XIX
Lecz nad młodym Ransdorfem nie pastwi się zgoła,
Ani go na ofiarę przed ołtarz nie woła,
Nie wklada mu łańcuchów, nie nagli do pracy,
Lubo55 w boju na Litwie pojmani Krzyżacy
Kopią lochy podziemne w robocie zadanej,
Albo znoszą kamienie i murują ściany,
Lub skuci kajdanami, w pocie i mozole,
Ciosają twarde kłody, albo orzą pole.
Krzyżak od prac swobodny — czy srodzy wrogowie
Szanują jego młodość, czy jego niezdrowie,
Czy może niezachwiana wola Margierowa
Oszczędza niewolnika: bo na męki chowa?
Któż zgadnie? — ale cała litewska starszyna
Przyjmuje Krucygiera56 jak brata, jak syna,
Jak gościa, co z daleka przybywa w te kraje —
Stary Lutas mu śpiewa i powieści baje;
A nawet srogi Margier przy książęcym stole
Wskazał miskę i łyżkę, gdzie jada pacholę,
I z Niemcem, jakby z dzieckiem swego pokolenia,
Podziela chleb swój żytni i ałus57 z jęczmienia,
I nigdy przy nim klątwy na Niemców nie miota;
Pozwala mu wychodzić poza twierdzy wrota,
Gdzie po całych wieczorach z zamglonej oddali
Młodzian patrzy k’Niemnowi, i po jego fali
I po wietrze wilgotnym, co nad rzeką płynie,
Posyła swoje dumki58 dalekiej rodzinie,
Pozdrowienie rycerstwu i pokłon Mistrzowi
I pyta się u wiatru: czy żywi? czy zdrowi?