VII

Litwini już gotowi — oni w nocnej chwili

I basztę zgruchotaną, i mur naprawili,

Osadzili strażami i wały, i wieże,

I bramę do warowni, i Niemna wybrzeże;

A sami do świątyni zeszli się gromadnie,

Gdzie Marti suche drzewa do ogniska kładnie,

A podnosząc do góry ociemniałe oczy,

Z podziemnymi bogami swój rozhowor toczy.

A na jej twarz promienną, na postać niewieścią

Cała Litwa pogląda z przestrachem i cześcią;

Czy wróżbiarka poblednie, czy rumieńcem pała,

Litwa, jakby w jej twarzy swą dolę czytała,

Płomieni się i blednie. Marti stos rozżarza,

I po trzykroć obchodzi dokoła ołtarza,

I polewa na ogień krew z całopalenia,

I coraz insze bóstwo koleją wymienia,

Coraz inszemu bóstwu oddaje pokłony,

Zwraca się do zachodniej, to do wschodniej strony,

Niewidzialnego inszym przywołuje ducha,

Zdaje się o coś pyta, zdaje się coś słucha;

Aż nareszcie poczuła nadziemską wyrocznię

I chrapowatym głosem przepowiadać pocznie,

A z czarnych kłębów dymu, jak z piorunnej chmury

Leci odgłos wyrazów drżący a ponury:

„Pytałam się u bogów, w czym losu osnowa,

Ale niebo milczenie uroczyste chowa;

Chciałam w piekle wyczytać przyszłość tej krainy,

Ale nad całym piekłem lata płomień siny;

Pytałam chmur niebieskich, ale wiatr je kręci;

Pytałam czarnych kruków, lecz żerem zajęci;

Tylko płomień Zniczowy — słuchajcie z oddali —

Z jakimś się dzisiaj hukiem niezwyczajnym pali,

Uczuwam w łonie ziemi jakiś dreszcz nieznany,

A noże ofiarnicze spadają ze ściany,

Kędy je zawieszono! — Czuwajcie gotowi!

Trzeba spełnić, cokolwiek niebo postanowi:

Bo łatwiej zepchnąć górę do Niemnowej fali,

Prędzej ogień zaskrzepnie, woda się zapali,

Niż z wyroków, nad ludzką zawieszonych głową,

Potrafimy odmienić choćby jedno słowo.

Wiele przeszło pokoleń w Litewszczyżnie starej;

Ale jak Litwa Litwą nie było ofiary

Jaka dziś ma się spełnić — biada temu, biada!

Kto z boleści zajęknie, kto sercem nie włada,

Kto z mężów aż do końca nie dotrzyma broni,

Która z niewiast przed wrogiem choćby łzę uroni!”

Tak Marti wysilona chwieje się i słania,

A z wałów róg bojowy podał znak spotkania,

„Na mury! — krzyknął Margier — niech Niemiec obaczy,

Co jest walka w rozpaczy, co jest śmierć w rozpaczy!”