VII

A iż czas ludzi najlepiéj odsłania

I łacno poznać, gdzie poczciwe lice:

Tedy wzajemny węzeł miłowania

Kojarzył Skargę i jego woźnicę.

Szeliga biedak — tym kluczem najprościéj

Serce się Skargi otwarło Szelidze;

Styrał swe lata w wojennéj fatydze —

Toć drugie prawo do jego miłości.

Jak na woźnicę miał talent nie lada:

Konia nie chłoszcze, z przeklęstwem nie fuknie,

Trzy razy tylko o kamień gdzieś stuknie,

W porę zamilczy, w porę coś zagada.

Dla świętych dumań mając cześć i względy,

Nigdy się pierwszy ozwać nie odważył;

Lecz zmiarkowawszy, że ksiądz by pogwarzył,

Ochoczém sercem stanie do gawędy.

Wiedział, co mówić i do jakich osób:

Więc Skarga ucho dawał mu ochocze.

O czém gadali? i w jaki to sposób?

Oto wam próbkę rozmowy przytoczę: