V

Od lat trzynastu już odtąd co rano

Ów niepocześny26 skarbniczek widziano,

Zielonej barwy, z koły27 wysokiemi;

Trząsł się po bruku czy po równéj ziemi.

A stary konik bułany, niewielki,

Cichej natury, jak właśnie dla księdza,

Szedł sobie stępo zaprzężon w dyszelki, —

Stary woźnica lejcem go popędza.

Woźnica strojny ze złotem błękitno,

Miał pas wzorzysty i kołpaczek rysi;

Policzki jego jeszcze zdrowiem kwitną,

A wąs srebrzysty aż do pasa wisi.

Rodem był Litwin — nazwiskiem Szeliga,

Sługiwał dawniej na wojskowym żołdzie,

A gdy piątego krzyżyka dościga,

Był dojeżdżaczem przy panu Gasztołdzie.

Potém go biéda — na świecie zwyczajnie —

Wypchnęła z Litwy rodzinnego sioła;

Został woźnicą przy królewskiéj stajnie28

I księdza Skargę woził do kościoła.

Ksiądz Skarga, wózek i postać woźnicy

I zasłużony koń bułanéj maści,

Zwykli do siebie przez latek trzynaści

I ludzie do nich zwykli na ulicy.

Gdy rankiem przemkną, bywało, przez miasto,

Stragarze wiedzą, że szósta godzina;

Kiedy wracają, to znaczy dwunastą:

Stary skarbniczek wskazówka jedyna.

Wtedy się cisną i wielcy, i mali

Popatrzeć w oczy świętego człowieka:

Ów czołem bije, ów Chrystusa chwali,

A owa dziatwę prowadzi z daleka,

Bo ma otuchę, że apostoł boży

Błogosławieństwo na jéj głowę włoży.