XVI

Dziwna jest kolej czasów, gdy nam serce boli:

Bo lata płyną prędko, ale dni powoli;

Miesiąc przemknie nad głową, jak chmurka niestała,

A godzina, a chwila, to jak wieczność cała;

A gdy dusza znękana orzeźwić się życzy

I wspomnieć całą kolej przebytych goryczy,

To całe ciężkie lata, całe dni boleści,

W jednym tylko wrażeniu, w jednej chwilce zmieści,

Takie życie wiódł Krzyżak w niewoli Litwina;

Przebolał cały miesiąc — i już zapomina,

I cierpienia, i myśli przeminęły marnie;

Ale dzień do przebycia, to cięższe męczarnie.

On niecierpliwą dłonią zasłoniwszy oczy,

Przeklina słońce Boże, że leniwo kroczy;

Na swym łożu boleści targa się i zrywa,

Zabija go bezsenność i drzemka leniwa; —

Przebiegł myślą swej całej przeszłości obrazy

Po drugie i po trzecie — może ze sto razy;

Przedumała już wszystko rozmarzona głowa,

Co się w serca tajnikach najzakrytszych chowa,

I już go unużyła, jak najcięższa praca,

Myśl, która bez przestanku kołem się obraca.

Bo dla młodego serca, to jeszcze za wcześnie

Przeszłymi wspomnieniami napawać się we śnie:

Przed tym, kto drogę życia ledwie rozpoczyna,

Jest kraina przyszłości, nadziei kraina,

Jak ziemia obiecana piękna i bogata —

Choćbyś marzył dni całe, marzył całe lata,

Jeszcze trafisz co chwila na ścieżkę nieznaną,

Nie zbierzesz wszystkich kwieci, co tam rozsypano,

Nie zliczysz wszystkich skarbów, które tam ukryto.

Ale Krzyżak w niewoli i z piersią rozbitą,

Wie dobrze, że się jego przyszłość nie promieni:

Bo śmierć nad jego głową, jak miecz na włosieni,

Zawiesił srogi Margier — przez nienawiść starą

Krzyżak bogów litewskich ma zostać ofiarą;

Każdy dzień, każda chwila powołać go może

Przed ołtarz ofiarniczy, pod kapłańskie noże.

Krzyżak był obdarzony bohaterską duszą:

Nie zadrżałby przed śmiercią, kędy włócznie kruszą,

Ległby mężnie od miecza lub od samopału47;

Ale umierać co dzień, umierać pomału

I liczyć ziarnka piasku w żywota klepsydrze,

To piersi obezsili i odwagę wydrze.

Gdy wszedłszy na wieżycę, nad zamkowe wrota,

Uderzy w róg bawoli stary Wajdelota48,

By dać hasło po Litwie rankiem, lub z wieczora,

Że jutrznia na niebiosach, że modlić się pora,

Lub gdy stara wróżbiarka w zamkowej podziemi

Rozpocznie swój rozhowor49 z bogi piekielnemi,

I śpiewa drżącym głosem, i krzyczy, i płacze,

I echo jej powtórzy, i jękną puhacze —

Krzyżak zrywa się z łoża i oddech przyczaja,

I mniema, że litewskich ofiarników zgraja

Pozapalała stosy, wyostrzyła miecze,

I schwyci go za chwilę, i na śmierć powlecze.

Ale wszystko umilka... i młodzian zadrzemie,

I znów niesfornym wrzaskiem zajękło podziemie,

I znów go przerażenie ogarnia i mami

I męstwo z jego piersi wysysa kroplami.

Gdy fatalna godzina przed jeńcem ukryta,

Sto razy żegna życie, sto razy je wita.