już go twarda konieczność pochwyci w swe szpony,

Pchnie ze zbrodni we zbrodnie; na drodze takowej

Chcieć się wstrzymać od grzechu — to może grzech nowy!

Hańba złamać przysięgę... daną w obec krzyża,

Mistrzowi wydać przejście, co k’ twierdzy przybliża...

Chowałbym tajemnicę; ale to się znaczy:

Eglę zostawić w rękach litewskich siepaczy.

Nim wał i mur zdobędą rycerze krzyżowi,

Oni jej krew niewinną już przelać gotowi,

I wydrzeć wielkie serce!... O, stójcie, zbrodniarze!

Na wieczne potępienie choć mnie Pan Bóg skaże,

Zdradzę was... tajnym lochem łuczników powiodę,

I ofiarę ze stosu wyrwę na swobodę,

I Mistrzowi ułatwię oblężenia pracę,

I za gościnność waszą płomieniem zapłacę.

Niech z dymem waszych dachów, z jękiem waszych dzieci,

Przekleństwo na mą głowę do niebios poleci,

I tam wymodli piorun, co mi strzaska łono —

Ja przyjmę bez szemrania karę zasłużoną,

Byle Eglę ocalić — prędzej... prędzej zdrada!”

I porwał róg bawoli, i do ust przykłada,

I na swoich łuczników na pobudkę dzwoni,

Aż się zgrzytanie trąby rozległo po błoni,

I wywołało w lesie różnych dźwięków krocie.

Kipi obóz niemiecki, jak rój na wylocie,

A ptaszki, co już dzionek opiewały rychły,

Przelękłe nowym gwarem w pół taktu ucichły.

Ozwał się dzwonek na mszę — gwar kipi nad wodą,

Rżą rumaki, co Niemcy na wodopój wiodą;

A zza krawędzi lasu powoli... powoli

Błysnęło jasne słońce — zlej czy dobrej doli.