XI

Czekając zmiany warty u narożnej wieży,

O północnej godzinie czuwa trzech rycerzy.

Światło smolnej pochodni uderza na ścianę,

Na przyłbice i miecze w rząd porozwieszane,

I na twarze Krzyżowców siedzących przy stole,

Na stągiew120 pełną wina i rogi bawole

(Bo polubiła w Litwie krzyżacka natura

Zwyczaj pijania z rogu bawołu lub tura

Iu siebie go chowa), rozhowor się toczy:

— »Ransdorfie! — mówił starszy — te pogańskie oczy

Urzekły cię, jak widzę, takiś smutny, blady,

Ani do pogadanki, ani do biesiady;

Milczysz, jak Harpokrates121, wśród naszego wrzasku,

Zeskromniałeś na Litwie jak święty w obrazku.

Prawdę mówiąc, w więzieniu niewiele słodyczy,

Głodno i niewygodno, wiadomo wśród dziczy;

Ale, zresztą... na Litwie spotykałeś może

Stary kowieński lipiec122 i dziewczęta hoże123,

A z takimi pociechy i na sercu słodziej,

A nawet i w więzieniu prędzej czas uchodzi.

Litwa — mówcie co chcecie — to kraj niezły wcale124;

Choć mówi Pismo Święte w którymś tam rozdziale,

Ze ze wszystkich dóbr ziemskich, ile tylko stanie,

Mają prawo pożytku sami chrześcijanie,

A jednak dziki Litwin, co w Boga nie wierzy,

Smakuje stary miodek godzien ust rycerzy,

A w kraju otoczonym lasami i wodą

Rodzą się czaniobrewki, co aż duszę bodą.

Ej, Ransdorfie, Ransdorfie! wiem, żeś zawsze gotów

Do pełnego puchara i pustych zalotów.

Bogdaj nade mną gromy Perkuna zawisły!

Bogdaj bym nie nie pijał oprócz wody z Wisły,

Jeżeli nie odgadłan, co ci w serce kole,

I że po całej Litwie głośne twe swawole.

Nie wstydź się... toż młodości prawa i zasługi”.

— „Odgadłeś go, Wilhelmie — rzekł mu Krzyżak drugi —

Pojmała go w swe sieci cypryjska bogini125;

Ale miłość na Litwie dziwactwa z nim czyni:

Po anielsku coś brzęczy w jego sercu struna,

Gotów czcić węże święte, kląć się na Perkuna,

I nad wszystkie ziemianki, nad wszystkie boginie,

Eglę, córkę Margiera, ukochał jedynie;

A ślubom swego serca chcąc czynić zadosyć126,

Ołtarz bogini Egle chce w Malborgu wznosić.

A chodaż cały miesiąc pod jej dachem gości,

Nic do niej nie przcinówił — nie wyznał miłości;

Tam — samym jej widokiem napawał się z dala,

A tutaj jej szlachetność, jej piękność wychwala

I słuchaj: już tam było gotowe dlań zgliszcze,

Już go miało pożerać litewskie bożyszcze,

Kiedy zjawia się Egle, zadyszana, blada,

Porywa go za rękę, o śmierci powiada

Uprowadza przez góry, przez tajemne lochy

I ocala od zguby — a nasz Ransdorf płochy127

Tak uczuł bicie serca, taki zawrót głowy,

Że kochankę pożegnał tylko czterma słowy,

I popłynął spokojnie na litewskiej łodzi”.

— „A nawet nie uściskał? — och, to się nie godzi! —

Mówił Wilhelm ze śmiechem — ach, dziecino młoda!

Wszak tam krzyżacka grzeczność na pośmiech się poda

Jeźli się o tym dowie Rudolf książę saski,

Toś już na wieki wieków wypadł z jego łaski,

A dowództwo łuczników, coś dostał tak skoro,

Wierz mi, młody Ransdorfie, zaraz ci odbiorą.

Komtur Elbląski Mistrza oszukał zdradziecko:

Wmówił mu, żeś ty rycerz — a ty jeszcze dziecko,

Dziecko — bo taka miłość niewiele ci wskóra;

Dobra w książce Platona, w pieśni trubadura,

Lecz w życiu tyle warta, co w zbroi dziecina,

Co włócznia bez żelaza, co puchar bez wina”.