XVII

A rany jego ciała już się pogoiły: —

Litwin siwy, jak gołąb, zgrzybiały, pochyły,

Z cudownymi balsamy i we dnie, i w nocy

Czuwał z woli Margiera w młodziana niemocy,

Imię starca jest Lutas (lew w litewskiej mowie):

Bo siłę i odwagę dali mu bogowie;

Z jego piersi głos silny gromem się odzywa,

A długi włos i broda, jak gdyby lwia grzywa,

Spadały mu poważnie na piersi i plecy —

I pobliscy Lachowie, i Niemcy dalecy,

I Ruś, i Tatarszczyzna i dziś jeszcze pomną

To oblicze wspaniałe, tę postać ogromną,

I siłę jego ramion, i potęgę młota,

Gdy się w boju nasroży i karki gruchota;

Wiedzieli jego głosu potęgę złowrogą,

Która serca umacnia, lub napełnia trwogą,

Która swoich zapala do bitwy junaczej,

A na wrogi uderza zwątpieniem rozpaczy,

Mnogie lata przebiegły, przyszła wieku zima,

Zgarbiły się potężne ramiona olbrzyma,

A długa czarna broda i włos jego głowy

Pobielały, jak mleko, jakby śnieg grudniowy;

A głos, co ryczał w boju, jak piorun wśród burzy,

Dziś tylko do piosenek bohaterskich służy:

Bo starcom dano przenieść w pieśni i powieści

Chwałę starych praojców do potomnej cześci,

Aby nie zaginęło w napóźniejszej chwili,

Co widzieli, słyszeli i czym sami byli.

Jako świętych kapłanów, co pilnują Znicza,

Tak i starców na Litwie władza tajemnicza:

Bo jedni na ołtarzu ogniska bożego,

Drudzy ognia, co w sercach, pilnują i strzegą...