X

Książę Radziwiłł, litewski koniuszy,

Dawno szwedzkiemu kłania się królowi;

Jego klienci na wszystko gotowi

Na stronę szwedzką przeszli z całéj duszy.

Tylko gdzieniegdzie trzyma się na wodzy

Kupa mieszczanów lub szlachta ubodzy.

Pomimo pochlebstw, pomimo popłochu,

Gdzieś garstka z garstką jeszcze się sprzymierza,

Ostatni szeląg, ostatnią garść prochu

Niesie na sprawę Jana Kazimierza,

Ostatnie takty bolejącéj piersi

Składa w modlitwę za Rzeczpospolitą.

Lecz tacy ludzie, biedniejsi im szczersi,

Jakże się muszą opłacać sowito!

I szwedzki żołdak, i służba książęca

Ściga stronników sarmackiego króla,

Pod ich strzechami najbezkarniéj hula,

Nad ich rodziną pastwi się i znęca,

A byle cienie, byle powód marny

Niesie miecz rzezi i ogień pożarny.