XVII

„Spełniła się — rzeki Margier — ofiara straszliwa!”

I pochodzi do stosu, i miecza dobywa

Tam już wszyscy Litwini snem wiecznym posnęli:

Ówdzie trup się czerwieni, ówdzie kość się bieli,

Owdzie jęk się wydziera ostatniego ducha,

A nad stosem przygasłym jeszcze dym wybucha.

Margier kołpak soboli zdjął z rycerskiej głowy:

„Witam cię, chrobra195 Litwo, w otchłani grobowej!

Daj śwadectwo niebiosom w uroczystej dobie196,

Żem cześć twoją ocalił i zginął przy tobie!

Nie umarłaś spodlona — tylko nieszczęśliwa!”

Rzekł, i szerokim mieczem własną pierś przeszywa,

Oczy wlepił w niebiosa, i trupem się ściele...

Skonał ostatni Litwin na bratnim popiele.