XX

Choć marzy o rodzinie i śni pruskie miasta,

Rzecz dziwna, że do Litwy serce mu przyrasta.

On polubił Lutasa pieśni wojownicze,

Lubi patrzyć w rycerskie Margiera oblicze,

Polubił Niemna brzegi i zielone błonie,

Pobratał się z chmurami, co błądzą w tej stronie,

I z powietrzem litewskiem — i czuł w samej rzeczy,

Że zimny wiatr Niemnowy piersi mu uleczy,

Och! to nie wiatru cuda, nie chmur, ani błoni,

Nie piosenek, co stary burtynikas59 dzwoni,

Nie powietrzem litewskim, ni chlebem, ni wodą,

Lecz inszym czarodziejstwem jego duszę młodą

Przykowano do Litwy, przykowano zdradnie:

Egle, córka książęca, swój urok nań kładnie —

Widział ją u kądzieli60, przez okno zza kraty,

Potem widział na łące, jak zbierała kwiaty;

Uczuł w sercu niespokój, w snach odmianę błogą,

Dziwił się, że poganki tak piękne być mogą,

Że z ich oczu Kupido61 swe postrzały miota,

Że tyle ma powabu ich leśna prostota,

Bo co insza dziewica lub niewiasta pruska,

Gdy się w strój pozłocisty na ucztę wymuska,

I strzelistym spojrzeniem uderzając śmiele,

Liczne u drobnych stopek hołdowniki ściele.

Nie taka dziewa Litwy — pokorna, nieśmiała,

Strojna tylko rumieńcem, co w jej licach pała,

Ozdobna jasnym włosem we dwoiste sploty.

Nie postał na niej hatłas62 lub strój szczerozłoty;

Śnieżysta biała szata jej kibić63 obwija,

Sznurem kraśnych korali uwdzięcza się szyja,

A na głowie stalowych ogniwek przewłoka

Nie zdoła zgasić blasku błękitnego oka.

Ej! nie darmo na Litwie piosenka rzewliwa

I jagódką, i kwiatkiem dziewczynę nazywa:

Bo łagodne spojrzenie, bo oblicze młode,

Piękniejsze niźli kwiaty, słodsze nad jagodę.