XXI

Ponad Niemnem na błoni szeroka a długa

Ciągnęła się zarośli niedostępnych smuga,

Tam nad gęstymi krzewy64 rozciągał konary

Dąb przedwieczny, jak gdyby patryjarcha stary,

Co błogosławiąc dziatwie w ich życia jutrzence,

Nad młodymi głowami rozpościera ręce.

A czoło dębu suche, nieubrane w liście:

Bo go piorun przed laty roztrzaskał ogniście,

I popisał mu czoło pręgi65 szerokiemi;

A wróżbiarka, co mieszka w zamkowej podziemi,

Wyrzekła uroczyście, że to znak nie lada

Że sam Perkun wśród dębu mieszkanie zakłada.

Odtąd gaj nadniemnowy był świętym dla Litwy,

Miłym uchronem bogów i miejscem modlitwy;

Na gałęziach i w szczerbach, które piorun czyni,

Ustawiono bożyszcza, jakby we świątyni.

Co ranka, co wieczoru, w tej gęstej zadszy,

I Potrymbos66 i Milda67, co miłością dyszy

I Ziemiannik68, co plonem błogosławi jesień,

Odbierali swe hołdy z modlitew i piesień.

A święcone69 u Litwy jaszczurki i węże,

Czując, że tu żarłoczny bocian nie dosięże

Zwijają się po trawie secinami kroci,

Pośród wonnych przylaszczek i bujnych paproci,

Kopią nory wśród liści i suchych badyli.

A pobożni Litwini od chwili do chwili

Przychodzą tu się modlić — jak pora nadarzy,

Ofiarnicy, dziewczęta, lub mężowie starzy,

I dąbrowa, w południe samotna, milcząca,

Kipi gwarem o wschodzie i zachodzie słońca,

Aż się echo kołysze w lesie i nad wodą,

To cichym starców szmerem, to piosenką młodą.